DZIEWCZYNA Z WORA

22 września 2015

ZA KRÓTKI ŁAŃCUCH

28 września 2015

7 RZECZY, KTÓRYCH NIE ZDĄŻYŁAM ZROBIĆ

24 września 2015

Jeśli starość mierzy się liczbą niewykorzystanych szans, mogę spokojnie powiedzieć, że jestem już jedną nogą w trumnie. Ilość rzeczy, na których kiedyś mi zależało, a których nigdy nie zrealizowałam, rośnie wykładniczo z każdą nową zmarchą otulającą moje oczy i o ile niedawno niewinnie smyrały mnie one od czasu do czasu, niczym ziarno piasku w bucie, dziś zmieniają się już we wkurzający kamyk pod piętą, którego nie mogę wyrzucić. Niektórych rzeczy nie zrobiłam, bo zmieniły się moje potrzeby. Na inne jest już za późno, bom stary człowiek i nie może. W każdym razie, zrobiłam szybki rachunek sumienia i spisałam najważniejsze rzeczy, które chciałam zrobić przed dwudziestym piątym rokiem życia, a dziś jest już na nie za późno. Bierzcie po balkoniku i chodźcie!

1. Kolczyk w pępku

Miałam jedenaście lat, kiedy Britney po raz pierwszy mnie nim zaatakowała, zachwycając mnie ideą wypełnienia tak bezużytecznego otworu w ciele, jakim jest pępek, czymś, co świeci i dynda. To było jak objawienie. Wiedziałam, że muszę to mieć. Wiedząc jednak, że mama może tego nie łyknąć, postanowiłam poczekać trzy lata, aż podzieliłam się z nią swoim marzeniem, tylko po to, żeby usłyszeć, że „hahahahahaha”, „chyba żartujesz”, a także „haha” oraz „nie”. Po okupionych łzami rozpaczy (moimi) i śmiechu (mamy) negocjacjach, ustaliłyśmy, że pozwoli mi się ubritneić, gdy skończę szesnaście lat. Gdy ten dzień jednak nadszedł, mama ze śmiercią w oczach odkryła, że jeszcze mi nie minęło i perfidnie przesunęła granicę na osiemnastkę. A ja rok później stwierdziłam, że to chyba jednak nie mój styl. Gaddemyt.

2001-britney-spears-snake

Fajny szalik. / fot. mtv.com

 

2. Kariera stewardessy

Wskoczyć w doskonale skrojoną garsonkę, zgłębić tajniki machania rękami na boki bez ruszania łokciami i opanować do perfekcji zdanie „chicken or pasta?” w siedmiu różnych językach, a następnie przemierzyć cały świat na pokładzie metalowej puszki z zapasem orzeszków – tak wyobrażałam sobie swoją karierę za młodu. Nie czarujmy się, nie bez znaczenia była też wizja seksownych pilotów w zasięgu ręki. Raz nawet byłam już w trakcie rekrutacji do pewnych linii lotniczych, ale dostałam lepszą ofertę pracy i postanowiłam odłożyć w czasie plany podbicia przestworzy. A potem zobaczyłam, jakie one noszą buty. Stewardessy, nie przestworza.

3. Gwiazda MTV

Kiedy byłam młoda, piękna, jurna i jędrna, hitem MTV był program „Room Raiders”, w którym różni andżeje robili obcym halinkom naloty na ich pokoje, a następnie przekopywali wszystkie zakamarki, zostawiając za sobą syf, jak ja, kiedy szukam kluczy. Celem tej stymulującej rozrywki było rozstrzygnięcie na podstawie bielizny, pluszowych misiów i gadżetów na dnie szafy, która halinka zapowiada się na najlepsze ciacho i uszczęśliwienie jej zaproszeniem na randkę. Wierzcie mi lub nie – kiedyś naprawdę wierzyłam, że w tym wystąpię. W tym celu, na wszelki wypadek dbałam o wysoki poziom zróżnicowania kolorystycznego w departamencie staników oraz porządek w szafach (tak, mamo, to dlatego tak nagle zaczęłam sprzątać). Niestety, w okolicach czternastego roku życia odkryłam, że z żadnym z tych andżejów nie miałabym o czym gadać i porzuciłam marzenia o zaszczyceniu swoim udziałem któregokolwiek programu MTV. Ale bieliznę nadal mam kolorową. Tak na wszelki wypadek.

4. Miesiąc w pustelni

A konkretnie w aśramie w Indiach, na kursie nauczyciela jogi. Tylko miska ryżu, pies z głową w dół i ja. Przez cztery długie tygodnie. Wszystko fajnie, ale jak ja bym tam weszła na fejsa? Kto czyściłby kuwetę Jaggera? I co jedliby moi panowie?!

funny-meditation-eating-girl

fot. www.catch52.me

 

5. Eurotrip

Spakować do plecaka kanapkę z salami, bikini i sweter, a następnie przejechać na stopa całą Europę, zatrzymując się w miejscach godnych uwagi, czyli wszędzie tam, gdzie jest piasek, wieża Eiffela, czysta toaleta lub pizza z podwójnym serem. Taki był mój plan, kiedy miałam osiemnaście lat i kręgosłup nieskalany etatem. Niestety, dziś wizja podróży bez planu, zapasu gotówki i z nieznajomym, który może być psychopatą i puszczać mi Bon Jovi, przeraża mnie bardziej, niż skład salami.

6. List do siebie

Napisać w wieku mocno nastoletnim list do siebie za dziesięć lat, spisując w nim swoje oczekiwania względem przyszłości – pomysł ten jarał mnie tak bardzo, że aż zapomniałam to zrobić. Szkoda, ciekawa jestem, czy spełniłam swoje ówczesne oczekiwania. Aktualnie zastanawiam się, czy jest sens pisać list do Julii z 2025 roku. Jest?

7. Romans z Piercem Brosnanem

Miałam siedem lat, gdy po raz pierwszy zobaczyłam go na ekranie i postanowiłam, że kiedyś zostanę jego żoną. Wycięłam sobie jego zdjęcie z „Tele Tygodnia”, zaczęłam uczyć się angielskiego, postanowiłam wyhodować okazały biust, wierząc, że może być kluczowy w powodzeniu operacji i zaczęłam odliczać dni, aż będę dorosła i pojadę odbić Pierce’a jego żonie. Dopiero kilka lat później wpadłam na to, że takiego niewiernego typa, który dał się odbić własnej żonie, już bym wcale nie chciała. Poza tym, dziś już wolę Davida Beckhama mojego onego.

Tak. Wiem. Przygnębiające. Pomyśleć, że mogłam być stewardessą z kolczykiem w pępku, która poślubiła Pierce’a Brosnana po owocnej kontroli bielizny w MTV! Żeby nie dopuścić do takiej sytuacji w przyszłości i tym razem wykorzystać wszystkie szanse, jakie daje mi życie, postanowiłam zastanowić się, jak żyją ludzie obok mnie i na czym powinnam się skupić w ciągu następnych piętnastu lat. Tak powstała lista rzeczy, które trzeba zrobić przed czterdziestką. Żeby ją poznać, odwiedźcie stronę firmy Impel, we współpracy z którą powstał dzisiejszy wpis:

klik, klik, klik

I przyznajcie się szczerze: czego Wy już nigdy nie zrobicie, choć kiedyś bardzo tego chcieliście?

 

fot. pagedooley / flickr