OPOWIEŚĆ O TYM, JAK NIE OGARNĘŁAM

15 kwietnia 2016

MĘŻCZYZNA, KTÓRY OGLĄDAŁ SIĘ ZA INNYMI

15 kwietnia 2016

GDY BLONDYNKA ZŁAPIE GUMĘ

15 kwietnia 2016
Opowieść o tym, (1)
mężczyzna ogląda się za innymi
blondynka łapie gumę

Katowice. Piątek. Piąteczek. Piątunio. Godzina Knoppers zero zero, czyli wpół do dziesiątej rano w Polsce. Blondynka w dresie wystawia swoje nieskalane tapetą oblicze przez okno, po czym stwierdza, że nie chce jej się przebierać za człowieka, bo przecież jedzie tylko do lekarza i z powrotem. Swoją stylóweczkę uzupełnia więc o kalosze w kwiatki i wychodzi. Nie wie, że popełnia błąd. Jak bowiem głosi nieznane jeszcze blondynce Pierwsze Prawo Fakapu Profesora Fabjulusa,

im bardziej kobieta nie wygląda, tym większe prawdopodobieństwo, że będzie potrzebować męskiej pomocy.

Teoretycznie blondynka czuje w kościach, że igra z ogniem – ostatecznie, nieobce jest jej Pierwsze Prawo Rozstań Fab i zna ryzyko wiążące się z opuszczaniem domostwa w stanie rozkładu, jednakowoż stwierdza, że nie ma na świecie takiego byłego, który wygrałby z jej bólem istnienia. Olewa więc temat i jedzie do lekarza. Gada z lekarzem. Wychodzi od lekarza. Wraca od lekarza. I wtedy jakaś bliżej nieokreślona siła wyższa, która ewidentnie uważa, że blondynka nie powinna jeszcze umierać (nawet, jeśli blondynka jest innego zdania), podpowiada nieszczęsnej, żeby zwolniła i wjechała na stację benzynową. Blondynka przystaje na tę propozycję, skuszona wizją turbo dużej kawy z mlekiem. Zwalnia. Kilka sekund później rozlega się explosion, jakiego nie powstydziliby się Kalwi i Remi. Blondynkowóz zaczyna trząść się niczym Kate Moss na detoksie, blondynka zjeżdża więc na pobocze i z zaskoczeniem odkrywa, że jej poprawne politycznie auto tak bardzo utożsamia się ze Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polskiej, że aż eksplodowała mu opona.

eksplozja opony

napisałabym, że audycja zawiera lokowanie produktu, ale to chyba jednak nie jest reklama…

Blondynka robi to, co każdy inny człowiek, który właśnie uniknął śmierci, zrobiłby na jej miejscu: strzela snapa. A potem dzwoni do swojego męża. Mąż śpi. Dzwoni znowu. Im bardziej dzwoni, tym bardziej mąż śpi. Blondynka dzwoni więc po taksówkę. Dowiaduje się, że w korporacji taksówkowej nie ma nikogo, kto mógłby się podjąć założenia koła zapasowego. W drugiej korporacji też nie. Ani w trzeciej. Sympatyczna pani z czwartej korporacji informuje będącą na skraju załamania nerwowego blondynkę, że za siedem do dziesięciu minut na miejscu pojawi się wybawiciel na stu trzydziestu rumakach mechaniczych. Blondynka oddycha z ulgą, stwierdzając jednocześnie, że w sumie nie trzeba jej już kawy. Rozgląda się po chodniku pełnym jurnych przedstawicieli płci brzydszej i odkrywa, że jest dla nich niewidzialna. Nic w tym dziwnego, przecież jak głosi Drugie Prawo Fakapu Profesora Fabjulusa,

im bardziej kobieta nie wygląda, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że znajdzie męską pomoc.

