JESTEŚ TYLKO GŁUPIĄ BABĄ STEROWANĄ HORMONAMI

12 lutego 2016

TYLKO ZŁE MATKI ROBIĄ KARIERĘ

14 marca 2016

CO TWOI ZNAJOMI NAPRAWDĘ MYŚLĄ O TWOIM DZIECKU?

23 lutego 2016

Jasne, że mówią, że jest wspaniałe! Co mają Ci powiedzieć? W momencie, kiedy na świat przychodzi Twój potomek, Twoi znajomi zaczynają prześcigać się w formułowaniu wysublimowanych komplementów pod adresem tego dzieła wyprodukowanego w ramach joint venture z Twoim wspólnikiem. I słusznie. Niechby tylko spróbowali nie zachwycić się, że te stópki takie pulchne, a te rzęsy takie kręcone! Niestety, istnieje spore ryzyko graniczące z pewnością, że w hormonalno-miłosnym zaślepieniu nie zdołasz odróżnić wyszukanej wazeliny od zawoalowanego pojazdu po swojej pociesze. I tutaj wchodzę ja. Cała na biało.

Musisz bowiem wiedzieć, że ludzie kłamią.

A jako że Tobie nie przyszłoby do głowy, że ktokolwiek mógłby nie zapałać do Juniora uczuciem tyleż silnym, co natychmiastowym, prawdopodobnie masz wyłączone radary ściemy i łykasz wszystko jak fanki Rae Sremmurd. Luzik. Rozsiądź się wygodnie i dowiedz się, co tak naprawdę mają na myśli Twoi znajomi, kiedy zachwycają się Twoim dziedzicem.

„O… Jaki uroczy cherubinek! I te policzki ma takie słodziutkie!”

Słodki Jezu w morelach, czy to dziecko robi w życiu coś poza żarciem?! Zrób mu jeszcze szarfę z papieru toaletowego, to będzie wyglądać jak ludzik Michelin. I te fałdy. I ten podbródek. Nie sądziłam, że roczne dziecko może mieć cellulitis. To imponujące, że potrafi chodzić o własnych siłach! Jasne, wciskaj mu tę bułkę, przecież wygląda na niedożywionego. Halino. Przykro mi to stwierdzić, ale twoje dziecko nie jest piękne. Ani ładne. Ani nawet urocze. Wygląda jak wielka kajzerka z oczami. Oczywiście, że ci tego nie powiem. Pewnie z tego wyrośnie, póki co muszę po prostu pamiętać, żeby dużo się uśmiechać.

„Ile ona ma energii! Żywe srebro, hehe. He. Hehe”

Dlaczego ona ciągle się drze? Czy możesz zrobić coś, żeby twoja księżniczka przestała okładać mnie po głowie otwieraczem do puszek? Skąd ona ma otwieracz do puszek? I czy twój mąż nie zażądał testów DNA, skoro wasze dziecko ewidentnie jest w połowie demonem? Trochę ci współczuję, bo masz tak na co dzień, ale jednak bardziej chcę już stąd wyjść, zanim dostanę tiku nerwowego w lewym oku i/lub zamknę ją w łazience i zastawię drzwi lodówką. A propos lodówki: nie wiem, czy to ważne, ale twoja córka właśnie wyjęła sobie z niej keczup. Siedzisz. Znaczy, że nieważne. Spoko. Boże, jak ona się drze. Halinko, gdzie popełniłaś błąd? Powiedz mi, żebym wiedziała, czego nie robić, kiedy już… Ona tu idzie! Z tym keczupem! Weź ją ogarnij, mam nowe szpilki. Zamszowe. Halinko, jak ty wyglądasz… Te wory pod oczami, ten garb. Chciałabym ci jakoś pomóc, ale nie wiem jak. Może wyskoczymy razem na masaż? Albo na zakupy? Albo pojedziemy razem do… UWAGA, ALARM, KECZUP OBOK SZPILEK, POWTARZAM, KECZUP OBOK SZPILEK! Dobra, nieważne. Keczup na szpilkach. Nie, spoko, na ręcznik papierowy chyba za późno. To ja się będę zbierać. Zadzwoń za szesnaście lat, dobra?

time

„O, rzeczywiście prawie jakby już mówi!”

