50 TWARZY ABSURDU

19 lutego 2015

CO MIAŁA NA MYŚLI MARILYN MONROE?

19 lutego 2015

SUKCES NOSI ROZMIAR S

19 lutego 2015
50 twarzy absurdu
Co miała na myśli Marilyn Monroe- (1)
sukces nosi rozmiar S - fabjulus

Zagadka dzieciństwa rozwiązana: wreszcie zrozumiałam sens wielkiego hitu Natalii Kukulskiej „Im więcej ciebie tym mniej”! Otóż mój syn rośnie w oczach, wysysając ze mnie hektolitry pokarmu, a im jego jest więcej, tym mnie jest mniej. Skutkiem tego, już 6 tygodni po porodzie wróciłam do wagi i objętości sprzed ciąży, a aktualnie jestem szczuplejsza niż kiedykolwiek. Czad? Czad.

Nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę, dopóki ostatnio mój on, ujrzawszy jak podtrzymuję spadające dżinsy wstając z kanapy, nie postanowił zainterweniować.

– To już nie jest zabawne. Za dużo schudłaś – powiedział z dezaprobatą.

– Nieprawda. Jeszcze troszkę mi zostało… – odparłam skromnie, podciągając spodnie i przybierając uśmiech Giocondy.

– Nie. Już wystarczy. Wyglądasz na chorą i zmęczoną – dodał stanowczo.

– Ojej, naprawdę? – rozpromieniłam się. – Dziękuję!

Popatrzył na mnie jak na kretynkę, a ja wskoczyłam na wagę i oniemiałam z radości. Liczby nie kłamią: jestem oficjalnie szczupła. Może nie mam się w co ubrać, ale przecież ja nigdy nie mam się w co ubrać.

Spójrzmy prawdzie w oczy: bycie pulpetem nie jest spoko. Chyba że ktoś szuka pomysłu na strój na Halloween. Wtedy pulpet jak najbardziej da radę. Zwłaszcza, jeśli idziesz na bal do IKEI. Ale to tylko na jedną noc, tak na życie, nie znam kobiety, która zmartwiłaby się, że schudła. Wiem, że istnieją takie egzemplarze, ale to raczej kolekcjonerska edycja limitowana, cała reszta pochodzi z serii „muszę zrzucić pięć kilo”. Każda zawsze musi. Zawsze pięć. Serio. Nie wiem, jak to działa, ale każdej kobiecie wydaje się, że właśnie magiczna piątka dzieli ją od wymarzonego optimum. Nic w tym dziwnego – dziewczyny mojego pokolenia od dzieciństwa bombardowane są komunikatami, że im są drobniejsze, tym lepiej dla nich.

Myślałam, że ten szał mnie nie dotyczy, bo z domu wyniosłam raczej samoakceptację niż kompleksy, a na te wszystkie motywacyjne teksty typu „Chcesz wyglądać dobrze w bikini czy dojeść pizzę?” moja odpowiedź była zawsze jedna:

 


Pan dostawca przyniósł radość… #jezujakazamieć

A photo posted by Julia Oleś (@fabjulus) on

 

Że niczym nie różnię się od reszty świata olśniło mnie dopiero, gdy odkryłam, że nie ma takiego komentarza, dotyczącego utraty wagi, który by mnie zmartwił. Pragnienie szczupłości jest impregnowane na argumenty logiczne, praktyczne czy estetyczne. Znam co najmniej dziesięć niewiast, które mają taki typ urody, że zdecydowanie atrakcyjniej wyglądają z poświątecznym nadbagażem niż bez, a ilekroć chudną, jednocześnie drastycznie brzydną. Tak zwany syndrom „albo dupa, albo twarz”. Czy przekonuje je argument, że szczupłość im nie służy? Jasne, że nie. Jesteśmy kobietami i wybieramy dupę, bo żyjemy w kulcie szczupłości. Z tego powodu zawsze gratulujemy komuś utraty wagi, a z dezaprobatą komentujemy ilość jego podbródków, kiedy zapasie się jak kot w magazynie Mlekovity.

I tak, wiem, że to niepoprawne politycznie, ale czy mam zacząć udawać, że nie podoba mi się szczupła sylwetka? Nie ma co zaklinać rzeczywistości: podoba mi się! I tobie też się podoba. Na nogach typu „łania” lepiej leżą dżinsy, przy płaskim brzuchu można założyć t-shirt ze zdjęciem ferrari, nie czyniąc z niego multipli, w samolocie płaci się za jeden bilet, a nie trzy, a do pracy można jechać autem, a nie wywrotką.

