JESTEŚ TYLKO GŁUPIĄ BABĄ STEROWANĄ HORMONAMI

23 lutego 2016

TYLKO ZŁE MATKI ROBIĄ KARIERĘ

23 lutego 2016

CO TWOI ZNAJOMI NAPRAWDĘ MYŚLĄ O TWOIM DZIECKU?

23 lutego 2016
jesteś tylko głupią babą
tylko (2)
CO TWOI ZNAJOMI

Jasne, że mówią, że jest wspaniałe! Co mają Ci powiedzieć? W momencie, kiedy na świat przychodzi Twój potomek, Twoi znajomi zaczynają prześcigać się w formułowaniu wysublimowanych komplementów pod adresem tego dzieła wyprodukowanego w ramach joint venture z Twoim wspólnikiem. I słusznie. Niechby tylko spróbowali nie zachwycić się, że te stópki takie pulchne, a te rzęsy takie kręcone! Niestety, istnieje spore ryzyko graniczące z pewnością, że w hormonalno-miłosnym zaślepieniu nie zdołasz odróżnić wyszukanej wazeliny od zawoalowanego pojazdu po swojej pociesze. I tutaj wchodzę ja. Cała na biało.

Musisz bowiem wiedzieć, że ludzie kłamią.

A jako że Tobie nie przyszłoby do głowy, że ktokolwiek mógłby nie zapałać do Juniora uczuciem tyleż silnym, co natychmiastowym, prawdopodobnie masz wyłączone radary ściemy i łykasz wszystko jak fanki Rae Sremmurd. Luzik. Rozsiądź się wygodnie i dowiedz się, co tak naprawdę mają na myśli Twoi znajomi, kiedy zachwycają się Twoim dziedzicem.

„O… Jaki uroczy cherubinek! I te policzki ma takie słodziutkie!”

Słodki Jezu w morelach, czy to dziecko robi w życiu coś poza żarciem?! Zrób mu jeszcze szarfę z papieru toaletowego, to będzie wyglądać jak ludzik Michelin. I te fałdy. I ten podbródek. Nie sądziłam, że roczne dziecko może mieć cellulitis. To imponujące, że potrafi chodzić o własnych siłach! Jasne, wciskaj mu tę bułkę, przecież wygląda na niedożywionego. Halino. Przykro mi to stwierdzić, ale twoje dziecko nie jest piękne. Ani ładne. Ani nawet urocze. Wygląda jak wielka kajzerka z oczami. Oczywiście, że ci tego nie powiem. Pewnie z tego wyrośnie, póki co muszę po prostu pamiętać, żeby dużo się uśmiechać.

„Ile ona ma energii! Żywe srebro, hehe. He. Hehe”

Dlaczego ona ciągle się drze? Czy możesz zrobić coś, żeby twoja księżniczka przestała okładać mnie po głowie otwieraczem do puszek? Skąd ona ma otwieracz do puszek? I czy twój mąż nie zażądał testów DNA, skoro wasze dziecko ewidentnie jest w połowie demonem? Trochę ci współczuję, bo masz tak na co dzień, ale jednak bardziej chcę już stąd wyjść, zanim dostanę tiku nerwowego w lewym oku i/lub zamknę ją w łazience i zastawię drzwi lodówką. A propos lodówki: nie wiem, czy to ważne, ale twoja córka właśnie wyjęła sobie z niej keczup. Siedzisz. Znaczy, że nieważne. Spoko. Boże, jak ona się drze. Halinko, gdzie popełniłaś błąd? Powiedz mi, żebym wiedziała, czego nie robić, kiedy już… Ona tu idzie! Z tym keczupem! Weź ją ogarnij, mam nowe szpilki. Zamszowe. Halinko, jak ty wyglądasz… Te wory pod oczami, ten garb. Chciałabym ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Może wyskoczymy razem na masaż? Albo na zakupy? Albo pojedziemy razem do… UWAGA, ALARM, KECZUP OBOK SZPILEK, POWTARZAM, KECZUP OBOK SZPILEK! Dobra, nieważne. Keczup na szpilkach. Nie, spoko, na ręcznik papierowy chyba za późno. To ja się będę zbierać. Zadzwoń za szesnaście lat, dobra?

time

„O, rzeczywiście prawie jakby już mówi!”

