DO SZEREGU WSTĄP

11 września 2015

BAJKI MOJEGO ŻYCIA

16 września 2015

ZOSTAW MOJE SKRZYDŁA

14 września 2015

– Chciałabym kiedyś rzucić w cholerę to moje korpo i zrobić coś własnego – rozmarzyła się Halinka, łapiąc ostatnie tego roku promienie słońca na tarasie.

– Mogłabyś sprzedawać swoje torebki – odparłam ja. Halinka w wolnych chwilach lubiła się bowiem relaksować, zdobiąc bawełniane torby farbami.

– Coś ty… Tak myślisz? – powiedziała, udając zaskoczenie, choć w jej oczach doskonale widziałam, że właśnie to miała na myśli.

– Jasne. Gdziekolwiek pojawię się z moją torbą, wszyscy zwracają na nią uwagę i pytają, skąd ją wzięłam! – uśmiechnęłam się i wzięłam łyk herbaty. – Mogłabyś na początek założyć stronę internetową, wystawić kilka modeli na sprzedaż, zobaczyć, co z tego wyniknie…

– Haha, jasne! – roześmiał się Andżej, otwierając piwo kluczem. – Bo tego właśnie trzeba babom: większej ilości torebek! – Halinka spojrzała na mnie spłoszona.

– Nie uważasz, że twoja żona jest świetna w tym, co robi? – zapytałam go, zirytowana.

– Jasne, że jest świetna! – odparł Andżej, posyłając Halince całusa. – Ale nie udawajmy, że malowanie kwiatków na torebkach może zastąpić bezpieczną karierę w dużej, międzynarodowej firmie. Maluneczki to jest fajne hobby, ale bądźmy realistami – dodał i poszedł obrócić karkówkę na grillu. Halinka pokiwała smutno głową.

Wróć na ziemię

Było już za późno. Próbowałam powiedzieć jej, że Andżej się nie zna, a ona powinna spróbować rozwijać swoją pasję dla własnej satysfakcji; że każdy wielki biznes zaczynał się od pomysłu, w który ktoś wątpił. Niestety, widziałam już, że w momencie, kiedy jej domowy ekspert do spraw wszystkiego wyszydził jej pasję, motywacja Halinki spadła niczym majtki pogodynki na widok Edwarda Miszczaka. Gdzieś między kluczem a kapslem zimnego piwa, Andżej skutecznie podciął jej skrzydła, a ona wróciła myślami z kanapy w Dzień Dobry TVN, gdzie opowiadała, jak odniosła sukces zaczynając od dwóch plakatówek i torby z Tesco, do boksa w ołpenspejsie, gdzie już jutro ktoś będzie jej coś czelendżował, a ona będzie to iszjułować.

Znałam to uczucie. Też miałam kiedyś Andżeja, który jednym drgnieniem kpiącej brwi potrafił ostudzić mój zapał i przypomnieć mi, że moje życie to nie amerykański film. Bez względu na to, jak dobry był mój pomysł, po takim preludium nigdy już do nie wracałam do snów o obuwniczym imperium, produkującym buty w koty (no co? Znalazłam niszę!). Podobno są na świecie ludzie, którzy chwalą się, że jeśli ktoś im mówi, że czegoś się nie da zrobić, odpowiadają: „nie? To patrz”. Jeszcze ich nie spotkałam.

DO SWOJEGO SYNA (24)

Hoduj skrzydła

Pewni bardzo ważni amerkańscy naukowcy stwierdzili, że nie należy mówić nikomu o swoich celach. Kiedy dzielimy się z kimś swoimi planami, mózg klasyfikuje je jako wspomnienia, co obniża motywację do realizacji tego celu. No, i zawsze jest ryzyko, że trafimy na Andżeja, który wie wszystko o wszystkim i wspomoże nas złotą myślą. Może więc tak by było najrozsądniej? Ugryźć się w język i po prostu wziąć do roboty?

Prawda jest taka, że Halinka nie potrzebowała nikogo, żeby walczyć o swoje marzenia. Wystarczył jej pomysł, talent i nieco wysiłku, żeby zrobić krok w kierunku kanapy w Dzień Dobry TVN. Mogła więc nie odzywać się i po cichu spróbować swoich sił. Tylko że Halinka dobrze wiedziała, że nic na całym świecie nie motywuje tak, jak wsparcie kogoś, kto jest najważniejszy.

Tak jak nic nie demotywuje bardziej, niż jego brak.


 

– Kochanie…? – wgramoliłam się na łóżko, torując sobie drogę wielkim brzuchem.

– No? – odezwał się on znad książki.

– Bo ja coś postanowiłam… – powiedziałam nieśmiało, walcząc z mimowolnym zażenowaniem.

– Urodzisz już dzisiaj? – uśmiechnął się.

– Oby nie! – poklepałam się po bębnie. – Tylko… Dużo o tym myślałam i będę pisać blog.

– Serio? Nie wiedziałem, że lubisz pisać… – zdziwił się on. – Super, fajny pomysł.

– Tak myślisz? – spytałam zaskoczona.

– Jasne! Chętnie przeczytam, cokolwiek napiszesz! – odparł, odkładając książkę. – Tylko powiedz mi… – zaczął niepewnie. Słodki Jezu w morelach, pewnie zaraz zapyta, czy nie uderzyłam się ostatnio zbyt mocno w głowę! – …co to tak właściwie jest blog?

fot. Thomas Tolkien / flickr