KLIKNIJ TU, A POWIEM CI, KIM JESTEŚ

2 listopada 2015

5 ETAPÓW ZAKUPÓW W SIECI

6 listopada 2015

SEKRET KRÓLA PODRYWU

4 listopada 2015

– Zakochałam się – zaćwierkała, kiedy już zadała mi serię kontrolnych pytań i wysłuchała mojego biadolenia na temat przepracowania i jego zgubnego wpływu na moją cerę. Spryciara, wiedziała, że w ten sposób kupuje sobie licencję na wygadanie.

– Jak to?! Kiedy?! – zdziwiłam się. Od czasu rozstania z poprzednim facetem trzy lata temu, Halinka miała problem ze znalezieniem sobie nowego towarzysza intensywnych nocy i leniwych poranków.

– W piątek – odparła ona.

– Ale mamy środę – wypaliłam idiotycznie.

– Czyli od pięciu dni jestem w raju – rzekła logicznie.

– Rzeczywiście – zgodziłam się, wrzucając wiadro malutkich skarpetek do pralki. – Opowiadaj.

– Historia jest dość banalna… – zaczęła tonem, który tak naprawdę mówił „to najpiękniejsza historia świata”. – Byliśmy ze znajomymi z pracy w pijalni wódki, a potem planowaliśmy iść potańczyć. Miałam zły dzień, więc postanowiłam się odpicować, żeby poprawić sobie humor…

– Wiadomo – wtrąciłam. Push-up i podwójna maskara to znany już słowańskim prahalinkom niezawodny sposób na eliminację zespołu napięcia przedmiesiączkowego i doła.

– …dlatego wyglądałam naprawdę dobrze, do tego stopnia, że sama siebie bym brała. Wiesz: dziesięć na dziesięć…

– Ty zawsze wyglądasz dziesięć na dziesięć – wtrąciłam znów. Halinka była ode mnie wyższa o głowę, miała figurę modelki bikini i najzgrabniejsze nogi, jakie widziałam w niefotoszopowanym świecie, a jej twarz była rozkoszna niczym skrzyżowanie śpiącego szczeniaczka i ciastka Oreo z Coffee Heaven. Do tego, miała w sobie pokłady niewymuszonego wdzięku i gracji, których zazdrościłam jej za każdym razem, kiedy oblewałam się kawą w miejscu publicznym, czyli, spójrzmy prawdzie w oczy, średnio cztery razy w tygodniu.

– Jesteś kochana – odparła. – No i nagle podchodzi do mnie jakiś typ, a w oczach ma takie coś… Wiesz, jakie coś…

– Wiem – powiedziałam zgodnie z prawdą, odmierzając kubeczek proszku.

– I po prostu się przedstawił i zaczęliśmy gadać. Poszedł z nami do klubu i tańczyliśmy do rana, a potem wymieniliśmy się numerami i pisaliśmy ze sobą bezustannie do południa…

– Czyli nie poszłaś spać? – zapytałam z matczyną troską.

– I tak bym nie zasnęła! – pisnęła z ekscytacją. – W sobotę wieczorem się spotkaliśmy no i… koniec. Było pozamiatane. Czasem niewiele trzeba, wiesz, jak to jest.

– Wiem – przyznałam. – Ale jaki on jest?

– Z wyglądu? – zapytała drżącym głosem.

– Z wyglądu też. Możesz zacząć od wyglądu, a potem mi powiesz, czym podbił twoje serce – powiedziałam, nieświadoma nadciągającego hitu.

– Nooo… – burknęła z ociąganiem. – Nie wiem, jak to powiedzieć…

– Boże, co? Garbaty? Bez oka? Ma siedemdziesiąt lat?

– Nie… Ale nie chcę, żebyś go oceniała po pozorach, bo jest naprawdę cudowny, a jak go opiszę, to nie zabrzmi to najlepiej… – wydukała wreszcie.

– Czyli osiemdziesiąt lat – ustaliłam, uroczyście zamykając pralkę.

– Nie! – zaśmiała się. – Tylko wiesz… Niższy ode mnie. Nawet jak jestem bez obcasów… – zaczęła wreszcie. – Taka uroda… Jakby boksera… – powiedziała, co stanowiło oczywisty eufemizm dla wielkiego, złamanego nosa. – Ma troszkę brzuszka… – dodała, co znaczyło, że ma drugi stopień otyłości. – Sporo testosteronu… – mruknęła, informując w ten sposób, że gość ma zakola. – Ogólnie: nie twój typ – zakończyła wreszcie, mając na myśli, że niczyj typ.

