EKSPERYMENT: KAFETERIA

17 maja 2015

CIUCHY PO DOMU – HISTORIA PRAWDZIWA

20 maja 2015

THRILLER Z WŁOSEM W TYTULE

19 maja 2015

Instagram zażądał, słowo się rzekło. Dziś będzie o włosach.

Dla tych z Was, którzy czytali moją ekscytującą, mrożącą krew w żyłach i chwytającą ze serce historię u Blond Hair Care, część rzeczy w dzisiejszym wpisie nie będzie nowością, więc uprasza się o nieprzeszkadzanie kolegom w ławkach. Dziękuję. Jedziemy.

Ciemna Fab

Matkę oszukasz, ojca oszukasz, ale życia nie oszukasz, dlatego właśnie urodziłam się ciemna. Matka natura miała poważny dylemat: wiedziała, co mam pod kopułą, dlatego długo zastanawiała się, jaka oprawa odpowiednio podkreśli poziom mojej przypałowości. W ostatniej chwili zrezygnowała jednak z blondu, bo nie chciała iść stereotypem. Z tego samego powodu nie urodziłam się w Wąchocku. Moja ciemność była relatywnie umiarkowana, tak więc od początku liceum uparcie ją pogłębiałam. Wiadomo, jedną w pierwszych samodzielnych decyzji młodego człowieka powinno być niepotrzebne niszczenie włosów. W każdym razie, w stanie ciemnej ciemności prezentowałam się tak:

ciemnota

Stała się jasność

Trzy lata temu, jak każda prawdziwa kobieta, postanowiłam, że muszę zmienić swoje życie, dlatego też poszłam do fryzjera. Fryzjer zrozumiał powagę sytuacji i zrobił mi refleksy. Potem poszło już z górki: refleksów było więcej i więcej, następnie na salony z buta wjechało ombre, które oczywiście musiałam mieć, aż pewnego dnia mój on powiedział sakramentalne „zrób se blond”. Uległam. Niestety, uznałam, że sam radę zrobić to sama. Cóż to za wyzwanie dla Fabjulus herbu Peeling von Maseczka? Już nie takie rzeczy się robiło! Bankowo wystarczy jakiś L’Oreal za trzy dyszki. I rzeczywiście, szło całkiem nieźle…

przejsciowka

…aż pewnego dnia moja koleżanka skrytykowała moje drogeryjne zakupy, doradzając rozjaśniacz Joanny:

– Tani i świetny! – zachwalała. – Używam go od czterech lat! Spójrz! – spojrzałam. Zaiste, peleryna złota okrywająca jej skalp robiła wrażenie, pływając miękko na ramiona i odbijając światło zimowego poranka. Trzy godziny później byłam już w Tesco. Dwa dni później wyglądałam tak:

1

Byłam zachwycona. Taki blond za dychę! Kompletnie nie docierało do mnie, jak suche i spalone są moje włosy, choć coś mi świtało, że powinnam je jakoś odżywić i wtedy właśnie odkryłam blog Blond Hair Care. Spędziłam na nim kilka godzin, po czym uznałam, że Natalia jest stuknięta. Polewanie głowy olejem. Moczenie włosów w mleku. Maseczki z majonezu. Wcierki, płukanki, kapsułki i maski. Mycie głowy odżywką. Suszenie włosów koszulką. Czytanie składów. Ziołowe szampony, które kojarzyły mi się tylko z wakacjami u cioci w ’98, kiedy to nie miałam własnego szamponu, więc użyłam tego, który stał na wannie i resztę sierpnia spędziłam usiłując rozczesać włosy. Zamknęłam stronę. Kupiłam jakąś ultra drogą linię regenerującą w drogerii. A potem zobaczyłam to zdjęcie:

MASAKRA

Wyglądałam, jakby na mojej głowie zasnął nadpalony opos. Wiedziałam, że na tym zdjęciu byłam tuż po myciu i czesaniu włosów. Czyli to nie był wiatr. Ani deszcz. Ani poranek. To była masakra. Następnego dnia pobiegłam do fryzjera, który nakreślił mi, którą część włosów ewentualnie może mi oszczędzić, choć rekomendował cięcie na Demi Moore w G. I. Jane.

demi-moore-GI-Jane-GC1

Postanowiłam więc wrócić na blog BHC i dać sobie miesiąc. Łyknąć wszystko, łącznie z szamponami cioci Róży i suszeniem włosów poranną bryzą. Gdyby po miesiącu nie było efektów, rozważyłabym stylówkę na Demi Moore. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po miesiącu wyglądałam już tak:

A

Nie poszłam więc do fryzjera, a w zamian kupiłam więcej oleju, który moje włosy piły litrami, odstawiłam farby z rozjaśniaczami, kupiłam witaminy i eksperymentowałam dalej. Kiedy jednak przeczytałam radę Natalii, żeby ściąć włosy maszynką na prosto, wybuchnęłam śmiechem. Cóż za idiotyczny pomysł. Przecież mam falowane włosy, muszę je cieniować. Wariatka z tej Natalii. Po dwóch miesiącach pielęgnacji, wyglądałam tak:

B

A po trzech, tak:

C

A po czterech, tak:

D

Po sześciu, poszłam do fryzjera i poprosiłam o cięcie maszynką na prosto:

http://instagram.com/p/yrd4crAj9s

 

Zaczęłam terroryzować rodzinę i przyjaciół kultem oleju i BHC. Ponieważ nadeszła zima, zaczęłam używać czasem suszarki i niektórych produktów z silikonem, ale w zamian troszkę przyciemniłam włosy, co okazało się być strzałem w dziesiątkę, bo w ten sposób znalazłam „swój” kolor, który pasuje do mojej karnacji, zamiast czynić ze mnie różowego prosiaczka po spacerze w mroźny dzień. Aż w zeszłym tygodniu poszłam do jednego z pięciu moich ulubionych mężczyzn na świecie, choć jedynego trudniącego się fryzjerstwem, gdzie usłyszałam zaskoczone:
– Ej, tu w sumie nie ma co ciąć, podetnę ci troszkę końcówki, tak dla zdrowia.
http://instagram.com/p/2qgEMngj0O

 

Końcówki są idealnie równe, zapewniam. Po prostu były jeszcze sztywne po fryzjerze. Gdybyście zobaczyli, jakie z niego ciacho, zrozumielibyście ten problem…

 

 

 

 

 

I co? I lecę dalej, bo przede mną daleka droga. Pewnych zmian nie cofnę, więc pozostało mi czekać. Bo wiecie, na szczęście włosy rosną. Całe życie. Tak jak nos. I uszy. Też Was przeraża myśl o tym, jak na starość będziecie powłóczyć po ziemi wielkimi nosami i wachlować się gigantycznymi uszami? W każdym razie, nie ma wstydu, więc Wam pokazuję, że się da. Olejem i szamponem za 3 ziko. Jeśli chcecie, to za tydzień Wam opowiem, jak dokładnie wygląda moja pielęgnacja.
A na deser macie mnie, w pozycji na bolący kark. Bardzo modna w tym sezonie:
profi
Buziaki!
Wasza ciemna blondynka Fab herbu Peeling von Maseczka