10 POWODÓW, DLA KTÓRYCH NIE CHCESZ MIEĆ KOTA

12 lutego 2016

CO TWOI ZNAJOMI NAPRAWDĘ MYŚLĄ O TWOIM DZIECKU?

12 lutego 2016

JESTEŚ TYLKO GŁUPIĄ BABĄ STEROWANĄ HORMONAMI

12 lutego 2016
10 POWODÓW
CO TWOI ZNAJOMI
jesteś tylko głupią babą

Maja Bohosiewicz z bloga Majka Polka napisała o swoich doświadczeniach z rozmów na temat porodu z zaprzyjaźnionymi matkami. Ponieważ jest Mają, zrobiła to z jajem i było coś o żegnaniu się stopą i gwiazdkach Michelina. Ponieważ jest Mają Bohosiewicz, temat podłapały natychmiast portale plotkarskie. Ponieważ portale plotkarskie są portalami plotkarskimi, w ciągu kilku godzin internety zostały zasypane tysiącami eksperckich porad i opinii, bo, jak powszechnie wiadomo, każda kobieta, która kiedykolwiek była w ciąży, automatycznie staje się autorytetem w dziedzinie:

a) ciąży i porodu każdej kobiety na świecie;

d) psychiki każdej kobiety na świecie;

c) życia dowolnie wybranego człowieka na świecie – ostatecznie, stworzyła przecież człowieka;

d) poprawnej polszczyzny.

I tak, dzięki krótkiej lekturze komentarzy, szybko stałam się bogatsza o wiedzę, że cesarka to nie poród, kobieta, która jeszcze nie rodziła, nie powinna się wypowiadać, tysiące kobiet dały radę, to i serialowa aktoreczka podoła, a także, przede wszystkim, Mai nie należy słuchać, bo szarpią nią hormony.

Spojrzałam więc w lewo. Spojrzałam w prawo. Nie znalazłam ani pół hormonu w promieniu dwóch metrów, a jednak, nie zgadniecie – szarpnęło mną.

Solidarność jajników

Kiedy zerknę czasem na to, co udostępniają znane mi kobiety na fejsie, posłucham rozmów młodych, wykształconych dziewczyn, wreszcie: przeczytam kilka artykułów w prasie kobiecej i na blogach, serce mi rośnie, żeby zmieścić te mikrokosmosy złożone z motyli, płatków róż, czekoladowej tęczy i jednorożców ujeżdżanych przez Johnny’ego Deppa i Davida Beckhama bez koszuli. Jakże niezachwiane jesteśmy w przeświadczeniu o własnej wartości! Jak entuzjastycznie podnosimy się nawzajem na duchu i motywujemy do działania! Tak sobie lubimy powtarzać, że girl power, rządzimy światem, jesteśmy szyjami w świecie bezwolnych, męskich głów, jesteśmy wyjątkowe, piękne i zdolne i każda z nas jest jak skrzyżowanie Oriany Fallaci z Nigellą Lawson, a gdybyśmy tylko chciały, skończyłybyśmy problem wojen, głodu i kredytów hipotecznych, tylko nam się nie chce, bo mamy straszne zaległości w serialach. „Padłaś? Powstań, popraw koronę i zasuwaj!” – rzeczą halinki. „Jestem kobietą, jakie są twoje super moce?” – pytają inne. Cytujemy Beyonce i Marylin Monroe, podkreślamy, że musimy się trzymać razem, bo faceci to świnie, walczymy o prawo do własnego zdania, seksualności, równych płac i przydziału czerwonego wytrawnego. Wspieramy się po trudnym dniu w pracy, sprzeczce z partnerem czy zakalcu w placku ze śliwkami, chichoczemy, czytając zabawne anegdotki o tym, jacy ci głupi faceci są niedomyślni i wszyscy powinni już zawsze za karę spać na balkonie, a do domu wracać tylko po to, żeby wyrzucić śmieci i dolać nam wina.

A potem tak po prostu nazywamy same siebie bezmyślną kupą mięsa sterowaną hormonami.