– Przecież nie mnie ma się podobać – odparłam, uśmiechając się na myśl o zwierzęcym magnetyzmie, którym musiał emanować, jeśli wyrwał najlepszą laskę w tej części Europy, mimo fizjonomii emerytowanego mistrza zapasów dla skrzatów.

– Właśnie. Poza tym, czuję się przy nim jak księżniczka! Najbardziej wyjątkowa kobieta świata! Wiesz, o co mi chodzi! – wyrzuciła z siebie na jednym wydechu.

– Wiem – przyznałam, przekręcając gałkę pralki na program „bawełna”.

podryw

– Cześć, Andżej, masz chwilkę? – zapytałam niepewnie, wstawiając wodę na herbatę.

– Cześć, jasne, w czym ci mogę pomóc? – odparł promiennie Andżej. Uwielbiałam Andżeja.

– Pamiętasz moją koleżankę z grupy, Halinkę? Wysoka brunetka, szczupła, przepiękna, razem chodziłyśmy na pole dance…

– Ta, co chodziła z tym dziwnym gościem, który ciągle jarał blanty? – uściślił Andżej.

– Ta sama – odparłam.

– Pamiętam. Co z nią?

– Halinka ma nowego chłopaka…

– A to ona była wolna? Czemu nie mówiłaś? – oburzył się żartobliwie.

– Była, przez całe trzy lata.

– Niesamowite.

– Właśnie. Pamiętasz tego jej poprzedniego faceta, nie? Taki był nieco… nieszczególny… – zapytałam ostrożnie.

– Taki pasztet – pomógł mi Andżej.

– I ten nowy podobno też jest taki… jak ten poprzedni…

– Mega pasztet.

– Tego nie wiem, ale wiem, że nie jest gwiazdorem filmowym – powiedziałam, po czym zrobiłam dramatyczną pauzę, zastanawiając się, jak przejść do meritum. – No, i ja mam takie pytanie…

– No? – zachęcił mnie Andżej.

– Bo ty zawsze miałeś przepiękne dziewczyny… – powiedziałam ostrożnie.

– Taka karma, co poradzisz – zaśmiał się.

– No, tak, tylko że… Ale błagam, nie obraź się! – zastrzegłam, żałując, że jednak zadzwoniłam.

– W sensie, że ja też jestem pasztetem – powiedział spokojnie. Był fantastyczny.

– Jezu, nie! Nie o to mi chodziło! Mam po prostu pytanie… eee… jak ty to robisz, że wyrywasz zawsze takie laski? – wybrnęłam, a palce zbielały mi na ściskanym kubku.

Chcesz wiedzieć, jak to możliwe, że pasztety wyrywają takie towary, tak? – przeszedł do rzeczy Andżej. – Otóż sekret jest dość banalny, ale musisz mi obiecać, że jeśli napiszesz o tym na blogu, to podkreślisz, że mnie uwielbiasz i jestem fantastyczny. Takiego masz użyć słowa: fantastyczny.

– Czyli fikcyjny? – zapytałam, chichocząc.

– Fajnie się gadało, na razie! – krzyknął do słuchawki Andżej.

– Tak, napiszę, że jesteś fantastyczny! – zaśmiałam się.

– Dobra. To teraz się skup. Z takimi totalnie pięknymi kobietami jest jeden problem: onieśmielają facetów. Dlatego zresztą najlepsze laski często są same.

– Zauważyłam – przyznałam.

– Faceci nawet nie próbują, zresztą nawet ich rozumiem. Dlatego, żeby wyrwać przepiękną kobietę, trzeba zastosować jeden trik… – zawiesił głos, budując napięcie.

– Jaki? – zapytałam, wstrzymując oddech.

– Masz coś do pisania? – zapytał znienacka.

– Zapamiętam – obiecałam szybko.

– Dobra. Tylko to działa wyłącznie na piękne kobiety, te średnie na to nie lecą… – zastrzegł.

– No mów! – nie wytrzymałam. – Jaki jest twój sekret? Co trzeba zrobić, żeby poderwać taką Halinkę?

– Sprawa jest prosta – powiedział wreszcie. – Zagadać.

 

fot. danrocha / flickr