JAK ZOSTAĆ ULUBIEŃCEM BARMANA

6 marca 2015

POWIEDZ, CZY MNIE ZDRADZA

10 marca 2015

DOBRE, BO NIEPOLSKIE

8 marca 2015
Jak zostać ulubieńcem barmana - fabjulus
powiedz czy mnie zdradza
dobre, bo niepolskie - fabjulus

Byłam na koncercie. Radzimir Dębski, znany szerokiej publiczności głównie za sprawą remiksu „End of time” Beyonce, który wygrał w zorganizowanym przez samą piosenkarkę konkursie na oficjalną przeróbkę tej piosenki, a także dzięki nowej kompozycji otwierającej „Wiadomości”, podjął się przełożenia na trudny język orkiestry symfonicznej utworów hiphopowych. Nie byle jakich zresztą, ponieważ na warsztat wziął repertuar Miuosha, jednego z najpopularniejszych polskich raperów. Całość wykonać miała poprowadzona przez Radzimira Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia, której szeroko komentowana w świecie architektury siedziba znajduje się w Katowicach. Połączenie tych trzech mocnych marek i ambitnego pomysłu zaowocowało ogromnym zainteresowaniem, skutkiem czego bilety na pierwszy koncert rozeszły się w ciągu doby, a na drugi – w ciągu godziny.

Dzięki sprawnej organizacji w komitecie kolejkowym, szybkiemu łączu internetowemu, łapówce z chrupek kukurydzianych dla Straży Miejskiej i znajomościach w kolumbijskim rządzie, udało nam się zdobyć wejściówki na to wydarzenie, toteż w dniu koncertu, ubrani w nasze najlepsze wyjściowe dresy, pojawiliśmy się w najnowocześniejszej sali koncertowej w Europie na koncercie MIUOSH x JIMEK x NOSPR.

Dwie godziny później, kiedy uciekaliśmy z niej co sił w lampasach, licząc, że oszukamy przeznaczenie i zdążymy przed korkiem przy wyjeździe z parkingu, usłyszałam rozmowę dwóch bardzo podekscytowanych pań, których czarne odzienie mogło by reklamować kolaborację ZARA x Perwoll x Dom Pogrzebowy „Game Over”.

– Boże, Dżesa, ale to było zajebiste – powiedziała ruda do blondyny, naciągając czarną ramoneskę na jeszcze czarniejszą sukienkę z ćwiekami. – Taką orkiestrę symfoniczną to ja rozumiem!
– Nooo, zajebiste, co nie? – odparła Dżesa z oczami lśniącymi z zachwytu. – Totalnie zajebiste! Totalnie niepolskie!

Pomimo moich największych starań, by je powstrzymać, moje brwi odruchowo powędrowały w górę, dając upust dezaprobacie, która nie przystoi damie. Żesz kurde, ale niby dlaczego „niepolskie”? Czyżby Miuosh rapował po francusku? Czy grali wiedeńscy muzycy? A może imię „Radzimir” brzmi jak wyrwane z Kentucky? Otóż nie. Po prostu koncert był „zajebisty”. Czyli niepolski. Proste.

Bo tak, koncert był rewelacyjny. Po pierwszych jego sekundach, na moje ciało wstąpiły ciary, które wyglądały, jakby miały zaraz zacząć śpiewać „Goodies” i opuściły je dopiero dzisiaj rano. Stało się tak za sprawą połączenia technicznej perfekcji muzyków i emocji, które udało im się przekazać. To, co zobaczyłam, było wyjątkowe z trzech powodów: po pierwsze, Miuosh zrozumiał orkiestrę symfoniczną i stworzył z nią godną całość, nie gubiąc przy tym swojego stylu. Po drugie, orkiestra zrozumiała hip-hop i wykonała wszystkie utwory z imponującym polotem i pietyzmem. Po trzecie, Radzimir Dębski jakimś cudem zrozumiał Śląsk i stworzył muzykę, która ukazała piękną złożoność tego specyficznego regionu. Całość była tak wizjonerska, że opuściłam siedzibę NOSPR czując ogromną dumę, że jestem Polką i Ślązaczką.

I na to wszystko Dżesa mi powie, że było niepolsko.

Otóż nie, droga Dżeso, było bardzo polsko. Było tak polsko, że żeby było bardziej polsko, organizator chyba musiałby rozdawać na sali oscypki, ogórki kiszone i słoiki z wodą z Bałtyku. Ten jeden wieczór uświadomił mi, że nie tylko nie mamy się czego wstydzić, ale powinniśmy się szczycić. Jesteśmy pracowitym, zdolnym i bardzo ambitnym narodem. Ile jeszcze Oscarów musimy dostać, żeby pozbyć się tych chorych kompleksów względem świata?

I kiedy czekając na płaszcz, rozmyślałam sobie o tym, jak okrutni jesteśmy dla samych siebie, usłyszałam inną niewiastę mówiącą do swojej koleżanki:
– Genialne. Taki rap to ja rozumiem! – i uśmiechnęłam się do siebie. Skoro da się pogodzić hip-hop z orkiestrą symfoniczną, i sprawić, że oba obozy są zachwycone, na pewno da się pogodzić Polaków z Polską. To tylko kwestia czasu. Są bowiem dziedziny, w których jesteśmy dwie długości przed Zachodem i dłużej nie da się tego ignorować.

Polska przeprasza za Radzimira Dębskiego. I za Miuosha. I za NOSPR. Za „Idę”. Za swoich siatkarzy, kolarzy, narciarzy i szczypiornistów. Za naukowców. Za inżynierów. Za modelki. Za pisarzy. Za wszystkie dziedziny, w których przekuwamy talent w umiejętność, a umiejętność w sukces. Przepraszamy za to, że mamy się czym szczycić. „Polski” właśnie zaczyna oznaczać „świetny”. Radź sobie z tym, świecie.

 

Miuosh x Jimek x starzy na gigancie @ NOSPR #posprzątane

A photo posted by Julia Oleś (@fabjulus) on