Halinko, czy mogłabyś nie dawać mi do telefonu dziesięciomiesięcznego dziecka? Po prostu tego nie rób. Nigdy. Nikomu. Nie, to nie brzmiało jak „mama”. To nie brzmiało też jak „ciocia”. Brzmiało trochę jak „gułag”. Czyżbyś czytała mu do poduszki Anne Applebaum? A ty dalej swoje. Świetnie. Chciałam z tobą pogadać, ale widzę, że nie ma dzisiaj na to szans. Ej, ja tu mam ważne problemy i potrzebuję mojej przyjaciółki! Czy nie sądzisz, że skoro właśnie siedemnasty raz powtórzyłaś „powiedz „cześć””, a on nadal odpowiada „gułag”, to raczej nie będziemy dziś świadkami cudu? Halinko. Halinko. Halinko. Halinko! Cholera! Zabierz mu ten przeklęty telefon! Halinko! Jesteś tam?! Zemszczę się. Opowiem ci teraz o moim spontanicznym wypadzie do Paryża. Powiedziałam „spontanicznym”? Miałam na myśli „zmyślonym”. Ale ty tego nie musisz wiedzieć.

„Jej, jaka śliczna! W ogóle nie jest do ciebie podobna!”

Co za ulga! Odkąd dowiedziałam się, że jesteś w ciąży, czasami budziłam się w nocy z krzykiem, bo śniło mi się, że dziecko urodziło się z twoim nosem i szczęką twojego męża. A tymczasem ona jest naprawdę piękna! Ciekawe po kim?

„Jej, ale przecież on w ogóle nie jest do ciebie podobny!”

Jak to się stało? Dlaczego on ma owłosione czoło? Czy on zawsze wygląda, jakby miał focha? I kto w twojej rodzinie był rudy? Cóż za niesprawiedliwość, przecież ty jesteś taka śliczna…

ugly

„Świetne zdjęcie! Chyba już je widziałam…”

Droga Halinko, nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale nie mam ochoty oglądać fotoreportażu, jak twoja córka obślinia własną stopę. Za pierwszym razem to było nawet zabawne, serio, ale czy ty nie widzisz, że twoje dziecko na wszystkich zdjęciach wygląda dokładnie tak samo? A nie, sorry, faktycznie: tu ma inny dres. A tu ma ten sam dres, tylko brudny. A tu nie ma dresu. Niech ten koszmar już się skończy. Tak, tak, widzę, bardzo śmiesznie wywaliła jęzor. Spójrz na siebie: wpatrujesz się w ten telefon, jakbyś tam miała informację o przelewie na milion euro. Przecież jesteś inteligentną kobietą i wiesz doskonale, że wszystkie dzieci wyglądają tak samo i nikogo nie interesują zdjęcia twojej córki, bo ona rozczula tylko ciebie… Matko bosko kochano, nie, proszę, tylko nie filmik. Błagam, nie filmik… Co ty robisz? On trwa trzy minuty. Trzy minuty walenia długopisem w garnek. Może jeśli ci powiem, że już to widziałam, to go wyłączysz? Ach, mówisz, że to z dzisiaj? Cudownie. Ratunku.

„Chyba nasz królewicz jest zmęczony, co?”

Błagam, powiedz, że jest zmęczony, a nie po prostu wredny. Błagam. Jesteś moją przyjaciółką i chcę móc kochać twoje dziecko. Czy to normalne, że on wali głową w podłogę? Może jeśli położysz go spać będziemy mogły wreszcie chwilę pogadać? Śmiało, po prostu zamknij go w sypialni. Może zaśnie. Albo my zamknijmy się w sypialni. Z winem. Masz wino? Ja na twoim miejscu miałabym dużo wina, przecież tak się nie da żyć. Jestem tu już od godziny i jeszcze nie zamieniłyśmy słowa, tylko na zmianę prosimy twoje dziecko, żeby przestało coś robić i zaczęło robić coś innego. Chcę z tobą pogadać! Tęsknię za tobą! Czy nie możesz go oddać na chwilę sąsiadom? Gdzie jest twój mąż? Jak ty to wytrzymujesz? Czy jeszcze kiedykolwiek zagram na skrzypcach?!

wine-parents-drink-mother-kids-family-ecards-someecards

Mam nadzieję, że wszystko jest już jasne i teraz możesz zrobić z tą wiedzą jedyną słuszną rzecz: absolutnie nic. Niech kłamią i kombinują, niech się pocą, szukając eufemizmów dla określenia „pomiot szatana”, ostatecznie Ty masz przewalone cały czas, oni tylko od święta.

Ewentualnie, zastanów się, czy nie jesteś przypadkiem nie do zniesienia dla ludzi w swoim otoczeniu. Bo wiesz… Trzy minuty walenia długopisem w garnek? Serio?

A całą resztę uprasza się o kulturalne podzielenie się najbardziej denerwującymi zachowaniami młodych rodziców. Naprawdę, nie krępujcie się. Nie obrażę się, a może oszczędzimy komuś tików nerwowych!

fot. gratisography.com, sommecards.com