BARBIE Z SYFEM NA CZOLE: DLACZEGO TO SIĘ NIE UDA?

24 listopada 2014

NIE MOGĘ CI POMÓC, JESTEM MATKĄ

26 listopada 2014

JAK PRZETRWAĆ ZAKUPY Z KOBIETĄ?

25 listopada 2014
Jak przetrwać zakupy z kobietą

Zawsze zadziwia mnie skuteczność, z jaką potrafię przekonać samą siebie, że czegoś potrzebuję. Ostatnio przyłapałam się jednak na tym, że dokonuję coraz rozsądniejszych wyborów zakupowych. Myślałam, że to dlatego, że zmądrzałam i dojrzałam jako konsument. I kiedy już chciałam utonąć w dumie i nagrodzić się pięknymi butami, spłynęło na mnie olśnienie: to nie ja, to ON! Zapraszam na case study dialogów zakupowych z moim onym.

Nigdy mu się do tego nie przyznam, ale wolę chodzić na zakupy z nim, niż sama, bo zazwyczaj mówi to, co sama bym sobie powiedziała, gdyby publiczne gadanie ze sobą było społecznie akceptowalne. Zazwyczaj. Bo czasami jestem oburzona, że nie zna mnie, życia, świata, trendów ani się na rzeczy.
W każdym razie, poznajcie strategie onego:

a) dławienie rodzącej się potrzeby:

– O kurczaki, patrz, jaka śliczna lokówka!!!
– Po co ci lokówka?
– Do kręcenia włosów!
– Przecież same ci się kręcą.
– Ale kręcą się tak bez kontroli, a lokówka by je uporządkowała.
– Kochanie, masz najbardziej uporządkowane włosy na Śląsku!

b) odkrywanie moich prawdziwych motywów:

– Popatrz, jaki ładny laptop! Muszę sobie kupić laptopa.
– Przecież masz laptopa.
– Ale on jest taki duży i ciężki… Nigdzie nie mogę z nim chodzić. Potrzebuję małego, lekkiego, zgrabnego laptopa.
– Gdzie chciałabyś chodzić z laptopem?
– W różne miejsca! Piszę bloga, muszę być komputerowo mobilna! Tu chodzi o względy praktyczne.
– Sama mówiłaś, że na małych laptopach niewygodnie się pisze.
– Dlatego on by nie był całkiem mały, tylko taki w sam raz. I lekki. No wiesz… praktyczny.
– I różowy?
– Tak! Skąd wiedziałeś???

c) ciężar odpowiedzialności:

– A może kupię sobie tablet?
– Po co ci tablet?
– Przydałby się. Wiesz, lekki, mały, mogłabym go wszędzie ze sobą nosić.
– I co byś na nim robiła?
– Czytała, grała, aplikacje, wiadomości…
– Czyli to, co robisz na ajfonie?
– Nie rozumiesz… Tu bym mogła robić to, co robi się z komputerem poza domem, tylko wygodniej, bo nasz laptop jest duży i ciężki. Nieporęczny taki. Tablet by był idealny.
– Przed chwilą mówiłaś, że potrzebujesz czegoś do pisania bloga.
– Nooo, taaaak…. Ale wtedy pisałabym w domu, na podstawie notatek z tableta wykonanych w terenie.
– Rozumiem. Po co pytasz mnie o zdanie? Zrobisz jak uważasz. Kup sobie tableta, kochanie.
– Dobra, wychodzimy.

d) demaskowanie podstępu:

– Jadę na szybkie zakupy.
– Jadę z tobą!
– Przecież mówiłaś, że nie masz dziś na nic siły.
– Bo nie mam, ale nie chcę zostać znowu sama w domu, pojadę dla towarzystwa.
– Dobrze, ale wiedz, że jadę tylko do Tesco, jestem zmęczony.
– Jasne!
– I nie wejdziemy po drodze do H&M.
– I tak nie mam siły!
– Ani do Rossmana.
– O nie…

e) przypominajka:

– Jakie piękne kozaki!
– Ale na obcasie.
– Ale piękne!
– Ale chciałaś kupić płaskie.
– Ale te są piękne!
– Ale masz już kozaki na obcasie.
– Ale nie takie!
– Ale ty potrzebujesz czegoś wygodnego.
– Ale te są na słupku, słupek jest bardziej stabilny niż szpilka!
– Masz rację, będą idealne na dwugodzinne spacery z wózkiem.
– Ojej. Nie będą.
– Mądra dziewczynka.

f) psychologia odwrotna:

– Spójrz na ten sweter! Śliczny! I nawet niedrogi.
– To sobie kup.
– Eeeee… tak myślisz?
– No jasne. Śliczny.
– Ale mam już dwa takie same…
– Nie są takie same! Masz jasnoszary i ciemnoszary. Nie masz bardzo jasnoszarego.
– Nie potrzebuję takiego jasnego…
– Kup sobie!
– Nie, to bez sensu.
– Ale zobacz, jaki niedrogi.
– Nie. Wychodzimy.

g) zawoalowana dezaprobata:

– I co myślisz?
– No… ładny kolor.
– Ale jak ci się podoba?
– Spoko.
– Nie podoba ci się!
– Ty mi się we wszystkim podobasz, jesteś piękna nawet w worku.
– O nie! Wyglądam w tym grubo, prawda?!
– Przecież wiesz, że nie jesteś gruba…
– Ale w tym wyglądam grubo?
– Nieeeee… Chociaż w innych rzeczach wyglądasz lepiej.
– WYCHODZIMY.

h) odwrócenie uwagi:

– Oooooo, chodźmy do Mohito, mają szare sweterki…
– Masz mnóstwo szarych sweterków.
– Nie takich… Te są z łańcuszkami…
– Różowe New Balance’y.
– GDZIE?!

W każdej kobiecie mieszka głos rozsądku, który niestety zazwyczaj ginie w pół drogi między półką, a kasą. Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, że wie, jak go wydobyć. Prawdziwą kobietę poznaje się po tym, że jeśli gra jest warta świeczki, w niczym jej to nie przeszkadza. Mój nowy laptop jest czerwony.