DYSKRETNY JAK APTEKARZ

16 listopada 2015

SYNDROM MONEYPENNY

21 listopada 2015

MISTRZYNI CIĘTEJ RIPOSTY

19 listopada 2015
Piątek, godzina 22:30, oglądamy film na kanapie. On je Michałki. Ja jem czipsy. Znaczy: dzień był trudny i pada.
– Wiem!!! – wykrzykuję nagle.
– Co?! – wykrzywia się wystraszony on.
– W ogóle mnie nie słuchasz – oburzam się, sięgając po garść emerytowanych ziemniaków, które udają, że smakują jak zielona cebulka. – Już wiem, co mogłam odpowiedzieć temu burakowi na parkingu!

Zamurowana

Dobrze znałam to uczucie. Nie pierwszy raz zdarzyło się, że jakiś zupełnie nieistotny andżej, w całkowicie przypadkowych okolicznościach i w dodatku w dość prymitywny sposób, postanowił zepsuć mi radość ze swobodnego nalotu na centrum handlowe, do którego pojechałam pod pretekstem uzupełnienia zapasów cebuli i mleka, ale przecież wszyscy doskonale wiedzieli, że tak naprawdę idę wąchać balsamy. Typ był tak zaskakująco bezczelny, że w ciągu ułamka sekundy pozbawił mnie elokwencji, refleksu i inteligentnego wyrazu twarzy, po czym znikł, zanim zdążyłam zrozumieć, co się właśnie stało, a ja pozostałam w stanie głębokiego wstrząsu.

Widział, że czekam, aż ta astra wyjedzie; miałam włączony kierunkowskaz i w ogóle… A ten mi tu nagle z piskiem opon wjeżdża na MOJE miejsce! Jestem kulturalną, miłą halinką, wierzę w miłość, dobre intencje i pokój na świecie, więc postanawiam założyć, że może nie miał złej woli. Może żona mu rodzi albo spadł mu cukier we krwi i musi lecieć po snickersa…? Wtem, andżej wysiada z samochodu z cwaniackim uśmiechem, podchodzi do mojego auta i puka w szybę. Otwieram okno. Typ patrzy mi prosto w oczy i mówi „to jest parking dla dynamicznych kierowców, a nie dla blondynek”. 

Jak to się stało? Lata pyskowania rodzicom, kłótni z rodzeństwem i oglądania sitcomów pełnych dynamicznych reakcji – wszystko to po to, żeby nie potrafić poradzić sobie z pierwszym lepszym chamem. To oburzające.

Robię się czerwona z oburzenia i złości. Już wie, że wygrał. Powoli prostuje się, odwraca i odchodzi, skąpany w samozadowoleniu. Czemu nic nie odpowiedziałam? Wszystko byłoby lepsze niż ta mina! Zamykam okno i odjeżdżam szukać miejsca jak najdalej od swojego miejsca porażki. Co za burak. O co mu chodzi? Przecież nic mu nie zrobiłam!

5 (2)

Posprzątane

Obsesyjnie przewijam w głowie ten film i odgrywam różne reakcje. Mogłabym odwołać się do jego inteligencji, poszukać źródeł mizoginii w relacjach z matką albo zauważyć korelację między jego zachowaniem, a starym BMW, którym jeździ. Jedno jest pewne: nie zaznam spokoju, dopóki nie wymyślę idealnej riposty.
„Miejsce takich kierowców jest na cmentarzu!” – Słabo. Najsłabiej.
„Ciekawe, co byś wyczarował z samochodem, który jest młodszy niż ja.” – Za dużo sylab. Ogarnij się, Julia, to nie są „Barwy szczęścia”.
„To dlatego robisz zakupy za mamę?” – Lepiej. Ale potrzebuję czegoś, co by go osłupiło. Sięgnijmy po klasyki:
„Masz małego penisa!”
„Chyba ty!”
„Mój tata jest większy niż twój!”
„Skisłeś!”


Nagle mam. Jest. Znalazłam.
– Już wiem, co mogłam odpowiedzieć temu burakowi na parkingu! – powtarzam, szturchając Onego pilotem.
– Co takiego? – rzecze on, przewracając oczami.
– Uwaga, uwaga… – podskakuję radośnie, strzepując okruchy z półki na klacie. – „Masz coś między zębami”!