źr.: 8tracks.com

źr.: 8tracks.com

Największy wróg kobiety

Bo wiecie, nie dziwią mnie już ultra heheszkowi andżeje, którzy za szczyt ciętej riposty podczas ostrej wymiany zdań uważają „coś ty taka nerwowa? Masz okres?”. Wiadomo, kobieta, która ma okres traci umiejętność racjonalnego osądu, jej mózg zanika na rzecz dwóch dorodnych patatów, a jej IQ zrównuje się z intelektem średnio skoordynowanego oposa, więc jest to nadzwyczaj trafiona diagnoza. Spoko. Pozostaje podziękować takiemu mędrcowi, że pozwala potencjalnie nieczystej przebywać ze sobą w jednym pomieszczeniu, skażając swą obecnością powietrze i żarcie, które mu podaje, a jeśli nie podaje, to niech poda, bo przecież od tego jest kobietą. A następnie zdzielić gościa patelnią i usunąć jego numer telefonu na wieki, bo takie przypadki są nieuleczalne i szkoda czasu na dyskusje. Nigdy jednak nie zrozumiem, jak jedna kobieta może z takim okrucieństwem postponować inną kobietę, sprowadzając jej istnienie do podrygów związków chemicznych i zależności od faz księżyca.

Niedawno wesołość wymieszaną z podziwem wywołała powszechnie poważana aktorka Krystyna Janda, która to postanowiła publicznie ośmieszyć nielubianą przez media posłankę Krystynę Pawłowicz. Spór o kwestie ideologiczne, światopoglądowe i polityczne sprowadziła do stanowczego: „ta kobieta ma klimakterium w ostrym stadium”. Tłum oszalał, dzieląc się na drużyny „ma-rację-bo-to-Janda” oraz „ma-rację-bo-nienawidzę-Pawłowicz”. A dla mnie nie różniło się to niczym od idiotycznego „coś ty taka nerwowa? Masz okres?”. I zadałam sobie pytanie: dlaczego same sobie to robimy? Czyż nie z tymi szufladkami walczyły nasze babcie? Jak mamy oczekiwać szacunku, skoro same dajemy przyzwolenie na ośmieszanie własnej kobiecości? Jak mamy walczyć o równe traktowanie, skoro tak ochoczo zgadzamy się, że nasza natura czyni nas gorszymi?

„Baba” to stan umysłu

Bo tak, kobieta miewa okres. Bywa w ciąży. Wreszcie, przechodzi też menopauzę. Sterują tymi procesami hormony, które mogą, choć nie muszą wpływać na ich zachowanie. Ale, na litość boską, hormony to nie są magiczne związki chemiczne zarezerwowane tylko dla kobiet! Mężczyźni też mają swój pakiet atrakcji w zestawie i, spójrzmy prawdzie w oczy, sami nie mają z nim łatwo… Słowo „hormon” nie jest synonimem „szaleństwa”, „obłędu” czy „skarpetek do japonek”. Nie ma nic deprecjonującego w cechach, które czynią nas ludźmi. Możemy się nie zgadzać z czyimś zdaniem, ale nie ma we mnie zgody, na ośmieszanie kogoś ze względu na płeć.

Ad hormonum to nowe ad Hitlerum. Dlatego poprawcie korony i bądźcie dla siebie dobre, dziewczyny!

 

źr.: showstudio.com

źr.: showstudio.com

 

fot. tyt.: flickr / -aliceswanson-

  • mycha

    Świetny tekst!!! Faktycznie, takie drobiazgi jak „co ty gadasz, masz okres?” to jest największa forma szowinizmu. Puszczam dalej <3

  • kasza_b

    Kiedyś popularne było hasło, że gdyby kobiety rządziły światem, wszystkie wojny rozstrzygnęłyby w dwa dni, siedząc przy drinkach z parasolkami. Osobiście uważam, że raczej obrobiłyby sobie dupy („Jezu, widziałaś jaką Angela ma dzisiaj garsonkę?!”) i doprowadziły do atomówki (wojny, nie kreskówki :D). Kobieta kobiecie wilkiem :( Zawsze lepiej dogadywałam się z facetami.

