KREATYWNOŚĆ ATEISTY, CZYLI ŚWIECKIE CHRZCINY

4 maja 2016

PRZYJACIÓŁKI SPECJALNEJ TROSKI

20 maja 2016

TYPY PAR NA SPACERACH

16 maja 2016
uroczystość nadania imienia

Połowa maja w naszym przyjaznym klimatycznie kraju oznacza jedno: właśnie zaczął się ten krótki niczym tweety prezydenta okres, w którym można wyjść z domu bez termoforu w ramionach i śmierci w oczach. Dzięki temu miejskie parki notują rekordową frekwencję, a lasy i skwerki pękają w szwach od zmisiaczkowanych duetów rekreacyjnych, które sprawiają, że przeciętny obserwator zaczyna kwestionować wszystko, co dotychczas wiedział o idei spacerowania. Typu ja. Typu w parku. Mieszkam obok jednego z największych parków w Europie, więc o parach w parkach (taka parcepcja) wiem tyle, że mogłabym napisać o nich książkę. A napisałam tylko notkę. Nie ma za co.

Poznajcie najbardziej typowe zestawy drepczące. I nie miejcie do mnie żalu. Bo wiecie… To też o Was.

Pierwsza świeżość

Jest sobota, godzina 11:30. Podczas gdy większość populacji zastanawia się właśnie, czy ten dres to nie była jednak przesada, bo jest całkiem ciepło i spokojnie można było zainaugurować sezon szortów, zza zakrętu wyłaniają się oni. Stopa na platformie, w dodatku całkiem nieobywatelskiej, zainstalowana tuż pod wyłaniającą się spod fikuśnej sukienki mini nogą. W miejscu, gdzie każda przeciętna Halinka ma zwykły, ludzki biust, imponująca instalacja artystyczno-budowlana, stanowiąca pochwałę push-upów, skarpetek złożonych na cztery, wkładek żelowych, konturowania za pomocą bronzera oraz połączenia odwagi i braku skrępowania na miarę Radka Pestki. Spod wełnianej konstrukcji inspirowanej weselami w Piasecznie, która jeszcze pół butelki lakieru temu była jej włosami, z trudem unosi walczące z dojmującym ciężarem sztucznych rzęs spojrzenie na niego. On jednakowoż tego nie widzi – jest zbyt zajęty intensywnym skanowaniem otoczenia, w poszukiwaniach:

a) podziwu i zazdrości w oczach mężczyzn, żeby potaplać się w dumie;

b) zbyt daleko posuniętego podziwu i zazdrości w oczach mężczyzn, bo przecież może trzeba komuś oklepać mordę, a on się zagapił;

c) kogokolwiek innego, kto potencjalnie może „mieć jakiś problem”.

On jeszcze nie wie, że jedyną osobą, która ma tu jakiś problem, jest jego niunia, która właśnie usiłuje się nie przewrócić. Uwaga! Para typu „pierwsza świeżość” zazwyczaj dość szybko przechodzi mutację w któryś z poniższych gatunków.

źr.: bajiroo.com

źr.: bajiroo.com

Nieświeżość

Na pierwszy rzut oka wyglądają całkiem sympatycznie: młodzi, piękni, z wielkich miast, za rączkę, czyli miłość, na spacerze, czyli fit. Dopiero po chwili oczy obserwatora wyłapują zaskakujący niuans, który pewnie umknąłby mu, gdyby miał własne życie i nie gapił się na obcych ludzi dla sportu. Otóż pani mówi. Mówi dużo, mówi ciągle, co chwilę chichocze z własnych żartów, do tego żywo gestykuluje wolną ręką, naśladuje głosy i co chwile pyta go, czy on sobie to wyobraża. On tymczasem patrzy tępo w przestrzeń, a spojrzenie ma nieobecne niczym Kornel Morawiecki na głosowaniu w Sejmie i nawet nie udaje, że słucha. On już się poddał. Ona jeszcze nie wie.

źr.: uberhumor.com
źr.: uberhumor.com

Sportowcy

Czy to ptak? Czy to samolot? Czy to bliźnięta syjamskie? Nie, to podwójny rolkarz, przemierzający brawurowo tor rowerowy! Jego lewa połowa toczy się zdecydowanie i stanowczo przez chodnik, wyglądając jednocześnie na profesjonalną oraz zrelaksowaną. Prawa połowa natomiast, w przeciwieństwie do tej lewej, wyposażona jest w komplet ochraniaczy, kask oraz wyraz szczerego przerażenia wypisanego na twarzy. Usiłując się nie wywalić, balansuje na ugiętych nogach, jedną ręką trzymając się kurczowo swojej bardziej zaawansowanej sportowo miłości, a drugą machając chaotycznie, w poszukiwaniu równowagi oraz niewidzialnego uchwytu dla rolkarzy. Trochę im zazdrościsz, że dzielą się swoimi pasjami. Trochę się boisz, że przejadą ci Burka i upuścisz Magnuma na chodnik.

