W ŁÓŻKU Z IDEAŁEM

8 lutego 2015

JANUSZOSEKSUALIZM

12 lutego 2015

JAK DUMBLEDORE ZDEMORALIZOWAŁ POKOLENIE

10 lutego 2015
w łóżku z ideałem fabjulus
januszoseksualizm
Szkodliwy wpływ Harry'ego Pottera

Miałam 10 lat, gdy w moje niewinne rączki wpadła książka pod mało chwytliwym tytułem „Harry Potter i kamień filozoficzny”. Dała mi ją kuzynka, mówiąc, że mam obadać, bo spoko. No to obadałam. Byłam młoda, naiwna, lubiłam czytać – nie miałam szans. Kiedy więc Huragan Teresa i pani z religii uświadomiły mi, że rujnuję sobie życie, było już za późno: przeczytawszy trzy części przygód zarozumiałego czarodzieja, zdążyłam wpaść w głębokie uzależnienie od jego mrocznego świata, w dodatku mama obiecała mi, że zabierze mnie na zbliżającą się uroczystą premierę czwartego tomu. O północy. W księgarni. Powinnam była się domyślić…

Problem polega na tym, że zostaliśmy oszukani w doskonale zorganizowanej akcji dywersyjnej. Podczas gdy wszyscy skupili się na zarzutach, jakoby seria promowała czarną magię, satanizm, czekoladę i zło, „Harry Potter” uderzał w nas z innej strony. Przez lata, najpierw za pośrednictwem książek, a następnie filmów, nasze mózgi konsekwentnie były prane za sprawą dobrotliwego staruszka, który uosabiać miał mądrość, dobroć, szlafroki i brodę: profesora Dumbledora. To on, a nie siny skinhead bez nosa jest tu prawdziwym czarnym charakterem. Pod płaszczykiem łagodności, pozbawił nas moralności i zaburzył w nas postrzeganie dobra i zła. Oto, jakie wartości przekazał nam ten, któremu tak ufaliśmy:

Liczą się znajomości

Możesz być zdolny, zorganizowany, systematyczny i zmotywowany, a i tak nie osiągniesz nic, jeśli nie masz znajomości. To urocze, że każdego dnia ciężko pracujesz na chwałę swojego domu, ale bądź świadom, że pod koniec roku Puchar Domów zgarnie ten, kto pił z Dumbledorem. Jeśli wiesz, z kim trzymać, możesz liczyć na to, że dostaniesz dodatkowe punkty za przyjaźń, urok osobisty albo świeży oddech i zgarniesz cały splendor, nawet jeśli twoje życie to pasmo przekrętów i lenistwa. Kto powiedział, że nie można zmieniać zasad gry podczas gry? Wszystko się da załatwić, gdy zna się odpowiednich ludzi. Nie ma sprawiedliwości. Jeśli masz więc apetyt na sukces, olej nadgodziny i sumienną pracę; idź na wódę z prezesem.

Manipulacja to klucz do sukcesu

Nie wahaj się brać ludzi na litość. Co prawda, ludzie są już uodpornieni na metodę „na wnuczka”, ale metoda „na sierotę” się nie starzeje, zwłaszcza, jeśli zostanie wzmocniona przez bliznę w widocznym miejscu. Pomocna na co dzień jest też fałszywość względem ludzi: jeśli na przykład masz koleżankę z pracy, która nosi się na różowo i jest uosobieniem zła, rób wszystko, żeby czuła się akceptowana i kochana, nawet jeśli w wolnych chwilach fantazjujesz o rzucaniu w nią czymś obrzydliwym, na przykład parówką sojową i brązowym polarem. Poza tym, graj debila, żeby wyciągać z ludzi informacje, których następnie użyjesz przeciwko nim, owijaj ich sobie wokół palca niejasnym systemem kar i nagród, graj na emocjach. Wolno ci, jesteś Dumbledorem.