Siedem do dziesięciu minut później, koło blondynki zatrzymuje się sto trzydzieści rumaków mechanicznych i wyłania się z nich uzbrojony w sto pięćdziesiąt kilo nadwagi Taksówkarz Andrzej. Taksówkarz Andrzej jest zaskoczony, że:

a) ma zmienić blondynce oponę, bowiem dyspozytorka mu o tym nie wspominała;

b) blondynka żyje, bo w życiu nie widział takiej masakry wulkanizacyjnej,

po czym informuje ją (blondynkę, nie oponę), że niestety nie może jej pomóc, ponieważ łupią go korzonki, a przez swój brzuch ostatni raz schylał się w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych. Blondynka załamuje się i dzwoni po drugą taksówkę, dziękując pomocnym przechodniom, którzy uważają za stosowne informować ją masowo, że strzeliła jej opona.

Przybywszy na radosne pobocze, Taksówkarz Mirek mówi blondynce, że to cud, że żyje (blondynka, nie Taksówkarz Mirek) i zabiera się do roboty, zadając blondynce mnóstwo dziwnych pytań o jakieś śruby i korbki. Wtedy do akcji wkracza Pomocny Sąsiad Mietek, który zaintrygowany godzinnym spektaklem na dzielni, postanowił zwolnić punkt obserwacyjny na pierwszym piętrze pobliskiego bloku i znaleźć się bliżej ognia wydarzeń. Pomocny Sąsiad Mietek informuje blondynkę, że gdyby jechała odrobinę szybciej, rozsmarowałaby się na latarni. Blondynka udaje zaskoczoną tym komunikatem i siada na chodniku, bo czuje, że jest jej słabo.

Pół godziny później, po dwóch kłótniach natury metodologicznej („panie, pan tego tak nie kręci, bo pan wyrąbie kobiecie skrzynię!”) oraz merytorycznej („panie, czy pan wiesz cokolwiek o samochodach?!”), panowie zgodnie stwierdzają, że koło się zapiekło i nie chce zejść, więc jakby Houston, mamy problem.

Houston, mamy problem

każdy pretekst jest dobry, żeby wkleić zdjęcie młodej Whitney Houston. / źr.: instyle.com

Pomocny Sąsiad Mietek mówi, że idzie do domu po narzędzia, żeby „mocniej w to pieprznąć”. Wraca z puszką WD-40 oraz siekierą. Blondynka stwierdza u siebie stan przedzawałowy. Niestety, konstrukcja z siekiery, wyciągniętego ze śmietnika panelu podłogowego w kolorze dąb sonoma oraz prawego buta Pomocnego Sąsiada Mietka nie pomaga, postanawia więc on podjechać do pobliskiego wulkanizatora po poradę. Taksówkarz Mirek stwierdza tymczasem, że nic tu po nim i znika, inkasując dychę za fatygę. Blondynka googla w telefonie objawy wylewu, bo wydaje jej się, że je ma. Piętnaście minut później, Pomocny Sąsiad Mietek wraca z radosną nowiną: nic z tego nie będzie, trzeba zamówić lawetę i zawieźć auto do mechanika, który zabierze się za to od dołu. Blondynka googla w telefonie lawety w Katowicach. Pomocny Sąsiad Mietek postanawia kontynuować swą pomocność i oferuje blondynce, że znajdzie z nią mechanika. Blondynka dziękuje w duchu sile wyższej.

Kilka minut później, Pomocny Sąsiad Mietek podjeżdża po blondynkę swoim wymuskanym Saabem i jedzie z nią do zaprzyjaźnionego warsztatu. Niestety, panowie w zaprzyjaźnionym warsztacie nie mają czasu, ale polecają zaprzyjaźniony warsztat. W zaprzyjaźnionym warsztacie zaprzyjaźnionego warsztatu, po krótkiej rozmowie z Pomocnym Sąsiadem Mietkiem, Mechanik Janusz nakazuje Młodemu, Co Się Uczy Zawodu jechać z blondynką i Pomocnym Sąsiadem Mietkiem na miejsce zbrodni. Młody, Co Się Uczy Zawodu zabiera młotek, lewarek w kształcie Wieży Eiffela oraz kij, po czym wsiada do Saaba. Już po chwili panowie rozkładają zabawki obok blondynkowozu i przygotowują się do ostrej akcji, tylko po to, żeby odkryć, że w międzyczasie WD-40 zadziałało i koło… odskakuje.

