KREATYWNOŚĆ ATEISTY, CZYLI ŚWIECKIE CHRZCINY

16 maja 2016

PRZYJACIÓŁKI SPECJALNEJ TROSKI

16 maja 2016

TYPY PAR NA SPACERACH

16 maja 2016
uroczystość nadania imienia
PRZYJACIÓŁKI baby shower
którym typem SPACERUJĄCEJ PARY jesteście?

Połowa maja w naszym przyjaznym klimatycznie kraju oznacza jedno: właśnie zaczął się ten krótki niczym tweety prezydenta okres, w którym można wyjść z domu bez termoforu w ramionach i śmierci w oczach. Dzięki temu miejskie parki notują rekordową frekwencję, a lasy i skwerki pękają w szwach od zmisiaczkowanych duetów rekreacyjnych, które sprawiają, że przeciętny obserwator zaczyna kwestionować wszystko, co dotychczas wiedział o idei spacerowania. Typu ja. Typu w parku. Mieszkam obok jednego z największych parków w Europie, więc o parach w parkach (taka parcepcja) wiem tyle, że mogłabym napisać o nich książkę. A napisałam tylko notkę. Nie ma za co.

Poznajcie najbardziej typowe zestawy drepczące. I nie miejcie do mnie żalu. Bo wiecie… To też o Was.

Pierwsza świeżość

Jest sobota, godzina 11:30. Podczas gdy większość populacji zastanawia się właśnie, czy ten dres to nie była jednak przesada, bo jest całkiem ciepło i spokojnie można było zainaugurować sezon szortów, zza zakrętu wyłaniają się oni. Stopa na platformie, w dodatku całkiem nieobywatelskiej, zainstalowana tuż pod wyłaniającą się spod fikuśnej sukienki mini nogą. W miejscu, gdzie każda przeciętna Halinka ma zwykły, ludzki biust, imponująca instalacja artystyczno-budowlana, stanowiąca pochwałę push-upów, skarpetek złożonych na cztery, wkładek żelowych, konturowania za pomocą bronzera oraz połączenia odwagi i braku skrępowania na miarę Radka Pestki. Spod wełnianej konstrukcji inspirowanej weselami w Piasecznie, która jeszcze pół butelki lakieru temu była jej włosami, z trudem unosi walczące z dojmującym ciężarem sztucznych rzęs spojrzenie na niego. On jednakowoż tego nie widzi – jest zbyt zajęty intensywnym skanowaniem otoczenia, w poszukiwaniach:

a) podziwu i zazdrości w oczach mężczyzn, żeby potaplać się w dumie;

b) zbyt daleko posuniętego podziwu i zazdrości w oczach mężczyzn, bo przecież może trzeba komuś oklepać mordę, a on się zagapił;

c) kogokolwiek innego, kto potencjalnie może „mieć jakiś problem”.

On jeszcze nie wie, że jedyną osobą, która ma tu jakiś problem, jest jego niunia, która właśnie usiłuje się nie przewrócić. Uwaga! Para typu „pierwsza świeżość” zazwyczaj dość szybko przechodzi mutację w któryś z poniższych gatunków.

źr.: bajiroo.com

źr.: bajiroo.com

Nieświeżość

Na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem sympatycznie: młodzi, piękni, z wielkich miast, za rączkę, czyli miłość, na spacerze, czyli fit. Dopiero po chwili oczy obserwatora wyłapują zaskakujący niuans, który pewnie umknąłby mu, gdyby miał własne życie i nie gapił się na obcych ludzi dla sportu. Otóż pani mówi. Mówi dużo, mówi ciągle, co chwilę chichocze z własnych żartów, do tego żywo gestykuluje wolną ręką, naśladuje głosy i co chwile pyta go, czy on sobie to wyobraża. On tymczasem patrzy tępo w przestrzeń, a spojrzenie ma nieobecne niczym Kornel Morawiecki na głosowaniu w Sejmie i nawet nie udaje, że słucha. On już się poddał. Ona jeszcze nie wie.