    • To by się mogło udać, pod warunkiem, że na sali nie było by żadnego faceta, o którego względy mogłyby podświadomie rywalizować ;)

      • Mateusz Rzońca

        I gdyby przypadkiem któraś nie miała takiej samej kiecki^^

    • Jako przedstawiciel gorszego gatunku, zgadzam się. Ciągle nie mogę się nadziwić, jakie potraficie być dla siebie ohydne, drogie panie :(

    • #InnaNizWszystkie ;)

    • Słyszałam wersję, że wojen by nie było, bo wszystkie kraje miałyby na siebie focha.

  • Kinia

    Wygooglałam sobie ” ad Hitlerum” bo tego nie znałam i śmiechłam xD Dzięki za fajne nowe hasełko!

    • Polecam się na przyszłość ;)

  • Asia Fibic

    A co to tu tak śmiertelnie poważnie?:P

    • Myosotis

      Bo Fab ma okres i nią szarpie złość.

      • Klaudia Duda Augustowska

        nie złość – hormony ! :D

      • :D

  • Blondynka

    A ja chcę i będę miała cesarkę. Bardzo chcę mieć dzieci, ale nie wyobrażam sobie porodu. Studiuję fizjoterapię i o ile fizjoterapeuci pokazują nam jak bardzo ciąża i poród wpływają na organizm (nie chce mieć problemów do końca życia) to kiedy mieliśmy zajęcia ze szkoły rodzenia z położnymi to aż śmiechłam, bo wg nich nie ma czegoś takiego jak cesarka na życzenie. Jesteś wtedy wyrodną matką. Trudno, będę. Ale za to najlepszą dla swoich dzieci ;)

    • Dot

      Brawo dla Ciebie! :) Każdy ma prawo podejmować własne decyzje, innym może się to nie podobać, ale nic im do tego :)

  • Ola

    Super tekst

  • Milena

    Ma rację, bo to Fab! A tak serio, super tekst :)

  • Lady Shepard

    Ja to często słyszałam tekst „znów masz okres?”…de facto w trakcie okresu to ja milutka jak baranek jestem, pms to co innego..ale tego typu teksty z męskich ust doprowadzają mnie stanu wrzenia..wspomniałaś o klimakterium, to mogłaś jeszcze napomknąć o syndromie niedopchnięcia (niestety zdarzało mi się rzucać taki komentarz, gdy ktoś wyjątkowo był wredny)

  • Bardzo nie lubię, gdy kobeity SAME wszystko zrzucają na okres. Takie: „wybacz kochanie mam okres, nie panuje nad sobą”, można porównac do „wybacz kochana, byłem pijany, dlatego Cię zdradziłem/nawrzeszczałe na Ciebie/uderzyłem Cię”. W czym niby okres jest lepszym usprawiedliwieniem? Ach no tak, horomony. Ja mimo wszystko nie kupuję tego.

    • Jedyne, co usprawiedliwia okres to:
      a) spożycie wiader czekolady;
      b) płacz na reklamie apapu;
      c) spożycie wiader apapu.

    • iseut

      Nie do końca, bo nie możemy sobie tego okresu „wyłączyć”, a picie alkoholu to jest kwestia wyboru

  • A. Cieszy mnie Twój komentarz ad. tekstu Jandy. Wszędzie dookoła mnie lajki, a ja spoglądałam na to przez podwójny facepalm i myślałam: ‚Serio? Przecież to „chyba masz okres” +30′.

    B. Ja bym nie drażniła kobiety w trakcie okresu, która ma podać mi jedzenie.

    • :D Tak, to się może źle skończyć…

  • Mnie zawsze, ale to zawsze rozwalało na łopatki to, jak często starsze kobiety traktują młode ciężarówki w kolejkach czy autobusach. Na porządku dziennym są teksty typu „chciałaś się puszczać gówniaro, to teraz ustąp mi miejsca i stój!”, czy „dała dupy, mała ku*wa i teraz chce pierwsza w kolejce”. Zastanawiam się zawsze, czemu te baby mają taki hejt i czy nie pamiętają jak same były w ciąży. Postanowiłam sobie twardo, że jeśli spotka mnie taka sytuacja, to zapytam babę, czy sama ma dzieci. Jeśli odpowie, że tak, to uświadomię ją, że w takim razie też jest puszczalską ku*wą.

