7 ZAWODÓW, KTÓRE NIOSĄ RADOŚĆ

27 stycznia 2015

KOBIETA KONTRA STEVEN SEAGAL

3 lutego 2015

PO CZYM POZNAĆ, ŻE JESTEŚ DOROSŁY?

29 stycznia 2015
KOBIETA kontra steven seagal fabjulus

Latami czekasz, aż skończysz 18 lat i będziesz dorosły. Wreszcie nadchodzi ten przełomowy dzień i odkrywasz, że właściwie niczego nie „przełamał”, poza tym, że od teraz masz plastikowy dokument, który oficjalnie informuje, jak ma na imię ta pani, która każe ci posprzątać w pokoju. Potem zdajesz egzamin dojrzałości, który, jak sama nazwa wskazuje, oznacza, że jesteś już bardzo dojrzały, więc od dziś kieszonkowe będziesz dostawał przelewem, wraz z pieniędzmi na akademik, zamiast do ręki, jak dotychczas.

Wyprowadzasz się, mijają miesiące, lata, wreszcie kończysz studia i zaczyna do ciebie docierać, że nie czekają cię już żadne „duże” urodziny, a twoja dorosłość nie zostanie zdefiniowana przez jakieś magiczne siły z zewnątrz. Skąd masz więc wiedzieć, że to już?

Kupujesz dziwne rzeczy

Wcześniej nie wiedziałeś, że rzeczy takie jak nożyczki do paznokci czy igły się kupuje. One po prostu jakoś tak… zawsze były w domu. Z tego powodu, gdy postanowiłeś zaszyć sobie dziurę w skarpetce, wyjątkowo nie angażując w to mamy ani babci, z zaskoczeniem odnotowałeś, że nie masz igły w przyborniku na nici, co być może wynika z tego, że nie masz przybornika na nici. Od tamtej pory odkryłeś liczne obce lądy, takie jak pasmanteria, dział z narzędziami w Tesco i sklep z garnkami, dzięki czemu już wiesz, że „dorosłe zakupy” nie są wtedy, kiedy idziesz do apteki po prezerwatywy, tylko wtedy, gdy kupujesz w niej termometr.

Nosisz zaskakujące ubrania

Ostatnio wyskoczyłeś z domu na moment, żeby wyrzucić śmieci i zobaczyłeś po drodze bardzo dziwnego gościa, który wpatrywał się w ciebie zza przeszklonych drzwi sąsiedniej klatki. Facet miał na sobie wielką czapkę otulającą szczelnie zatoki i gruby sweter, który wyglądał jak ukradziony twojemu tacie, co połączył z kompletnie niedobraną kurtką i polarowymi rękawiczkami. Minęło dobrych kilkanaście sekund, zanim odkryłeś, że ten typ to ty. Sam nie wiesz, jak to się stało, że jesteś posiadaczem tylu geriatrycznych ubrań, ani kiedy uroda ciuchów zeszła na drugi plan, oddając palmę pierwszeństwa praktyczności. Bardziej jednak nie możesz pojąć, jak to możliwe, że jeszcze niedawno wymykałeś się na długiej przerwie z kumplami na szluga i dzierżyłeś go w popękanych, niezdrowo zaróżowionych dłoniach, nie widząc w tym problemu.

Gadasz jak własna matka

Zauważyłeś, że coraz częściej twoje anegdoty zaczynają się od słów „dziesięć lat temu, kiedy byliśmy z kumplami na kajakach” oraz „piętnaście lat temu, gdy byłem w liceum”, i nie możesz się nadziwić, że masz wspomnienia, które sięgają tak daleko. Przeraża cię myśl, że ostatnia dekada minęła ci jak jeden dzień, a ty się przecież dopiero rozkręcasz. Gdy rozmawiasz z młodszymi kuzynami na urodzinach babci, z zaskoczeniem odkrywasz, że większość twoich wypowiedzi zawiera frazy takie jak „za moich czasów” oraz „kiedyś to były dopiero jaja”. Dno jednak osiągnąłeś w ubiegłym tygodniu, gdy zmywając talerze po domownikach, wypuściłeś w eter gorzkie „jak ja tego nie posprzątam, to nikt się nie ruszy!”.

Zawartość twojej lodówki cię szokuje

W twojej lodówce zawsze jest alkohol. Nie dlatego, że na bieżąco go uzupełniasz – po prostu nikt go nie pije. Dwie szuflady zamrażarki pełne są wódki, którą dostałeś na parapetówę dwa lata temu i od tej pory jej nie ruszasz. Pijesz sporadycznie, a jeśli już masz ochotę na drinka, stawiasz na jakość, a nie na ilość, więc raczej sięgasz po whisky, niż po wodę ognistą. Najchętniej jednak wieczory spędzasz przy kieliszku wina i dobrym serze, którego zapasy uzupełniasz podczas każdej wizyty w Tesco. Ekscytuje cię myśl o tygodniu francuskim w Lidlu. Kupując jajka, sprawdzasz, czy kury, które je zniosły, miały dobrą paszę, wybieg jak modelki na pokazie Diora, maturę i plazmę w sypialni. Masz ulubionego producenta ogórków konserwowych.

Ludzie młodsi od ciebie są już dorośli

Widziałeś ostatnio w internecie Trybsona. Spory facet, ogrom mięśni ze stali w dopasowanej bawełnie, dłonie niczym bochny chleba, w jego oczach dostrzegłeś grozę życia, jego czoło przecinały głębokie bruzdy wyciosane przez liczne troski i trudne doświadczenia. Nic dziwnego – gościu jest głową rodziny, partnerem gwiazdy sceny klubowej, w dodatku bije się za pieniądze. Poważna sprawa – pomyślałeś. A potem przeczytałeś, że to rocznik ’91.

Jak widzisz, zmiany przychodzą stopniowo, a jeśli wyjechałeś gdzieś na studia, przejście pewnie było dość płynne: na początku, mówiąc, że jedziesz „do domu”, miałeś na myśli weekendową wizytę u rodziców, celem zrobienia prania i ataku na lodówkę. Z czasem „do domu” zbierałeś się, żegnając mamę po niedzielnym obiedzie, aż pewnego dnia, na pytanie ojca, czy chcesz jakieś pieniądze, odpowiedziałeś, że nie, dziękujesz. U mnie zaczęło się od własnej pęsety. A u ciebie?