KOMPLEMENTEM W PŁOT

18 kwietnia 2015

ŻYCIE NA TELEFON

22 kwietnia 2015

DZIECKO RODZI SIĘ OBRĄCZKĄ

20 kwietnia 2015
komplementy - fabjulus
Zycie na TELEFON FABJULUS
Dziecko ślub

Amerykańscy naukowcy nie mają wątpliwości: ciąża jest jedną z trzech najlepszych motywacji, żeby wziąć ślub, tuż obok „cóż, latka lecą” oraz „bo mama naciska”. Wynika to z faktu, że obrączka na palcu jest niezbędna, aby sprowadzić na ten świat zdrowego, szczęśliwgo człowieka, z kompletem palców, punktów APGAR i  kwitów do becikowego. Tymczasem, w ubiegłym roku aż 21% wszystkim urodzeń w Polsce stanowiły dzieci ze związków nieformalnych. Co gorsza, w całej Europie średnio 37% nowych Ziemian było nieślubnych. Oznacza to, że w XXI wieku znacząca część kobiet nadal myśli, że bez ślubu da się urodzić zdrowe, szczęśliwe dziecko. Nie da się. W końcu dziecko rodzi się obrączką.

Sama żyłam w koszmarze nieświadomości, aż do momentu, gdy zaszłam w ciążę. Wtedy właśnie całe zastępy uczynnych strażników prawa i porządku, gratulowało mi tego radosnego wydarzenia, serdecznym i ciepłym „to kiedy ślub?”. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia, ale okazuje się, że zmiana stanu cywilnego to podstawowy zabieg, któremu należy się poddać najpóźniej w drugim trymestrze ciąży, gdzieś między badaniem krzywej cukrowej, a drugim USG.

Spełnienie marzeń

Nie słuchajcie więc idiotycznych wymówek desperatek, które ze sztucznym uśmiechem na ustach deklarują, że wolą poczekać, żeby móc pobawić się na własnym weselu, zamiast kursować między krzesłem a toaletą, w stroju przypominającym białą plandekę z żuka. Tym bardziej, nie wierzcie skrajnym przypadkom, które mówią, że w ogóle nie chcą brać ślubu. To niemożliwe. Kobieta nie może nie chcieć ślubu. Mózgi tych nieszczęśnic zostały wyprane przez lewacką propagandę i laski same nie wiedzą, czego chcą.

Warto pamiętać, że ślub leży u podstaw damskiej piramidy Margarynowa, tuż przed frytkami i wi-fi. Powszechnie wiadomo, że marzeniem każdej małej dziewczynki jest magiczna chwila, w której informuje swojego ukochanego, że spodziewa się dziecka, a następnego dnia, całkiem niespodziewanie, prosi ją on o nieco już opuchniętą rękę. Te bardziej szalone z nas fantazjują natomiast na temat dzikiego romantyka, który usłyszawszy radosną nowinę, spontanicznie pada na kolano i mówi „no, to trzeba się chajtnąć, nie?”.

Poza oczywistym uczuciem ulgi, że oto udało jej się odhaczyć obowiązkowy punkt na liście życiowych celów i wreszcie jej dłoń wzbogaci się o złotą biżuterię, którą za parę miesięcy trzeba będzie zmniejszać, kobieta może poczuć się wyjątkowa i kochana – nic tak nie wpływa na samoocenę, jak świadomość, że gdyby nie wpadka, w życiu nie doczekałaby się oświadczyn. Trudno więc uwierzyć, że pomimo tych korzyści, nadal są kobiety, które decudują się żyć na krawędzi. Ministerstwo Prokreacji i Prokrastynacji bije na alarm: jeśli ten stan rzeczy nie ulegnie natychmiastowej zmianie, Polskę czeka kataklizm demograficzny. Pora działać.

Jak z tym walczyć?

Warto przypominać przyszłej mamie, że dzień rozwiązania zbliża się wielkimi krokami, a ona nadal taka niczyja pęta się po świecie. Można życzliwie zapytać, co zrobi, jeśli partner ją zostawi przed porodem. Przydadzą się też teksty typu „jak teraz tego nie zrobicie, to potem nie będzie wam się chciało”, „co powie babcia?” oraz „pomyśl o dziecku”. Argumenty emocjonalne działają tym skuteczniej, że kobieta znajduje się wówczas pod silnym działaniem hormonów, więc im bardziej dołujący będzie nasz przekaz, tym większe mamy szanse na powodzenie.

Nieocenione są też porady odwołujące się do rozumu, zdarza się bowiem, że nieszczęsna ciężarna jest tak zmanipulowana przez partnera i ogłupiona endorfinami, że wydaje jej się, że jest szczęśliwa. W tej sytuacji należy ją poinformować, że nieślubne dziecko zarejestrować muszą oboje rodziców, a takie pełnowartościowe, bo pochodzące ze związku małżeńskiego, tatuś może zarejestrować samodzielnie. Nic tak nie przemawia do wyobraźni, jak biurokracja. Jeśli zbliża się akurat koniec roku, w dobrym tonie jest wspomnieć też o wspólnym rozliczaniu podatków.

Przede wszystkim jednak, życzliwy obrońca rodziny powinien użyć królowej argumentów, zwanej chwytem doktora Burskiego. Należy spojrzeć delikwentce głęboko w oczy i zapytać, czy wie, że jeśli dojdzie do komplikacji przy porodzie, dostęp do niej będzie mieć tylko członek rodziny. A chłopak to nie jest rodzina. Narzeczony też nie. Jeśli więc nie chce umrzeć samotnie, powinna czym prędzej potruchtać do USC, a następnie wklepać w wyszukiwarkę na Allegro „białe sukienki odcinane pod biustem”.

A jeśli umrzesz-

Dziś ze wstydem spoglądam w przeszłość i zastanawiam się, jak mogłam być tak lekkomyślna, żeby jednak nie zdecydować się na ślub przed rozwiązaniem. To cud, że moje dziecko urodziło się pomimo braku obrączki. Z tego powodu, swoją misją życiową postanowiłam uczynić wchodzenie z butami w życie innych par i pytać, kiedy wreszcie się pobiorą. Zwłaszcza kobiety, które od dawna czekają na oświadczyny swoich ukochanych – nic nie poprawia humoru tak, jak wpędzenie koleżanki w depresję!