Halinko, czy mogłabyś nie dawać mi do telefonu dziesięciomiesięcznego dziecka? Po prostu tego nie rób. Nigdy. Nikomu. Nie, to nie brzmiało jak „mama”. To nie brzmiało też jak „ciocia”. Brzmiało trochę jak „gułag”. Czyżbyś czytała mu do poduszki Anne Applebaum? A ty dalej swoje. Świetnie. Chciałam z tobą pogadać, ale widzę, że nie ma dzisiaj na to szans. Ej, ja tu mam ważne problemy i potrzebuję mojej przyjaciółki! Czy nie sądzisz, że skoro właśnie siedemnasty raz powtórzyłaś „powiedz „cześć””, a on nadal odpowiada „gułag”, to raczej nie będziemy dziś świadkami cudu? Halinko. Halinko. Halinko. Halinko! Cholera! Zabierz mu ten przeklęty telefon! Halinko! Jesteś tam?! Zemszczę się. Opowiem ci teraz o moim spontanicznym wypadzie do Paryża. Powiedziałam „spontanicznym”? Miałam na myśli „zmyślonym”. Ale ty tego nie musisz wiedzieć.

„Jej, jaka śliczna! W ogóle nie jest do ciebie podobna!”

Co za ulga! Odkąd dowiedziałam się, że jesteś w ciąży, czasami budziłam się w nocy z krzykiem, bo śniło mi się, że dziecko urodziło się z twoim nosem i szczęką twojego męża. A tymczasem ona jest naprawdę piękna! Ciekawe po kim?

„Jej, ale przecież on w ogóle nie jest do ciebie podobny!”

Jak to się stało? Dlaczego on ma owłosione czoło? Czy on zawsze wygląda, jakby miał focha? I kto w twojej rodzinie był rudy? Cóż za niesprawiedliwość, przecież ty jesteś taka śliczna…

ugly

„Świetne zdjęcie! Chyba już je widziałam…”

Droga Halinko, nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale nie mam ochoty oglądać fotoreportażu, jak twoja córka obślinia własną stopę. Za pierwszym razem to było nawet zabawne, serio, ale czy ty nie widzisz, że twoje dziecko na wszystkich zdjęciach wygląda dokładnie tak samo? A nie, sorry, faktycznie: tu ma inny dres. A tu ma ten sam dres, tylko brudny. A tu nie ma dresu. Niech ten koszmar już się skończy. Tak, tak, widzę, bardzo śmiesznie wywaliła jęzor. Spójrz na siebie: wpatrujesz się w ten telefon, jakbyś tam miała informację o przelewie na milion euro. Przecież jesteś inteligentną kobietą i wiesz doskonale, że wszystkie dzieci wyglądają tak samo i nikogo nie interesują zdjęcia twojej córki, bo ona rozczula tylko ciebie… Matko bosko kochano, nie, proszę, tylko nie filmik. Błagam, nie filmik… Co ty robisz? On trwa trzy minuty. Trzy minuty walenia długopisem w garnek. Może jeśli ci powiem, że już to widziałam, to go wyłączysz? Ach, mówisz, że to z dzisiaj? Cudownie. Ratunku.

„Chyba nasz królewicz jest zmęczony, co?”

Błagam, powiedz, że jest zmęczony, a nie po prostu wredny. Błagam. Jesteś moją przyjaciółką i chcę móc kochać twoje dziecko. Czy to normalne, że on wali głową w podłogę? Może jeśli położysz go spać będziemy mogły wreszcie chwilę pogadać? Śmiało, po prostu zamknij go w sypialni. Może zaśnie. Albo my zamknijmy się w sypialni. Z winem. Masz wino? Ja na twoim miejscu miałabym dużo wina, przecież tak się nie da żyć. Jestem tu już od godziny i jeszcze nie zamieniłyśmy słowa, tylko na zmianę prosimy twoje dziecko, żeby przestało coś robić i zaczęło robić coś innego. Chcę z tobą pogadać! Tęsknię za tobą! Czy nie możesz go oddać na chwilę sąsiadom? Gdzie jest twój mąż? Jak ty to wytrzymujesz? Czy jeszcze kiedykolwiek zagram na skrzypcach?!

wine-parents-drink-mother-kids-family-ecards-someecards

Mam nadzieję, że wszystko jest już jasne i teraz możesz zrobić z tą wiedzą jedyną słuszną rzecz: absolutnie nic. Niech kłamią i kombinują, niech się pocą, szukając eufemizmów dla określenia „pomiot szatana”, ostatecznie Ty masz przewalone cały czas, oni tylko od święta.