źr.: uberhumor.com
źr.: uberhumor.com

Sportowcy

Czy to ptak? Czy to samolot? Czy to bliźnięta syjamskie? Nie, to podwójny rolkarz, przemierzający brawurowo tor rowerowy! Jego lewa połowa toczy się zdecydowanie i stanowczo przez chodnik, wyglądając jednocześnie na profesjonalną oraz zrelaksowaną. Prawa połowa natomiast, w przeciwieństwie do tej lewej, wyposażona jest w komplet ochraniaczy, kask oraz wyraz szczerego przerażenia wypisanego na twarzy. Usiłując się nie wywalić, balansuje na ugiętych nogach, jedną ręką trzymając się kurczowo swojej bardziej zaawansowanej sportowo miłości, a drugą machając chaotycznie, w poszukiwaniu równowagi oraz niewidzialnego uchwytu dla rolkarzy. Trochę im zazdrościsz, że dzielą się swoimi pasjami. Trochę się boisz, że przejadą ci Burka i upuścisz Magnuma na chodnik.

źr.: boredpanda.com

źr.: boredpanda.com

Tragarze

Dziecko, wózek, pies, drugie dziecko, drugi pies, torba z pampersami, torebka, piłka, łopatka, pluszowy słonik oraz krakersy bez cukru. Ona jednocześnie poi swe dziecię butelką, obiera banana, wyciąga psu z pyska wątpliwego pochodzenia kiełbasę i gada przez telefon z teściową. On z obłędem w oczach usiłuje wyszarpać smycz wkręconą w szprychy rowerka, wołając „Kropcia, noga!!!” i tłumacząc przerażonej babci chroniącej swojego wnuka własną piersią, że Kropcia jest bardzo przyjacielska, a skacze wyłącznie z radości. Ona liczy grzechotki i jest przekonana, że jeszcze sto metrów wcześniej były cztery, a nie dwie. On stwierdza, że pora na gofry i skręca w stronę budki z żarciem. Ona orientuje się, że on gdzieś się zgubił dopiero, kiedy jej prośba o podanie smoczka pozostaje bez odpowiedzi. On z satysfakcją rozdaje gofry ze śmietaną przypadkowym dzieciom obok siebie, ale nawet tego nie zauważa, bo nie spał od pięciu lat.

źr.: pinterest.com

źr.: pinterest.com

Kciuki

Nareszcie sami. Po długim, ciężkim dniu, wreszcie mają chwilę dla siebie i zamierzają wykorzystać ją w stu procentach. Tylko ona, on i ich telefony. Spacerując spokojnie skąpanym w słońcu deptakiem, oboje napierniczają energicznie smsy, jednocześnie scrollując Fejsa w telefonach, lajkując koty na Instagramie i kupując nowe buty do squasha na Allegro. Wszystko idzie doskonale, dopóki nie rozdziela ich pojawiające się znienacka rozwidlenie, na którym ona skręca w kierunku wypożyczalni rowerków wodnych, a on ciśnie brawurowo w las. Że coś poszło nie tak zorientują się dopiero wtedy, kiedy ona otaguje się pod budką z lodami włoskimi, a on to polubi, mimo że będzie właśnie stał w kolejce po kiełbasę na drugim końcu parku.

źr.: gettyimages.com

źr.: gettyimages.com

Gesslerowie

Jako że niedzielny spacer jest kategorią znajdującą się niebezpiecznie blisko sportu i szeroko pojętej aktywności fizycznej, jeszcze zanim opuszczą domostwo, przeprowadzają dogłębny risercz w internetach, żeby upewnić się, że nie zmarnują czasu. Dzięki temu, tuż po wejściu na teren zadrzewionego terenu rekreacyjnego, zdecydowanym krokiem kierują się ku budce z lodami, gdzie nabywają duże, włoskie, waniliowe oraz rurkę z kremem na drogę. Tak wyposażeni docierają spokojnie do pierwszej knajpy, w której biorą żurek i pstrąga z frytkami, ale rezygnują z napitku, bowiem najlepsze piwo jest podobno w namiocie za rogiem. Po piwie idą na kawusię, ale okrężną drogą, żeby zaliczyć kiełbaski z grilla z chlebem. W drodze powrotnej biorą gofry ze śmietaną, bo deser, a następnie lecą do samochodu, którym przyjechali na ten spacer, bo już dość tego sportu, poza tym za chwilę leci „Na dobre i na złe”, a po drodze trzeba jeszcze wjechać po chipsy.

źr.: onin.london.com

źr.: onin.london.com

 

A teraz wyznam Wam prawdziwy powód, dla którego napisałam tę notkę: jestem prawie pewna, że kiedy wczoraj w parku opowiadałam Onemu o sandałkach na obcasie z przeceny, prawie w ogóle mnie nie słuchał, bo kiedy zapytałam go, czy brać, odpowiedział, że najlepiej włoskie i waniliowe. I chyba nie chodziło mu o kolor szpilek, tylko o lody. Pocieszcie mnie więc i powiedzcie prawdę: którym typem spacerującej pary jesteście Wy?