    Za to kiedy prowadziłam kiedyś bardzo intensywną wymianę poglądów z kumplem, rozłożył mnie w pewnym momencie tekstem: „a co ja będę z Tobą dyskutował, w końcu jesteś kobietą, nie masz racji, pogódź się z tym” – rację miałam. W tym momencie zakończyłam dyskusję.

    Co do wojen damsko-damskich i damsko-męskich, nie wiem, czy zauważyliście, ale zrobiła się jakaś moda na podsycanie wzajemnej nienawiści. Każdy z każdym ma walczyć. Kobiety są głupie, a faceci to świnie. Wszyscy na wszystkich najeżdżają w kwestii płci. Uważam to za skrają głupotę. W życiu nie przyszło mi do głowy, że kobiety są głupie, czy gorsze, ale nie można zaprzeczyć różnicom damsko-męskim i na tym właśnie powinna budować się kooperacja, współdziałanie, wzajemna pomoc w kształtowaniu świata. Tak, jestem kobietą i nie znam się na polityce. Jasne, nie umiem zamontować gniazdka czy przykręcić koła od samochodu. Potrafię za to milion innych rzeczy, których nie potrafi Samiec, więc zamiast najeżdżać na siebie, że któreś z nas czegoś nie umie i ktoś jest gorszy, wspieramy się wzajemnie i tworzymy świetny dwuosobowy zespół. We dwoje można zrobić tyle, ile zrobiłyby cztery osoby w pojedynkę i warto o tym pamiętać. Warto też pamiętać o tym, że jeśli ktoś mówi, że kobiety do wychowywania dzieci, to jeszcze nie znaczy, że próbuje kobiety zgnoić, to znaczy tylko i wyłącznie to, że kobiety lepiej umieją w dzieci. Słuchamy, a nie słyszymy – media nauczyły nas nie ogarniać całości, tylko wyłuskiwać wyrwane z kontekstu fragmenty, żeby było się czego przyczepić. Wywrócono kota ogonem, znaczenia słów zostały kompletnie przeinaczone, nasze zdanie jest zdaniem pani z telewizji. Jestem pewna, że gdyby pozbawić ludzi na 2-3 tygodnie dostępu do jakichkolwiek mediów, zaczęliby myśleć samodzielnie i zauważyli, że świat poszedł baaardzo złą, nienaturalną stronę. Że życie JEST cudownie proste i nie warto się nad pewnymi rzeczami spuszczać.

    E, zirytowałam się światem.

    • Dot

      „Tak, jestem kobietą i nie znam się na polityce. Jasne, nie umiem zamontować gniazdka czy przykręcić koła od samochodu. Potrafię za to milion innych rzeczy, których nie potrafi Samiec” Dokładnie! Każda płeć ma większą zdolność do danej puli czynności, umiejętności. Tak było, jest i będzie. I tak ma być :) A wszyscy powinniśmy się wspierać, a nie na siebie najeżdżać.

      • Marta Łazarska

        A tam, mój mąż bez obciachu przyszedł zapytać, czy umiem wymienić dętkę w rowerze. Nie żebym miała w tym jakieś doświadczenie – u mnie w domu faceci się tym zajmowali, ale on chyba jednak nie umiał bardziej ;) Moim zdaniem, przydział czynności do płci zależy tylko od wzorca w rodzinie. I o ile wszystkoumiejący mężczyźni (w sensie remontów i drobnych napraw w domu) będą jeszcze występowali w naszym pokoleniu, wychowanym przez rodziców, żyjących w niedoborach PRLu, to myślę, że dzieci obecnych tatusiów przesiadujących w biurach, będą raczej do wszystkiego zatrudniały fachowców. Raz, że będzie tendencja do specjalizacji, a dwa, że i tak np. wymiana kabla do żelazka wymaga w tym momencie specjalnych kluczy albo w ogóle jest niemożliwa, więc trzeba kupić nowe albo oddać do serwisu.

