SYPIAJĄC ZE SWOJĄ STARĄ

8 stycznia 2015

KONWERSACYJNE KLOCKI

12 stycznia 2015

DLACZEGO NIE MASZ SZANS NA FILMOWĄ MIŁOŚĆ

10 stycznia 2015

Statystyczny mężczyzna na hasło „komedia romantyczna” dostaje biegunki, przypomina sobie o pilnym zebraniu w pracy i/lub dowiaduje się o chorobie matki. Nic dziwnego – produkcje tego typu to jedna z najjadowitszych plag trawiących zachodnie społeczeństwa. Według amerykańskich naukowców, romantyczne filmy wywołują nierealistyczne oczekiwania względem związków, co stanowi przyczynę około 180% rozwodów (sprawdzone info, bo z internetu).

Spójrzmy prawdzie w oczy: nie spotka cię miłość rodem z holiłudzkiej superprodukcji. I to z powodów innych, niż myślisz. Tu nie chodzi o to, że nie masz szans poznać miłości życia cofając się w czasie albo idąc na cztery wesela i pogrzeb – to akurat jest prawdopodobne. Po prostu życie jest brutalne i nie zna pojęć takich jak „wyczucie czasu” i „plan”. Dobrze by więc było, gdybyś się zapoznała z tym tekstem, zanim zdecydujesz się na karierę prostytutki, licząc, że któregoś dnia wynajmie cię Richard Gere i razem pójdziecie na zakupy.

Dirty dancing

Załóżmy, że masz 16 lat i jedziesz z rodzicami na ultra nudne wakacje do miejsca, gdzie każda doba trwa około 72 godzin, a jedynymi rozrywkami są bingo z emerytami oraz bingo z emerytami. Już planujesz wyrafinowane samobójstwo poprzez przedawkowanie mielonych, które wczoraj były gulaszem, a przedwczoraj schabowym, ale kiedy idziesz do hotelowej stołówki, żeby wykraść narzędzie zbrodni, uśmiecha się do ciebie szczęście i poznajesz umięśnionego boga seksu. Umięśniony bóg seksu okazuje się być instruktorem tańca, wymyślasz więc abstrakcyjny pretekst, żeby pobierać u niego lekcje francuskiego tanga i argentyńskiej miłości. Albo odwrotnie. Pewnego dnia, on postanawia cię porwać na korki z podnoszenia w wodzie i niespodziewanie wywozi cię nad Zalew Zegrzyński. I tu wasza kiełkująca miłość rozbija się boleśnie o mur rzeczywistości: masz okres.

filmowa miłość - dirty dancing

Zmierzch

Taką historię przeżył każdy z nas: przeprowadzasz się do miejscowości, w której ciągle pada, aby zamieszkać ze swoim ojcem i poznajesz wampira. Wampir okazuje się być wegekrwawianinem i nie je ludzi, ponadto ma dzianego ojca i skórę, która świeci, więc zakochujesz się bez pamięci. Wampir odwzajemnia twoje uczucie, więc decydujesz się nawiązać z nim romans, czym łamiesz serce zaprzyjaźnionemu wilkołakowi z fajną klatą. Po serii przygód, podczas których między innymi prawie giniesz pod kołami multipli oraz unikasz pożarcia przez czarnego sprintera z dreadami, myślicie już, że nic nie stanie na drodze do waszego szczęścia. Twój wybranek z radości postanawia więc zabrać cię w jedyne miejsce, które nie wygląda, jak przepuszczone przez filtr na Instagramie: kwiecistą łąkę. Zanim jednak zdążycie zabrać się do rzeczy i nawzajem pokąsać w szyje, twoje oczy robią się czerwone, a nos zmienia się w wilgotny kartofel: typ nie wiedział, że masz alergię.
filmowa miłość - zmierzch