Tylko że to wszystko okazuje się być nieważne, w starciu z atrybutem, który bolesnym kopniakiem strąca z podium szczupłość, rozmiar biustu, a nawet (baczność!) dołeczki na plecach (spocznij). Jest nią królowa seksapilu, szefowa departamentu ciachowości, kierowniczka działu kalorii: Jej Wysokość Samoakceptacja. Zapodałam ją sobie kiedyś i gorąco polecam. To się opyla, serio! Na obwód bioder można nie mieć wpływu (bo rozstaw kości albo promocja Oreo), ale na to, z jakim nastawieniem targa się je przez życie – owszem. Z tego też powodu postanowiłam kiedyś kochać mój zad, bez względu na to, ile hektarów chwilowo będą zajmowały moje spodnie. Trzeba o siebie dbać, ale nie ma się co spinać. Mimo, że zajmuje więcej przestrzeni, na zawieszenie Jennifer Lopez też jest miejsce na tym świecie. A jeśli moje się zmieściło, twoje też tu upchniemy.

Choć, nie powiem, fajnie jest wchodzić w dżinsy w rozmiarze S. Z tego powodu chyba będę karmić dziedzica piersią do trzydziestki. Jego, nie własnej. Nie mam innego wyjścia – odkryłam to, rozmawiając kiedyś z koleżanką przy kawie i ciastku.

Ciastkach.

No dobra, nie piłyśmy kawy.

– Nie byłabym dobrą anorektyczką – powiedziałam, plując na nią okruchami ciasteczka.

– Ja też nie. Nie potrafiłabym nie jeść. Przecież jedzenie jest takie cudowne! – rozmarzyła się, pakując do ust kolejne ciastko, mimo, że jeszcze nie przełknęła poprzedniego.

– Ewentualnie bulimia – dodałam po namyśle.

– To jest to, gdzie się żre i rzyga? – spytała żując.

– Dokładnie. Masz napady głodu i jesz kompulsywnie wszystko, co masz pod ręką, a potem masz wyrzuty sumienia i to zwracasz. I jesz, i jesz, i jesz, i rzygasz, i rzygasz, i rzygasz. Trochę oblecha – stwierdziłam.

– Chyba to mam – powiedziała z powagą. – Tylko że bez rzygania.

 

fot. https://www.flickr.com/photos/tinymeme/2405052765

  • Aleksandra

    Myślę, że w życiu nie dotrę do rozmiaru S.
    Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!

    • Mateusz Rzońca

      Po co Ci jak masz XS?

    • Próbowałaś karmienia piersią? ;)

      • Mateusz Rzońca

        Pewnie tak, ale nie pamięta ;)

        • Aleksandra

          Ale chyba nie w te stronę próbowałam,więc i efektów nie ma;p

  • Babuszka

    Ja ostatnio stwierdziłam że wcale nie przytyłam tylko padłam ofiarą oszukańczych luster w tally weijl, jak to możliwe że nagle mam zad słonicy w biodrówkach? :OoOo

  • Mateusz Rzońca

    „Niestety musieliśmy Pani amputować rękę, ale za to jest Pani 2kg lżejsza.” W sumie dobry deal.

  • Anna Kruczkowska

    To ja jestem „kolekcjonerska edycja limitowana” i po karmieniu piersią już nigdy nie udało mi się przytyć do wagi sprzed ciąż- a efekty tych ciąż są już dawno pełnoletnie.

    • A chciałabyś to „odrobić”?

  • Joanna Hernik

    A ja żre żre żre i ani nie rzygam ani nie tyje :D

  • Moja samoakceptacja działa mniej więcej do momentu, w którym jeszcze mogę wejść do sieciówki i znaleźć przynajmniej trzy wchodzące na mnie modele spodni, co w moim przypadku wcale nie jest takie oczywiste. W chwili obecnej panuje właśnie ten błogi okres w moim życiu [a bywało różnie], ale oczywiście 5 kilo mogłabym zrzucić :) :P Byle nie przybrać. Jak przybiorę, to znów wyląduję na sieciówkowej czarnej liście

    • Sieciówkowe dżinsy! Toż o tym można książki pisać! I notki! Chyba napiszę o tym notkę! NA KOGO ONI TO SZYJĄ??? Przecież to zawsze wżyna się w biodra, więc natychmiast wylewa ci się nawet ten tłuszcz, który masz na włosach, ale jednocześnie odstaje z tyłu nad pośladkami tak, że można tam sobie włożyć arbuza, w dodatku guzik jest zawsze jakieś 2 cm poniżej strefy komfortu i się wpija, więc potem chodzisz cały dzień i podciągasz ten rozporek, żeby nie robił ci opony, której nie masz, a jeśli akurat chwilowo masz, to na pewno nie taką dużą… STRASZNE. Poza stanikiem, żadna część garderoby nie jest tak problematyczna w kupowaniu!