źr.: boredpanda.com

źr.: boredpanda.com

Tragarze

Dziecko, wózek, pies, drugie dziecko, drugi pies, torba z pampersami, torebka, piłka, łopatka, pluszowy słonik oraz krakersy bez cukru. Ona jednocześnie poi swe dziecię butelką, obiera banana, wyciąga psu z pyska wątpliwego pochodzenia kiełbasę i gada przez telefon z teściową. On z obłędem w oczach usiłuje wyszarpać smycz wkręconą w szprychy rowerka, wołając „Kropcia, noga!!!” i tłumacząc przerażonej babci chroniącej swojego wnuka własną piersią, że Kropcia jest bardzo przyjacielska, a skacze wyłącznie z radości. Ona liczy grzechotki i jest przekonana, że jeszcze sto metrów wcześniej były cztery, a nie dwie. On stwierdza, że pora na gofry i skręca w stronę budki z żarciem. Ona orientuje się, że on gdzieś się zgubił dopiero, kiedy jej prośba o podanie smoczka pozostaje bez odpowiedzi. On z satysfakcją rozdaje gofry ze śmietaną przypadkowym dzieciom obok siebie, ale nawet tego nie zauważa, bo nie spał od pięciu lat.

źr.: pinterest.com

źr.: pinterest.com

Kciuki

Nareszcie sami. Po długim, ciężkim dniu, wreszcie mają chwilę dla siebie i zamierzają wykorzystać ją w stu procentach. Tylko ona, on i ich telefony. Spacerując spokojnie skąpanym w słońcu deptakiem, oboje napierniczają energicznie smsy, jednocześnie scrollując Fejsa w telefonach, lajkując koty na Instagramie i kupując nowe buty do squasha na Allegro. Wszystko idzie doskonale, dopóki nie rozdziela ich pojawiające się znienacka rozwidlenie, na którym ona skręca w kierunku wypożyczalni rowerków wodnych, a on ciśnie brawurowo w las. Że coś poszło nie tak zorientują się dopiero wtedy, kiedy ona otaguje się pod budką z lodami włoskimi, a on to polubi, mimo że będzie właśnie stał w kolejce po kiełbasę na drugim końcu parku.

źr.: gettyimages.com

źr.: gettyimages.com

Gesslerowie

Jako że niedzielny spacer jest kategorią znajdującą się niebezpiecznie blisko sportu i szeroko pojętej aktywności fizycznej, jeszcze zanim opuszczą domostwo, przeprowadzają dogłębny risercz w internetach, żeby upewnić się, że nie zmarnują czasu. Dzięki temu, tuż po wejściu na teren zadrzewionego terenu rekreacyjnego, zdecydowanym krokiem kierują się ku budce z lodami, gdzie nabywają duże, włoskie, waniliowe oraz rurkę z kremem na drogę. Tak wyposażeni docierają spokojnie do pierwszej knajpy, w której biorą żurek i pstrąga z frytkami, ale rezygnują z napitku, bowiem najlepsze piwo jest podobno w namiocie za rogiem. Po piwie idą na kawusię, ale okrężną drogą, żeby zaliczyć kiełbaski z grilla z chlebem. W drodze powrotnej biorą gofry ze śmietaną, bo deser, a następnie lecą do samochodu, którym przyjechali na ten spacer, bo już dość tego sportu, poza tym za chwilę leci „Na dobre i na złe”, a po drodze trzeba jeszcze wjechać po chipsy.

źr.: onin.london.com

źr.: onin.london.com

 

A teraz wyznam Wam prawdziwy powód, dla którego napisałam tę notkę: jestem prawie pewna, że kiedy wczoraj w parku opowiadałam Onemu o sandałkach na obcasie z przeceny, prawie w ogóle mnie nie słuchał, bo kiedy zapytałam go, czy brać, odpowiedział, że najlepiej włoskie i waniliowe. I chyba nie chodziło mu o kolor szpilek, tylko o lody. Pocieszcie mnie więc i powiedzcie prawdę: którym typem spacerującej pary jesteście Wy?

 

fot. Valentina Mabilia / flickr