        • Dot

          Oczywiście, zgadzam się, że dużo zależy od wzorców.

  • Jula, wstyd! Tak dawno nic nie napisałaś, że gdyby Nie snap to martwilabym się czy żyjesz! Przemyśl swoje niegodne zachowanie! ;)

    • :D Wiem. Napisałam post, w którym tłumaczę, co się stało, ale nie wiem, czy publikować, bo jeszcze Was zdołuję…

      • Dot

        Napisz!! Chętnie przeczytam, bo nie mam snapa, więc nie jestem na bieżąco.

  • Dot

    „nie dziwią mnie już ultra heheszkowi andżeje, którzy za szczyt ciętej riposty podczas ostrej wymiany zdań uważają „coś ty taka nerwowa? Masz okres?”.” Nadal nie rozumiem takiego zachowania, dla mnie to szczyt głupoty.

    „Ale, na litość boską, hormony to nie są magiczne związki chemiczne zarezerwowane tylko dla kobiet! Mężczyźni też mają swój pakiet atrakcji w zestawie i, spójrzmy prawdzie w oczy, sami nie mają z nim łatwo…” Dokładnie! Hormony dotyczą każdego człowieka, bez względu na płeć.

    „poprawcie korony i bądźcie dla siebie dobre, dziewczyny!” :D

    Zgadzam się z Rzoniolem, który napisał na fb, że nie ma Cię długo, aż tu nagle wbijasz z takim świetnym i cudownym tekstem.
    Uwielbiam Cię, Julia! Jesteś fabulous <3

  • Ewa Katarzyna Nowakowska

    Temat przemocy psychicznej w obrębie tej samej płci jest smutnym tematem. Cały czas, pomimo moich chronicznych zawodów, wierzę, że kobiety mogą stworzyć zdrowe siostrzeńskie relacje. Czemu jesteśmy takie podłe i bezwzględne dla siebie? Czemu zrywamy relacje z kobietą, którą zainteresuje się nasz partner? Czy nie powinno być odwrotnie? Czy ta agresja i mizoginistyczne nastroje w świecie kobiet nie wynikają z tego, że w społeczeństwie patriarchalnym lgniemy do silniejszego (głównie jest to mężczyzna) by nas bronił i się nami opiekował? Czy ta nienawiść kobiet do kobiet nie bierze się z tego, że mamy złe relacje z matkami? Żyjemy w XXI wieku, w czasach wolności o jakiej nie śniło się naszym wojującym o prawa wyborcze prababkom, a mimo to nie potrafimy stworzyć partii kobiecej, która broniła by praw reprodukcyjnych i ekonomicznych kobiet, partii, która była areligijna. Dlaczego? Chętnie bym się tam zapisała, bo czuję się dziś jak czuły się kobiety w średniowieczu- prześladowana i upokarzana. Czemu nie potrafimy się jednoczyć i bronić swoich praw? Więcej pytań i odpowiedzi.

  • Amen! Niby ta sama płeć i powinnyśmy się wspierać-przechodzimy przez podobne „piekiełka” ( dojrzewanie, poród, związki, itp) a jednak kobieta kobiecie bywa wilkiem :/.

  • Alicja Kowalska

    Fab, strasznie się cieszę, że o tym piszesz i że tak piszesz! :)
    Bo ten tekst jest trochę inny i może zastanawiałaś się jak go przyjmiemy.. odpowiedz brzmi – chcemy więcej takiej Julii! Chcemy komentowania bieżących wydarzeń na Twój sposób, twórczych porównań i ciekawych przemyśleń ;p
    A tego typu komentarze są jak dla mnie poniżej pewnego poziomu. Tak samo zresztą jak usprawiedliwianie swojego zachowania okresem (wyjątek -płacz, tego się czasem po prostu nie da kontrolować ;p). Piątka!

  • Twój styl pisania coraz bardziej przypomina Sylwię Kubryńską.

  • Tomek

    Głupie baby są i tyle. Eliminuja slabosci na kazdym kroku, dojadują sobie, plują jadem. Nie lubie kobiet takich. Wole te lagodne ktorych jest bardzo malo juz.