Ewentualnie, zastanów się, czy nie jesteś przypadkiem nie do zniesienia dla ludzi w swoim otoczeniu. Bo wiesz… Trzy minuty walenia długopisem w garnek? Serio?

A całą resztę uprasza się o kulturalne podzielenie się najbardziej denerwującymi zachowaniami młodych rodziców. Naprawdę, nie krępujcie się. Nie obrażę się, a może oszczędzimy komuś tików nerwowych!

fot. gratisography.com, sommecards.com

  • Ja pierwsza, chcę być pierwsza! Pewnie nikogo nie zaskoczę, ale ten spam na fejsiku: codziennie coś nowego. Marcelek na stolek, Marcelek pod stołem, Marcelek patrzy w lewo, o! Teraz w prawo.
    Spoko, rozumiem, raz na czas jakieś zdjęcie, ale nie do cholery codziennie. Codziennie to samo. Drodzy znajomi, poukrywałam Was.

    • Nie byłaś pierwsza. Ajm soł sory! :D

  • Majka

    Zawsze ZAWSZE sie zastnawiam czy rodzice brzydkich dzieci wiedzą że są brzydkie.
    Troche sie boje…

    • Żadne dziecko nie jest brzydkie ! :)

      • Niestety, nie jest to prawda… ;)

        • ….

          Powiedzialabys o swoim dziecku ze jest brzydkie? Albo czy pozwolilabys, zeby ktos w twoim otoczeniu tak mowil? Szczerze watpie… czy będziesz mniej kochała dziecko które nazywasz „brzydkim? NIE MA DZIECI BRZYDKICH. Brzydki to może byc rower albo dom.

          • Właśnie na tym polega sztuczka, że dla rodzica jego własne dziecko jest zawsze wybitnie pięknie (i całe szczęście). Dla kogoś, kto nie jest z nim związany emocjonalnie, sytuacja wygląda inaczej ;)

          • Masz racje ale moim zdaniem okreslenie kogos brzydkim (nie tylko dziecka) jest glupota. Oczywiscie jest to kwestia gustu, ale uwazam, ze lepsze okreslenie to ‚nie podoba mi sie’ badz ‚nie w moim guscie’ brzmi o wiele lepiej niz brzydki/brzydka czyz nie?

          • Izabela K.

            Oczywiście, można na siłę zawoalować smutną prawdę i nadal się oszukiwać, ale po co? I tak wychodzi na to samo.

          • Dobrze to brzmi: „to dziecko jest nie w moim guście” :D tak troche jak „nie pasowałoby mi do tej beżowej torebki”

          • Na cholere wymyslać? Jeśli weług mnie coś/ktoś jest brzydki, to z czystej przywoitości mu tego nie mówię, ale nadal uważam, że jest brzydki, a nie „nie w moim guście” Żadne dzieci poza moimi nie sa w moim guście, co nie oznacza, że uważam, że tylko moje sa ładne.

    • Znam jedną matkę, która moje zachwyty nad swoim, przyznaję, przeciętnej urody dziecięciem ucięła „nie ćwierkaj tak, dziecko jak dziecko”. JEDNĄ.

      • A.

