TYPY PAR NA SPACERACH

16 maja 2016

NAJBARDZIEJ PRZYPAŁOWE GUILTY PLEASURES

6 czerwca 2016

PRZYJACIÓŁKI SPECJALNEJ TROSKI

20 maja 2016

– Dzień dobry, reprezentuję firmę BabyDeco, która oferuje wyjątkowe akcesoria dla dzieci… – zaczął uprzejmie on. – Tu ma pani link: http://babydeco.eu/. Pani kliknie w link – kliknęłam w link. – Tak więc teges… Co pani na to? – zapytał, kończąc swą wypowiedź.

– Matko bosko kochano, Miły!!! – wykrzyknęłam, podnosząc głowę znad laptopa. – Toż to przeznaczenie!!!

Glamour bejbi

– Zobacz, jaki kupiłam przeuroczy zestawik dla maluszka! – podbiegła do mnie z całą gracją, na jaką było ją stać w ósmym miesiącu ciąży. – Takie malusie dżinsiki…

– Ojej… Na guziki… – wyszczerzyłam zęby w nieszczerym uśmiechu. Biedna Halinka. Ona jeszcze nie wiedziała, że zapinane na guziki dżinsy dla noworodka doprowadzą ją do napadu szału w ciągu pierwszej doby po wyjściu ze szpitala, ale nie chciałam psuć jej jazdy.

– Tak!!! I do tego blezerek! – dodała tryumfalnie.

– Dla noworodka – stwierdziłam z zaskoczeniem.

– I ma łaty! – zapiszczała Halinka. – Na łokciach!

– Twój syn będzie brytyjskim profesorem? – zapytałam ostrożnie.

– Daj spokój. Przecież on będzie wyglądał w tym najsłodziej na caaaałym świecie…

– Tak, to prawda – odparłam. Ostatecznie, ciuchy dla noworodków wcale nie są dla noworodków, tylko dla mam noworodków.

– Tym sposobem mam już prawie wszystkie ciuszki do wyprawki. A resztę przyniesiecie mi na baby shower – uśmiechnęła się błogo Halinka.

– No właśnie. Zróbmy wreszcie tę listę – zgrabnie zmieniłam temat, wyciągając z torebki telefon. – Czego ci brakuje?

– Przede wszystkim bucików – zaczęła poważnie ona. Była urocza.

– Przecież już kupiłaś… – odparłam, wyciągając z torby Conversy, rozmiar 8.

– Ale tylko jedne. Przecież nie będzie wszędzie chodził w tym samym, nie?

– Nie. Bo on w ogóle nie będzie CHODZIŁ… – odparłam odkrywczo.

– O kurde… – zawiesiła się na chwilę Halinka. – Coś w tym jest… Czyli buty nie?

– Czyli buty nie – powiedziałam, chowając Conversy i udając, że nie widziałam, że kosztowały tyle samo, co takie na pełnowymiarowego faceta.

– W takim razie, nie mam akcesoriów do kąpieli: fotelika do wanienki, myjek ani termometru…

– Eee… Ale po co ci to? – wypaliłam bez namysłu.

– W moim poradniku napisali, że mam mieć. Mam nie mieć? – zdziwiła się.

– Możesz mieć, ale ja termometru użyłam raz. Fotelika i myjek nigdy w życiu.

– Ach, jakie to szczęście, że tu jesteś! – ucieszyła się ona. – Dobra, to lecimy dalej. Departament mleczny: sterylizator do butelek, podgrzewacz do butelek, myjki do butelek, pokrowiec na butelki. I butelki. Cztery butelki.

– Czyli jednak nie będziesz karmić piersią? – zapytałam, notując.

– Będę. Dlaczego pytasz?

– To po co ci tyle butelek-do-butelek? – drążyłam. Na twarzy Halinki odmalowała się autentyczna konsternacja.

– Nie wiem… Bo trzeba…? – zapytała ostrożnie.

– Nie trzeba – odparłam, jeszcze ostrożniej.