      • Pisz, pisz… Zobaczysz jaka dyskusja pod tym się rozszaleje :) Mi się w biodra nie wżyna, bo udo mam najwyraźniej grube i absolutnie niewymiarowe, więc, żeby się noga zmieściła, ty w tyłku muszę brać za duże. Na szczęście ten problem rozwiązuje pasek, który – jak i twój guzik – się wpija. I muszę zawsze mieć coś, co przy siadaniu mogę sobie w spodnie wgajdać dla ochrony :)
        A staniki akurat u mnie bezproblemowo – mam pod ręką świetny sklep :)

  • A ja chcę przytyć i nic. Czekolada jedna, dwie, dziesięć, nic. Obiady dwa, dokładka, pizza, lody, ciastko… ciastka, nic. Nosz… w dupę pawiana. Co robię źle? Nie chce być przecinkiem, chce mieć cycki i brazylijską dupę :(. Smuteg

  • Paola

    Twoja notka wjechała w najlepszym momencie! Otóż dziś po tygodniu ognistych stresów oraz miesiącu na lekach eliminujących apetyt – TADAM – wjechałam w najmocniej obcisłą kieckę żeby sprawdzić stan rzeczy – I OTÓŻ stwierdziłam SAMA bez niczyjej pomocy ŻE ZESZŁO ZE MNIE PARĘ KILO POWIETRZA (znaczy tłuszczu, tudzież wody) <3 Moja radość zamieniła się w piekielnie dobry dzień i nic, ABSOLUTNIE NIC, nie jest w stanie wyprowadzić mnie dziś z równowagi. Trudno, stało się, będę dziś seksbombą! Nie jestem szczupła, ale już szczuplejsza. Cudownie! I prawda to najprawdziwsza – sukces ma rozmiar S. Trochę mi jeszcze brakuje do sukcesu, ale … spokojnie, to tylko ćwiczenia :D :)

    • Aleksandra

      Chce nazwę tych leków eliminujących apetyt!!! Błagam!!!
      Bądź dobrą koleżanką!:)

      • Paola

        Absolutnie! Czy ja wyglądam na kogoś kto chciałby szkodzić innym? Absolutnie!

    • Kocham to uczucie! Gratulacje :D

  • To ja Ci coś powiem – Twój chłop tak powiedział, bo zazdrosny, że Tobie waga spada, a jemu nie. My, faceci, tak mamy ;).

    • O rany, ale baby też tak mają! A ja się łudziłam, że wam zawiść jest obca, zwłaszcza, jeśli chodzi o figurę… :D

  • Dot Wypych

    Hahaha, tekst ‚albo dupa, albo twarz’ mnie rozwalił :D A poza tym, kolejny dobry post ^_^

  • Właśnie się dowiedziałam, że jestem z edycji limitowanej, dzięki! :D

  • Annka

    Aj hejt ju soł faking macz. Dziękuję, że przez Ciebie nie śpię do 2, bo czytam całe archiwum. Chyba ukradłaś mi mózg.
    Dziękuję za miły wieczór/noc/poranek/dzień/tydzień/20 lat.
    Pozdrawiam.
    Ja.Matka <3

    • Przepraszam, obiecuję, że oddam, jak tylko się nim pobawię :D

  • Jakub

    Szczupłe podoba się głównie kobietom, faceci (szczególnie szczupli) lubią dupy i bioderka i nie najszczuplejsze nogi – słowem APETYCZNE tj. zdrowe dziewczyny. Na marginesie oto dlaczego Brazylijki cieszą się takim powodzeniem. Niestety wielu kobietom idzie w brzuch i w ręce, a amatorów tego znacznie jest mniej.

  • Lexia

    Jedyne co to mogę pozazdrościć efektu „im więcej Ciebie tym mniej”. U mnie niestety on nie zadziałał nic, a nic i w 8 mc po urodzeniu Kluski do wagi sprzed ciąży brakuje – 8 kg :/ Do rozmiaru S jeszcze więcej ;)
    Cóż liczę, że Kuska stanie na nogi niebawem i zapewni mi atrakcje i ruch dodatkowy ;)

  • Kill

    Żarcie, rzyganie i oblech… Poczułam sie podsumowana w trzech słowach. Lata terapii, depresja, ciecie sie i przypalanie fajkami za zjedzenie ciastek, szpital psychiatryczny razy klika i rozpaczliwe szukanie pomocy gdzie sie tylko da juz od lat. Dla Ciebie to żarcie, rzyganie i oblech. Żyć sie nie chce po czymś takim, zwłaszcza od osoby, ktora sie lubi i podziwia