        To makabryczna historia, ale gdy jedna znajoma wysłała mi zdjęcie swojego noworodka, był tak paskudny, że przeraziłam się, że jest chory. Nie wiedziałam jak się zachować, bałam się, że ona jest w rozpaczy, bo dziecko wyglądało na ZDEFORMOWANE. Na szczęście, po chwili otrzymałam wiadomość od dumnej mamy: „Prawda, że to NAJPIĘKNIEJSZE DZIECKO NA ŚWIECIE?” Z ulgą dyplomatycznie przytaknęłam…;)

      • też znam jedną kobietę, która mówiła, że jej dzieci są przeciętnej urody, swoją mamę i nie mówię tu tego z żalem czy rozpaczą w głosie, bo to było nawet zabawne, gdy wszyscy dookoła zachwycali się nami, czyli mną i moją siostrą, moja mama mówiła, że nie jesteśmy specjalnej urody dziewczynkami, więc luz, nie musisz się wysilać. Wspomnienie miny jej rozmówców rozśmiesza mnie do tej pory. Pewnie powinnam mieć jakąś traumę z dzieciństwa ;)

    • OjciecRyżyk

      Nie wiedzą, zawsze myślą, że ich się wyróżnia…

    • Agata Różyńska

      Znam JEDNĄ kobietę, która powiedziała, że po porodzie gdy podano Jej córkę na ręce pomyślała ” Borze jaka Ona jest brzydka”. Jest to dojrzała piękna kobieta z klasą i pół mojej mieściny dziwi się jak Pani X może mieć taką brzydką córkę? Czyli dobrze skwitowała dziecię na porodówce jakieś dobre 20 lat temu???? Teraz każdy może komentować córkę bo jest dorosła a jakby była malutka to łoooooo matko co za matka!!?? Nie mam jeszcze dzieci, ale na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że będę umiała skręcić bekę jak moje dziecię będzie miało coś fee ;)

      Irytują mnie zaś laski matki, których dziecię ewidentnie ma coś nie heloł a potrafią mówić o innych dzieciach, że są brzydkie etc..to już nie jest fajne!

      • ‚Teraz każdy może komentować córkę bo jest dorosła’ < No właśnie, a paradoksalnie właśnie teraz może to jej sprawiać przykrość.

  • Marta

    Aż założyłam konto na Disqus, co by móc skomentować ten tekst, bo inaczej czułabym, że moje życie nie jest pełne! ;) wszystkie Twoje posty to 101% moich poglądów, trafiasz w sedno jak kot do kuwety, ale dzisiejszy tekst to po prostu nieskończoność tego co myślę, podpisuję się każdą kończyną i nie tylko, jako nie_matka_mająca_koleżanki_matki. Uf, musiałam!

    • Jak ja się cieszę, że to zrobiłaś!!! <3

      • Marta

        Na Twoją odpowiedzialność, bo teraz będę częściej komentować. Twoje myśli = moje myśli, przerażające :O buziaki :*

        • Znakomicie! Jak już założyłaś konto, to nie możesz go zmarnować ;)

  • Chochlik

    Zdjęcia na fejsie :D Matko kochana, ja serio nie chcę widzieć 20 fotek obcego dziecka każdego dnia. Doszło do tego, że posty jednej koleżanki musiała zwyczajnie schować, bo ile można. Aa, no i przyprowadzanie do mnie dzieci na siłę-„ooo, chodź tutaj, pobaw się z Chochlikiem”. Taaak, tego właśnie chcę.

    • Uroda też jakby zbliżona… ;)

    • Dot

      Czasem rzeczywiście co za dużo, to niezdrowo.

  • kinia

    Kobieto, to jest piękne :D

  • Mrs.Lucky

    Na testach DNA parsknęłam śmiechem, ale gułag to już była przesada XD SZCZYTOWA FORMA!

  • Mój Kuferek

    Nienawidzę jak ktoś mi daje dziecko do słuchawki. No nienawidzę, zabić bym mogła. I jeszcze bardzo lubię zdjęcia dzieci umazanych jedzeniem. Przecież na to się mozna porzygać… Ale wpis świetny!

    • Też nie lubię. Wyjątkiem była moja siostra w malinach. I to by było na tyle ;)

    • Izabela

      Ja też mam odruch wymiotny jak widzę takie ubabrane w szpinak dzieci.

  • (S)malec mądrze sobie Ciebie rozgrywa ;)

  • kasza_b

    Serdszkuję niczym na Peri: <3 <3 <3 <3 <3 Btw kiedy znowu będzie Peri???????????