– Boże, jak ja kompletnie tego wszystkiego jeszcze nie kumam… – zmartwiła się ona i opadła ciężko na stertę maluteńkich koszul na guziki. – Mariolce na pewno idzie lepiej, nie? Co u Mariolki? – Mariolka była moją drugą przyjaciółką, która oznajmiła mi, że jest w ciąży, dwie godziny po tym, jak odebrałam telefon tej samej treści od zaskoczonej Halinki. Jak się później okazało, w przeciwieństwie do Halinki, Mariolka miała mieć córeczkę, co było o tyle zabawne, że żadna z nich nie była zadowolona z płci dziecięcia, którego się spodziewała. Praktyczna, powściągliwa Mariolka nie wyobrażała sobie, że mogłaby kupić cokolwiek, co jest różowe i była zażenowana, ilekroć ktoś wypowiadał w jej towarzystwie słowo „falbanka”. Tymczasem słodka, dziewczęca Halinka była przerażona na myśl, że w jej brzuchu rośnie czyjś penis.

– U Mariolki wszystko super – odpowiedziałam radośnie. To było kłamstwo.

Zimny chów

– Jezus Maria, daj mi spokój, jaki baby shower?! – wykrzyknęła do słuchawki, kiedy rozmawiałam z nią dwa dni wcześniej.

– Taki, jaki miałam ja. Pamiętasz? – zapytałam przymilnie.

– Chyba oszalałaś, że powieszę w domu girlandy i upiekę babeczki – zarechotała do słuchawki.

– My ci upieczemy – powiedziałam spokojnie.

– I może jeszcze zrobię bezalkoholowe drinki i wskoczę w kieckę z tiulu?

– I zrobię ci loki…

– Rozłączam się.

– Przestań! – krzyknęłam. – To by ci dobrze zrobiło, wkręciłabyś się trochę w klimat…

– Ja jestem bardzo wkręcona w klimat! – oburzyła się Mariolka.

– A masz już wyprawkę? – zapytałam.

– W sensie łóżeczko? – prawie słyszałam w jej głosie, że krzywi się z obrzydzeniem.

– W sensie wszystko dla dziecka – uściśliłam.

– Aha – zawiesiła się na chwilę. – To nie mam.

– Ale rodzisz za miesiąc.

– Miesiąc to jest mnóstwo czasu! – wykrzyknęła Mariolka.

– Jeśli zrobisz baby shower, wszystko ci kupimy – uśmiechnęłam się do siebie, modląc się, żeby dała się przekonać. Jej obojętność napawała mnie coraz większym przerażeniem, a czasu było coraz mniej.

– Jezu. Dobra. Przekupiłaś mnie – skapitulowała. – Ale nic różowego. Jasne?

źr.: etsy.com

źr.: etsy.com

Przypadek…?

– Czyli wyjeżdżasz na dwa weekendy pod rząd? – zirytował się On.

– Tak, ale to nie moja wina, po prostu inne terminy im nie pasowały, potem jest długi weekend, a później już rodzą. Obie – zaczęłam się tłumaczyć. – Ale nie to jest najgorsze.

– Co jest najgorsze? – odparł z wytrzeszczem.

– Nie mam pojęcia, co im kupię – jęknęłam z rezygnacją. – Halince nie podoba się nic, co jest praktyczne, Mariolka na moje prośby o podanie listy prezentów rzuca słuchawką, w dodatku dobrze by było, żeby te prezenty jakoś do siebie pasowały, bo Halinka będzie u Mariolki, a Mariolka u Halinki.

– Trudna sprawa – przyznał On.

– I jeszcze muszę upiec babeczki – jęknęłam pod nosem, odpalając komputer. A w skrzynce znalazłam maila od BabyDeco.

– Matko bosko kochano!!! Toż to przeznaczenie!!!

– Tak, Julia. Przeznaczenie – poklepał mnie po głowie z pobłażaniem.

– Ale patrz, jakie to wszystko jest idealne dla nich obu! Nie sądzisz? To nie jest przypadek! – podskoczyłam w krześle, po czym sięgnęłam po telefon i wkręciłam numer Mariolki. Przewrócił oczami.

– Dobrze, że dzwonisz – powitała mnie radośnie ona. To nie było w jej stylu.

– Serio? Dlaczego? – odparłam, zaskoczona jej entuzjazmem.

– Wymyśliłam, co chcę dostać na baby shower – oznajmiła tryumfalnie.

– Jestem w szoku – powiedziałam, zgodnie z prawdą. Przeznaczenie. Nie może być inaczej. – Co takiego?

– Moim wymarzonym prezentem będzie… – zawiesiła dramatycznie głos. – …zapas pampersów!

 

Artykuł powstał we współpracy z babydeco.eu. Żadne przyjaciółki nie ucierpiały przy tworzeniu tego wpisu.

 

fot. bethscupham / flickr