Francuski pocałunek

Historia, jakich wiele. Lecąc do Francji, gdzie planujesz ratować swój związek, poznajesz sympatycznego Francuza, który wrabia cię w przemyt biżuterii. Na początku cię wkurza, bo ma wąsy i wyśmiewa twój sposób chodzenia, ale wkrótce okazuje się, że ma świetne poczucie humoru i zna się na winie, więc prosisz go o pomoc w odzyskaniu narzeczonego. Kiedy misja kończy się sukcesem, zdajesz sobie sprawę, że w sumie już ci nie zależy i tęsknisz za Francuzem, mimo, że nadal nie wiesz, czy jego włosy ułożone są na żel czy na łój. Nie chcesz mu się narzucać, więc nie mówisz, co do niego czujesz, tylko oddajesz mu oszczędności życia i postanawiasz uciec z powrotem do swojego kraju. On udaje się za tobą w pogoń na lotnisko, ale jak ma zdążyć, skoro zniknęłaś bez słowa, a w Paryżu są wieczne korki? Nie udaje mu się dotrzeć na Szarladegola na czas, więc odlatujesz samotnie na drugi koniec świata i nigdy więcej się nie spotykacie. Po dwóch latach ciężkiej depresji, odbierasz sobie życie, wieszając się w szafie. Francuz przepija twoje pieniądze, po czym umiera na marskość wątroby.
filmowa miłość - francuski pocałunek

Pamiętnik

Załóżmy, że przytrafia ci się miłość od pierwszego wejrzenia. Nic dziwnego, skoro twój wybranek wygląda zupełnie jak Ryan Gossling i w dodatku jest lumberseksualny, bo pracuje w tartaku. Załóżmy, że masz ogromne szczęście i twoja miłość jest odwzajemniona. Niestety, typ jest biedny jak mysz kościelna, a ty masz bogatego tatusia, który wymaga od potencjalnego zięcia milionów monet, bo przecież są lata czterdzieste i mezalians nie wchodzi w grę. Rozdziela was i wywozi cię na drugi koniec kraju, gdzie zaręczasz się z typowym Kenem, po czym uciekasz, żeby odnaleźć swojego drwala, bo przecież to on cię zdeflorował i jednak masz sentyment. Drwal bardzo się cieszy, że wpadłaś, poza tym jest już teraz przy kasie i ma nawet niezłą chatę, ale jest trochę zazdrosny o Kena. Kłócicie się, ale po jakimś czasie postanawiacie przestać robić sobie jaja. Planujecie malowniczo wpaść sobie w ramiona w rzęsistym deszczu i żyć długo i szczęśliwie. Niestety, jest piękna pogoda, a w pełnym słońcu to tak trochę bez sensu, więc tracisz zapał. Drwal goli brodę i idzie na piwo, a ty wsiadasz w pociąg i wracasz do Kena.
filmowa miłość - pamiętnik

To właśnie miłość

Kończysz studia z politologii i stosunków międzynarodowych, po czym natychmiast po siedmiu latach znajdujesz pracę. Jarasz się, bo będziesz prowadzić biuro premiera Wielkiej Brytanii, więc masz nadzieję na dostęp do darmowych ciasteczek i znaczków pocztowych. Okazuje się, że typ jest relatywnie atrakcyjny i stwierdzasz, że szłoby, więc zabierasz się za intensywny podryw: rozpinasz dwa guziki w blezerku i opanowujesz do perfekcji sztukę lubieżnego polewania herbaty. Premier olewa cię aż do Wigilii, kiedy to postanawia zrobić spontaniczny wjazd na chatę twoich rodziców i już po chwili, w towarzystwie wielkiej ośmiornicy, jedziecie razem na jasełka. Kiedy jednak premier wreszcie zbiera się w sobie, żeby przypieczętować waszą zażyłość pocałunkiem z dużą zawartością śliny, musisz dać mu kosza – przed chwilą zjadłaś panierowanego łososia, trzy kawałki karpia i zalałaś to zupą z dorsza, więc walisz jak staw na wiosnę, a naprawdę wolałabyś, żeby mężczyźni nie kojarzyli cię z zapachem ryby.
filmowa miłość - to właśnie miłość

Tak, wiem, można się załamać. Pocieszę cię jednak: prawdziwe życie jest jeszcze lepsze, niż świąteczna oferta TVNu. Ne tylko dlatego, że tuż przed momentem kulminacyjnym nie przerywa wam pasmo reklamowe, ale przede wszystkim dlatego, że prawdziwa miłość trwa trochę dłużej niż półtorej godziny. Otrzyj więc łzy rozpaczy, twój spontan życia jeszcze przed tobą. Chyba, że ty już po?