 

fot. Valentina Mabilia / flickr

  • ananas

    u mnie zdecydowanie nieświeżość(od jakiś 3 lat);) zdążyłam się już przyzwyczaić, może to straszne ale wystarczy mi jak On tylko przytakuje, najważniejsze że uwielbiam energicznie się entuzjazmować podczas moich monologów:P

    • Alice

      W końcu znalazłam kogoś takiego jak ja! Zawsze kiedy na spacerze zaczynamy z mężem jakąś rozmowę, po 10 minutach zamienia się ona w mój monolog i mąż tylko przytakuje, a ja się tak strasznie nakręcam i emocjonuję, chociaż rozmawiam właściwie sama ze sobą. :D

  • Aga

    „JEZUS MARIA, FABJULUS DODAŁA NOWY WPIS…oplułam sobie sprawozdanie…” </3

  • Sara

    U mnie też nieświeżość ;P z tą różnicą że to mój Luby nawija…

  • Nox

    Zdecydowanie Gesslerowie ;;

  • Lexia

    Tym samym co Ty i Ony ;)

  • Jestem typem, którego nie opisałaś : w niedzielne popołudnie, gdy każda szanująca się para spaceruje po parku, ja śpię w najlepsze, a kiedy słodkie pary spacerowiczów zalicza już najciekawsze punkty w mieście mój spokój zakłóca myśl, ze 16 to dobra pora na śniadanie i kawę. Do łóżka oczywiście ;)

    • Paola

      A więc jest nas więcej! <3

  • aga6a

    Żaden typ do nas nie pasuje :D na spacer chodzimy do naszego ogrodu, trzymając się za ręce, podziwiając przyrodę i często milcząc napajamy się tą chwilą :)

  • Uśmiałam się jak zawsze. Najsmutniejsze dla mnie są pary kciuków i niestety sama się łapię, że tak czasem z Moim robimy. Chociaż częściej jesteśmy Gesslerami-sportowcami, co jest trochę dziwnym połączeniem :D I oczywiście byle kiedy zdarza mi się opowiadać o czym za długo i się tym ekscytować, po czym się okazuje, że Mój od 10 minut jest w swoim świecie… :P

  • Sprinterka- ona wyrywająca do przodu, ograniczona tylko długością i siłą jego ramienia. On zachowujący stoicki spokój i grzecznie tłumaczący, że mamy dużo czasu, słoneczko świeci i po co się tak śpieszyć. Nigdy nie dotarła do mnie inna koncepcja spaceru niż ” bardzo szybkie przemieszczanie się z punktu A do punktu B, w miarę możliwości efektywne i pozbawione zbędnych rozpraszaczy takich jak np. upajanie się widokiem tudzież oddychanie świeżym powietrzem”.

    Miłego dnia :-*

  • Lady Shepard

    Ja z reguły wyprowadzam na spacer dwa stworki, jeden mały szalony, lata po całym parku, drugi starszy gania za nim..jeśli sytuacja nie wymaga mojej interwencji, to po prostu siadam na ławce z tępym wyrazem twarzy. Z reguły jednak Mały Boss stwierdza, że nikt nie może siedzieć bezczynnie i zaciąga me cielsko na zjeżdżalnie..jak już się ruszę, to przy okazji pstrykam trochę fotek, niczym turysta z Japonii..

  • Ej! Gesslerowie to jest gastroturystyka i ja sobie uprzejmie wypraszam! :D

    • Ależ ja to bardzo szanuję!

      • każdemu się przecież należy posiłek regeneracyjny w trakcie wysiłku fizycznego. A piwo to prawie izotonik :)

  • No ładnie, z racji gabarytów od razu ląduję w pierwszej grupie. Nawet szpilek nie potrzeba. No i on nie musi się rozglądać, wszyscy się gapią, kiedy facet kończy mi się poniżej ramienia.

    Boże, bycie pięknym jest takie trudne. Doprawdy, Julio, nie wiem jak sobie z tym radzisz tak na co dzień.

  • Agnieszka

    Tragarze :), tylko z jednym psem żywym, drugim – maskotką, 2 dzieci, wózkiem, hulajnogą (w mowie 3-latki „hujanoga”), łopatkami, wiaderkami, biszkoptami, itd.