Prawda jest dla słabych

Może i wiesz, że chrzestny twojego nieletniego kumpla wcale nie zabił jego rodziców, a tak naprawdę jest mega fajnym typem, ale nie mów mu tego, jeśli ci się to nie opyla. Być może wiesz, że twój kolega z pracy wcale go nie prześladuje, ale pozwól mu myśleć, że jednak jest źródłem wszelkiego zła – no wiesz, tak dla jaj. Jeśli wiesz, że komuś zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo, zachowaj to dla siebie. Ewentualnie, żeby uniknąć późniejszych wyrzutów sumienia, przekaż mu prawdę, zakodowaną w postaci idiotycznych półsłówek i rebusów, opatrując to sugestywnym mrugnięciem oka. Jeśli tego nie rozkmini, to znaczy, że i tak nie zasługiwał na to, żeby przeżyć. Bo wiesz kiedy jest dobra chwila na szczerość? Wtedy, gdy jest już po wszystkim. Nic nie poprawia humoru tak, jak szpitalna wizyta gościa, który mówi „w sumie wiedziałem, że tak będzie”.

Cel uświęca środki

Być może na co dzień tępisz kłamstwo, kradzież i niesubordynację, gardzisz obłudą i występkiem, pilnujesz przestrzegania zasad i dbasz o porządek, ale pamiętaj: tobie wolno więcej. Jesteś ponad prawem, obyczajem i zdrowym rozsądkiem. Ooo, możesz wszystko, wszystko możliwe jest gdy tyyy działasz w szczytnym celu. Bliżej niezidentyfikowana tajna misja usprawiedliwia każdy przekręt, na jaki masz ochotę ty lub twoi nieletni znajomi. Dlatego luzik: chlej nielegalne eliksiry, używaj zakazanych zaklęć, załóż skarpetki do sandałów. Kto ci zabroni łamać zasady? Przecież to ty je wymyśliłeś!

Odpowiedzialność jest przereklamowana

Nie ma nic złego w tym, żeby zwalić ratowanie świata przed klęską na ośmiolatka. Ziomek bankowo ogarnie temat, zwłaszcza, jeśli zorganizuje sobie silną ekipę składającą się z innych ośmiolatków. No co, przecież mają różdżki, nie?! Jeśli ktoś na ciebie liczy, nie wahaj się, żeby zostawić go samemu sobie w krytycznym momencie. Niech se radzi sam, pasożyt jeden. Jak już będzie po wszystkim, wbij do niego z szerokim uśmiechem na twarzy i każ mu wierzyć, że to tobie zawdzięcza swój sukces. Ponadto, nie słuchaj panikarzy, którzy mówią, że nie wolno zostawiać noworodka w środku nocy na betonie pod drzwiami. Można. Co złego może się stać? Przecież to i tak nie jest jakieś wyjątkowo ważne dla ludzkości dziecko. No i pamiętaj: jedną z najlepszych kar dla dziecka jest wygnanie go do ciemnego lasu, w którym grasują mroczne siły. W środku nocy. Bez komórki. To go nauczy subordynacji!

Co to ma być?! Czysta patologia! I pomyśleć, że jeszcze płakaliśmy, jak umarł! Przy okazji własnej śmierci oczywiście też musiał odwalić jakąś manipulacyjną szopkę: że niby ten Snape to morderca, a potem się okazuje, że tak naprawdę to wybawca. Oszaleć można. Pora spojrzeć prawdzie w oczy: ufaliśmy mu, a on wykorzystał nasze czyste serca i zrobił nas w bambuko. Nic dziwnego, że żyjemy w świecie pełnym kłamców, leniów, cwaniaków i lansiarzy.To nie wina ery ajfonów, fejsbuków, gimnazjum i rurek. Dumbledore nas tak wychował! Sama do dziś mam kłopoty z ufaniem ludziom i wszędzie węszę spisek. Dajcie znać, w jaki podstępny sposób Was skrzywdził ten oszust. Razem przepracujemy tę traumę.

I łapka w górę, kto od paru minut śpiewa w głowie piosenkę L.O.27.

 

Fotka: https://www.flickr.com/photos/byzantiumbooks/