3 DNI, 6 TAKSÓWEK

20 stycznia 2015

TWÓJ MELANŻ BOLI MNIE W FEJSA

24 stycznia 2015

DWOJE WARIATÓW I DZIECKO

22 stycznia 2015

Wiadomo: słyszeliście, że dziecko wszystko zmienia. Że niby taka rewolucja: dojrzałość, odpowiedzialność, wyzbycie się egoizmu, nowe wartości. Wiecie, rodzi się człowiek i nagle stajecie się nowymi, poważnymi ludźmi. Matko bosko kochano, co za absurd! No, bo jak zmierzyć wzrost odpowiedzialności? Albo kiedy wiadomo, że już wyzbyliście się egoizmu? Ja jestem konkretna dziewczyna, potrzebuję parametrów, które da się zważyć, zmierzyć i nazwać. Dlatego właśnie, bez nawiedzonego trucia, powiem wam, co tak naprawdę zmienia pojawienie się dziedzica w waszym królestwie.

Nowe tematy

Jeśli jesteście typowymi ludźmi bez niszowych preferencji seksualnych, prawdopodobnie dotychczas rzadko używaliście w swojej obecności słowa „kupa”. Mało tego, istnieje spora szansa, że nie użyliście go jeszcze nigdy, wychodząc z założenia, że nie warto dzielić się ze sobą wszystkim, co pochodzi z waszego wnętrza. To było dobre założenie. Zapomnijcie o nim. Po słowach „sen” (często występującym z „potrzebny mi”) i „plecy” (zazwyczaj łączonym z „bolą mnie”), „kupa” stała się właśnie trzecim najczęściej używanym przez was rzeczownikiem. Odmieniacie go przez wszystkie przypadki, chcecie bowiem wiedzieć czy była, jeśli tak to jaka, ważne jest też dla was kiedy oraz ile. Na jej podstawie jesteście w stanie przewidzieć ewentualne dolegliwości bólowe potomka, przebieg nadchodzącej nocy, jutrzejszą pogodę, datę najbliższej pełni i waszą przyszłość w nadchodzącym roku. Po latach, wreszcie macie kupę nowych tematów!

Doznania dźwiękowe

Na chwilę oboje zamieracie. Wyłączacie radio i telewizor, psa zamykacie na balkonie, wyciszacie komórki, przestajecie żuć orzeszki. Patrzycie na siebie z wytrzeszczem, wyczekiwaniem i nadzieją. Nie chcecie tego przegapić. A może już było, a nie zwróciliście uwagi? Nadstawiacie uszu, musicie mieć absolutną pewność. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, że napięliście całe ciała, a czoła zmarszczyliście tak, że uratuje was już tylko chirurg plastyczny Renee Zellweger. Nagle jest! Wypuszczacie powietrze z głośnym świstem. Wasze twarze rozświetla uśmiech zachwytu i ulgi: beknął!

Aura tajemniczości

Już nie potrzebujecie dobrego wina, romantycznej kolacji, miziania się po pleckach czy używania słów-kluczy. O każdej porze dnia i nocy, towarzyszą wam łypiące na was swymi zaskakująco dużymi oczami one: piersi. Już nawet nie pamiętacie, jak to było, kiedy spędzały cały dzień ukryte pod licznymi warstwami tkanin, czekając na wieczorną chwilę wyzwolenia. Stały się integralnym elementem wyposażenia dekoracyjno-użytkowego waszego mieszkania. Ostatnio przyłapaliście się nawet na tym, że pod kolor kupiliście pled i zestaw kubeczków.

Priorytety

Siedzicie obok siebie na kanapie, delektując się chwilą ciszy i spokoju. Wasze klatki piersiowe i ramiona zdobią okazałe, asymetryczne aplikacje, których białą barwę ewidentnie zainspirował ostatni pokaz La Manii. Postronny obserwator może nazwałby je wymiocinami, ale wy wiecie, że to znacznie więcej, niż zwykły bełt: to wasze trofea. Dziecko zjadło. Dziecko zwróciło. Dziecko zasnęło. Jasne, moglibyście się przebrać. Tak, trochę śmierdzicie. Ale czy warto? Być może za chwilę cała zabawa zacznie się od nowa, a wy zmarnujecie cenną przerwę na herbatę, żeby zająć się czymś tak trywialnym, jak higiena. Nie opyla się.

Eksplozja uczuć

Niby wcześniej też tęskniliście za sobą, podczas tych długich godzin, które sprzedawaliście mateczce korporacji za grube hajsy. Teoretycznie zawsze dłużyły wam się spędzane bez siebie na zakupach chwile. A jednak to, co dzieje się teraz, otwiera przed wami nowy świat doznań. Tego uczucia nie da się porównać do niczego innego: słyszycie zgrzyt klucza w zamku, widzicie, jak drzwi powoli się otwierają, po czym oczom waszym ukazuje się najpierw jedna, potem druga noga. Serce zaczyna bić szybciej, oddech przyspiesza, oczy rozświetla nagły błysk, na twarz wstępuje uśmiech. Co za piękna chwila! W euforii zrywacie się z fotela. Czekaliście na to tyle niekończących się minut i już wiecie: wreszcie pójdziecie siku!

I to by były te podstawowe zmiany wymuszane na rodzicach przez dziecko. Cała reszta jest ich wyborem. Zawsze frapowali mnie ludzie, którzy rozmnożywszy się, przechodzili transformację osobowości, stylówy i zasobu słów. Znacie? Jeśli tak, nie dajcie sobie wmówić, że tak trzeba. Nie trzeba. Rodzic to też człowiek, tylko trochę bardziej niewyspany i anegdoty ma nagle mniej biurowe, a bardziej fizjologiczne. Nadal wolno mu się spóźnić, zjeść ostatnie ciasteczko i rzucić kurwą, gdy w nocy kopnie w róg łóżka – i nie wiem, po co z niej rezygnować. Spokojnie, to tylko rewolucja.

fot. Leafar