  • To jakieś wadliwe egzemplarze muszą być. U mnie towarzystwo jeszcze nie jest dzieciate, poza jednymi znajomymi. I chłopak jest naprawdę spoko, mimo, że nie przepadam za małymi ludźmi. Biorą takiego półtorarocznego berbecia na biwaki i na ryby i na basen i w ogóle, wszędzie i on się po prostu przemieszcza dookoła, zjada uszy mojego psa, śmieje się do upadłego i jakiś taki bezproblemowy jest, jak na dziecko. Czary jakieś?

  • Jakby Ci po tym wpisie statystyki skoczyły ostro w górę, to przyznaję się bez bicia, że to moja wina. Zamierzam właśnie skopiować link do tego wpisu i zamieścić na tablicy każdej osobie, którą zablokowałam na fejsie. A następnie wydrukować i mieć zawsze przy sobie na wypadek jakby się trafił ktoś, kogo przypadkiem pominęłam.

    • Śmiało. Po urlopie przyda mi się zastrzyk ;)

  • Pkt 3: ‚Stara, mój pies bardziej mówi niż Twoje dziecko. Właściwie to piszcząca piłka żuta przez mojego psa bardziej mówi niż Twoje dziecko. Właściwie to (uwaga, największy pojazd, na jaki mnie stać) wolę słuchać ze słuchawki TELEMARKETERA niż twojego dziecka!’

  • Uwielbiam ten wpis! Jako matka niemal trójki dzieci dalej go uwielbiam :D

  • Dot

    Trochę bałam się, że przeczytam o sobie. Jaka ulga, że jednak nie :)

    „Albo my zamknijmy się w sypialni. Z winem. Masz wino?” :D

  • tojaiwona

    Otwieranie przez Dziedzica Halinki moich szafek i szuflad. Reakcja Halinki albo żadna albo „zostaw bo Ciocia krzyczy”. Serio? Naucz dziecko żeby szanowało cudzą prywatność a nie robisz ze mnie wariatkę ;P

  • Izabela

    Rozwala mnie również zachwycanie się rodziców 5letniego dziecka, że on taki zdolny i najmądrzejszy na świecie i żadne dziecko tak nie potrafi…. Bo uwaga… NARYSOWAŁ DOMEK KREDKAMI.. cóż ewidentnie zdolność nie z tej ziemi. Ale taki to moje dziecko zdolne i mądre. Oooo matko Boska z Częstochowy Zmiłuj się nad nimi..

  • LaMama

    Rozmowy o kupach, to jest najgorsze ;) Jak tylko tatko zaczyna ten temat to momentalnie go uciszam. My sobie możemy o tym w domu mówić, ale nie przy ludziach ;)

  • Cholera- rozszyfrowałaś mnie. Jak znajomi przeczytają ten tekst to jestem przeklęta :P ;).
    Genialne!

    • I teraz nie wiem, co zrobić: zachęcać do szerowania, czy nie…? ;)

      • Hymm, no chyba lepiej jednak szyfrować i liczyć na to że może matczyny mózg nie złapie w mig że to czysta ironia..cholera nie wiem sama..;)

  • Aix79

    Moja przyjaciółka na pytanie co u Ciebie powiedziała: wiesz…Martusi się ząbek wyżyna…serio??ale to jest temat chyba już na osobny post:D teraz urodziła się córa mojego brata i jest śliczna więc kłamać nie muszę (na szczęście) ale wiele razy jak nie było co powiedzieć bo dziecko było nienachalnej urody to, za radą mojej mamy, mówiłam: jakie ma malutkie rączki i nóżki;))

  • Aix79

    Acha, bo zapomniałam napisać, świetny tekst, po prostu boski! Lowe!

  • A.

    Z serii zachowanie młodych matek: koleżanka wróciła do biura po macierzyńskim i oznajmiła, że potrzebuje raz dziennie zająć pokój, w którym się drukuje (tzw. copy room), w celu ODCIĄGANIA POKARMU. Zażądała KLUCZA od tego pokoju.