Panowie przystępują do montażu koła zapasowego, a blondynka po raz pierwszy od trzech godzin stwierdza u siebie w miarę regularną akcję serca. Po założeniu koła, Pomocny Sąsiad Mietek obraża się na pomysł przyjęcia od blondynki pieniędzy, po czym życzy jej powodzenia i informuje, że jedzie odstawić auto do garażu na drugim końcu osiedla. Blondynka żegna się serdecznie ze swoim wybawicielem i wsiada do samochodu, żeby odwieźć Młodego, Co Się Uczy Zawodu do warsztatu Mechanika Janusza.

Śmieje się pod nosem z ulgą, że wszystko skończyło się dobrze i teraz opisze tę niesamowitą przygodę na swoim blogu. W sumie przecież nikt się nawet nie zdziwi, nie? To takie w jej stylu. Wkłada kluczyki do stacyjki. Wreszcie pojedzie coś zjeść. Jest taka głodna. I zmęczona. I słaba. Przekręca kluczyk.

– O, miała pani włączone światła? – dziwi się Młody, Co Się Uczy Zawodu. Blondynka mruga szybko z przerażeniem.

Auto nie odpala.

Padł mu, kurde, akumulator.

 

fot. Harold Navarro / flickr

  • Wniosek z tego taki, że jeśli już kupię kiedyś samochód to będę nim jeździła wyglądając jak miliony monet. W ten sposób odegnam od siebie wszelkie nieszczęścia bo przecież wszyscy wiedzą, że jeśli kobieta wygląda to ma szansę na szybkie znalezienie pomocy, a im większa szansa znalezienia pomocy tym mniejsze prawdopodobieństwo, że będzie pomocy potrzebować! :)

    • Tak jest :D Proponuję jeszcze mieć do kompletu auto za milion monet, to też pomaga na statystyki fakapów ;)

      • Naiwna…! Jeszcze rok temu też tak myślałam, ale teraz kiedy jadę przykładowo odebrać kogoś z imprezy o 4 w nocy, siedzę w moim Rydwanie Mroku w piżamce w różowe gwiazdki, polarze z Decathlonu, papuciach, za to bez stanika i tapety. To cud, że jeszcze nie złapała mnie policja ani nie przeżyłam podobnej historii, chociaż może jestem zbyt młodym kierowcą i wszystko przede mną. Fab – tekst z jednej strony mistrzowski, ale z drugiej straszny, przeraziły mnie słowa o rozsmarowaniu się na latarni :(

        • No, powiem Ci… Też dopiero po czasie to do mnie dotarło.

  • kinia

    Śledziłam Cię na Snapie i pytam: gdzie Piekarz Irek? XD Tęskniłam za TĄ FAB! <3 <3 <3

    • O kurde, zapomniałam o nim… Za dużo wrażeń!

  • Lady Shepard

    Padłam :)

  • Mrs.Lucky

    Po „godzinie knoppers zero zero” wiedziałam, że to będzie dobry wpis ;)

    • kasza_b

      Same here :)

  • Boszzz wróciła stara (młoda) Fab! Mężowie zawsze śpią, kiedy są potrzebni (stwierdzam dwa tygodnie po ślubie…). Obudził się pewnie chwilę przed Twoim powrotem i zapytał, gdzie byłaś tyle czasu :D A Ty po prostu stawałaś się gwiazda fakapów na nowo ;)

    • Agnes

      Nie tylko mężowie :) 2 dzień studiów, chciałam pojechać samochodem na uczelnię (wiecie, ładne ubranka, szkoda żeby się pobrudziły po drodze), ale nie dane mi było gdyż Gang Olsena (mieszkam w Danii) w postaci dwóch radosnych robotników postanowił pozbawić mój samochód połowy boku i przedniego zderzaka, za pomocą przyczepki samochodowej kiedy wkładałam rzeczy do bagażnika. Pierwsze co to telefon do chłopaka, niestety nic to nie dało, więc musiałam zostawić zbrodniarzy przy moim zmasakrowanym samochodzie i lecieć do domu… Całe szczęście, że tylko jedną ulice, ale to było jedno z najdłuższych dystansów w moim życiu wtedy :)

  • kasza_b

    „explosion, jakiego nie powstydziliby się Kalwi i Remi” – :D :D :D Znów mam ten stan, że nie wiem, który cytat był lepszy, ta notka to kopalnia pereł <3

    • Dzięki, dzięki :)

    • Dot

      Zgadzam się! :D

  • Ile regionów tyle godzin knoppersa…. Podejrzewam, że sama, w takiej sytuacji najpierw zaklęłabym tak, że wiewiórki spadłyby z drzew, a potem złamałabym obcas próbując sobie z tym poradzić ;P

    • Widzisz… I tu jest błędne założenie: OBCAS.