  • Kamila

    Ja to on gada ona nie slucha…. Paplanina z odwro
    cona gra rol.

  • Pyzanna

    Jestem nieświeża :( #smutnaprawda

  • Jak stare małżeństwo (a dopiero 3 rocznica minęła :).

    Idziemy koło siebie, ciesząc się samym faktem tego, że jesteśmy razem. Trzymając się za rączki jak małe wyderki

  • Kciuki, ale wiesz, my oboje jesteśmy blogerami. Lajki muszą się zgadzać ;)

  • Zastanawiam się, czy jesteśmy z Lubym normalni czy nienormalni, bo nie zaliczysz nas do zadnej kategorii :D

    • Wspaniale, muszę Was poznać, będzie materiał na część drugą ;)

      • Mów, gdzie mamy przyjechać na badania :D

  • A gdzie miłośnicy natury, którzy chodzą i zachwycają się liszkami zwisającymi z drzew na nitkach pajęczyny? :D Toż to o mnie by było. A tak, to najbliższe mi jest to pierwsze zdjęcie. Miałam kiedyś takiego chłopaka o głowę niższego. Bardzo interesujące emocje to wzbudzało w otoczeniu :]

    • :D

    • To ja i Samiec! My nigdy alejkami, tylko po chaszczach w poszukiwaniu grzybów i jadalnych roślin, uganiamy się za pszczółkami i wiewiórkami. Jeśli wokół orbituje niepozorny Burek, to my na bank :)

  • Haha, dobre:D Właśnie, podpinam się pod pytanie @Dotee gdzie są miłośnicy natury?!:D Każdy piesek, kotek, motyl, kwiatek, pyłek nasz:D

  • Oł jea! Gesslerowie to my! :D So fuckin’ true! :D Zwiedzanie miast też polega na zwiedzaniu knajp a nie muzeum, żeby była jasność! :D

  • Fab, co to za park? #NowaWKatowicach :)

  • Paola

    Mój Waćpan jest ewidentnie typem Gesslerowym <3 Pod Zamkiem w Mirowie już na parkingu szukał żarcia, więc w drodze po żurek w knajpie dorwał już pajdę ze smalcem i w ramach pamiątku kupił jeszcze więcej pajdy i smalcu, buraki w chrzanie i chrzan w burakach, pęki kiełbasy i inne cuda.. a potem poszliśmy na zamek… <3333

  • Kurde, chyba tragarze:D
    Zawsze mamy jakieś rowerki, butelki z wodą, koszulki na przebranie i samochodziki i pudełko z owsianką. Apetyt na owsiankę włącza się zawsze w najmniej spodziewanych okolicznościach, dlatego z owsianką widziano nas w kościele, różnych parkach, w samochodzie i przyczepce rowerowej, w górach i nad morzem;)

  • Świetnie i w punkt napisane :D ja swoje miejsce obserwacyjne mam na głównej ulicy w moim mieście (taka praca…) i stwierdzam, że znam tylko jedną parę, która nie zalicza się do żadnej z Twoich kategorii. Para owa nie ciągnie ze sobą dzieci ani siatek z zakupami, nie nawija do telefonu, nie próbuje naraz ogarnąć psa, wózka, babci z balkonikiem i hulajnogi, wręcz przeciwnie- idzie spokojnie, rozmawia ze sobą z zainteresowaniem, nawet patrząc na rozmówcę, gdy akurat nie wymijają rowerzystów.
    Ta para do dwóch młodych księży, którzy prawie codziennie idą gdzieś moją ulicą i rozmawiają z takim zaangażowaniem, jakby codziennie mieli nowy temat na teologiczną dyskusję ;)

  • Dot

    „Ona orientuje się, że on gdzieś się zgubił dopiero, kiedy jej prośba o podanie smoczka pozostaje bez odpowiedzi.” Ten moment, kiedy orientujesz się, że facet od dobrych kilku minut Cię nie słucha, jest najlepszy :D

    „Tylko ona, on i ich telefony.” Co oni by zrobili bez tych telefonów? Nie daj Boże musieliby rozmawiać, a po co to komu ;)

    Świetny wpis! Wyczekuję kolejnych, jak będziesz miała czas napisać :))

  • Gesslerowie chyba pasuje najbardziej. I w sumie dobrze się z tym czuję ;)) Fajny tekst!