    Jeśli chodzi o interakcję z samymi dziećmi, to odwiedziłam inną koleżankę i jej kilkumiesięczną progeniturę. Progenitura została posadzona mi na kolanach (ULAŁO JEJ SIĘ na moje nowe spodnie zaledwie 2 razy), a jednocześnie zostałam uraczona półgodzinnym pokazem zdjęć w telewizorze tegoż samego dziecka, po czym mąż koleżanki doniósł 2 analogowe albumy zdjęć… również tego samego dziecka, które trzymałam na kolanach! Oddam jednak sprawiedliwość, bo koleżanka potem napisała mi smsa: „Przebacz mi, jesteśmy w amoku.” ;)
    P.S. Świetny tekst, Fab, pisz częściej. Albo chociaż pisz na Fejsie gdzie jesteś, gdy Cię nie ma- zamieniam się w Twoją psychofankę!

  • Paola

    Twój syn natomiast zawsze na filmikach robi to : „hehehe hehehe haha, #beka, haha hehe hehehee hihihiihihihihi” – przez 3 albo 10 minut :D Wysyłaj, od razu poprawia nam się z S. humor :D A potem zazdrość, bo u nas wieczem to tylko „ehh ehh eh eh ehhhhhh i faaaaaak”.

    :P

  • Cóż mam zrobić….nie mogę inaczej jak przybijam Ci piątkę i całuję w matczyne czoło:)

  • „Wygląda jak wielka kajzerka z oczami.” :D

    Przypominam sobie historie, kiedy Junior Halinki właził na szafkę w mieszkaniu znajomych. Gospodyni przewracała oczami, nie wiedząc, jak zwrócić Halince uwagę, bo mały dosłownie obdzierał brzeg szafki butami, włażąc na nią i zeskakując i tak w kółko. Halinka skomentowała całą sytuację jedynie tekstem: „On tak zawsze. Zmęczy się i przestanie”.
    Wszyscy mówili dosłownie „Jakie żywe dziecko, ile on ma energii”, a myśleli „Uf, dobrze, że to nie u mnie, bo bym przywiązał małego za szelki do klamki. No, ale skoro Gospodyni siedzi cicho to co się będę rządzić” ;P

  • Coś w tym pięknie dziecka jest. Nati, nawet jak wyglądała jak połączenie diablęcia z poparzonym kurczakiem, wszyscy mówili, że aniołek z niej (bo miała loczki). Teraz wygląda tylko jak diablęcie z loczkami, bez efektu poparzonego kurczaka… Ale i tak jest śliczna ;)

  • Pytasz taką „co tam u Ciebie” a ona opowiada co u dziecka. Druga opcja, to próbujesz o czymś powiedzieiec, pożalić się, pochwalić, a ona na to „acha” po czym – a wiesz, że ostatnio … i tu pada opis co ostatnio robiło jej dziecko.
    Ale jeszcze gorzej jest, gdy tak robi ktoś kto nie ma dzieci. Opowiada o dziecku siostry, brata, kuzynki, cioci, przyjaciółki itd. Tak, znam takich.

  • A więc moja mama jest wyjątkiem – nie znam innej kobiety, która na widok swojego nowo narodzonego dziecia (mnie, o losie) powiedziała by „Boże jakie brzydkie. Najważniejsze że zdrowe. xD Ponoć wyglądałam jak stara indianka oO gruba, czerwona, z irokezem, zawinięta w kokon, oczy jak kreseczki.

  • Dawno tak się nie uśmiałam czytając tekstu o dzieciach :D A sama mam dwójkę :p Ale staram się nie spamować znajomych na fejsie, czy instagramie, jedynie zaintresowanym (czyli rodzinie), więcej zdjęć wysyłam w prywatnych wiadomościach.

  • Po prostu genialnie napisane, jaka lekkość pióra!:)

  • Cotakpachnie?

    hahaha ale się uśmiałam! świetny tekst! Pozdrawiam serdecznie i podziwiam lekkość pisania!

  • Pingback: NIEDZIELNY PRZEGLĄD LINKÓW #61 | Vi&Raw()

  • „Jestem tu już od godziny i jeszcze nie zamieniłyśmy słowa, tylko na
    zmianę prosimy twoje dziecko, żeby przestało coś robić i zaczęło robić
    coś innego.” – jakie to niestety prawdziwe :-)