  • Promyczek

    Fab nie tracisz formy! Po raz pierwszy pożałowałam, że nie mam snapa :)

    • Snap bywa spoko, polecam ;)

      • Dot

        A Snapchat działa tylko na komórkach?

  • prawo to prawo… nie ma co tak sprawdzać czy działa czy nie tylko przebrać się z piżamy w ubrania ;-P igrasz z ogniem!

  • Bueheh! No ja się przyznaje że zaskoczenia nie ma! I missed U! :D
    ps. Teraz już wiem czemu jak od roku co środa tacham rower po schodach do i z metra 1 PAN, słownie JEDEN PAN PRZEZ ROK zaoferował mi pomoc?! Tak, czas zainwestować w stylistę! albo nową twarz :P

  • Forma po powrocie jeszcze lepsza, widzę :D

  • Hahah… uwielbiam jak zawsze! Post w sam raz na poprawę samopoczucia po wczorajszch procentach! :D

    Tęskniłam!

    Panna Joanna

  • A co mąż na to jak już się wyspał?:>

    • „O nie… Czyli muszę jechać do wulkanizatora?”

      • Dot

        Nie przeraziła go wizja Ciebie na latarni? No way. ;)

  • Chyba jeszcze nigdy historia przebitej opony nie wciągnęła mnie tak bardzo :D
    Brunetka

    • To nie była przebita opona, to była eksplodująca opona! ;)

  • Jesteś najmiszczejsza. Jak to mówią młodzi teraz…? „Sztos”? Czy jakoś kuźwa tak.
    <3

  • Dominika

    Uwielbiam Cię :) Ty jedna potrafisz sprawić, że nawet historię wymiany koła czytam z zapartym tchem.
    A poza tym… mam tak samo jak ty :) Nigdy auto się nie zepsuje kiedy wyglądam jak milion dolarów, ale zawsze kiedy w ciuchach roboczych i wysmarowana farbą wyskoczę do sklepu, bo czegoś zabrakło :)

  • Nie wiem, czy ktoś już o tym wspomniał, ale ja bym się tu doszukiwała teorii o zamachu: (1) wyczekali dnia, gdy akurat blondynka wyjdzie w stanie pełnej niewidzialności, (2) uśpili męża, (3) potem nadgryźli oponę… To nie mógł być wypadek losowy, jakby powiedział Andrzej zwany Jarosławem!

  • Hahah, że tak powiem: śmiechłam. I to przy każdym zdaniu. Jestem tu pierwszy raz, ale ten tekst skradł moje serce, choć w sumie smiać się z cudzego nieszczęścia nie powinno, ale chyba sama rozumiesz, że tu się inaczej nie da :) Pozdrawiam i uciekam poczytać coś jeszcze tu u Ciebie

  • Im lepiej kobieta wygląda, tym gorzej może się zachować :D

  • Kasia Składanowska

    To można dzwonić po taxę, żeby Ci koło zmienili? Dobrze wiedzieć!

  • Klaramiamia

    Fab, jesteś totalnie najlepsza! Brakowało cię w internetach!

  • :D heh się uśmiałam, nie ma to jak mieć dar do sprawienia, że „nudna” ze swojej natury historia staje się wciągająca niczym najlepsza książka, albo chociaż komedia, raczej nieromantyczna, ale co tam, sposób pisania masz genialny :)

  • Dot

    Jejku, ale pech :( Ale przynajmniej jesteś mądrzejsza o parę cennych wskazówek – nie zostawiać zapalonych świateł i… zawsze mieć w zanadrzu kogoś, do kogo możesz zadzwonić z prośbą o pomoc przy zmianie koła i naładowaniu akumulatora (i nie tylko) :)