Fabjulusowa baza seriali – czyli pomarnujmy razem trochę czasu

16 maja 2018

Lis, Węglarczyk i Pol wytłumaczą Ci świat. Szminką

16 maja 2018

Dlaczego postanowiłam wystartować w wyborach

16 maja 2018
fabjulusowa-baza-seriali
in-celebration-of-trivia-daywww-funology-com
startowac-w

Halo, baza! Jako że kampania wyborcza za pasem, postanowiłam wyprzedzić konkurencję i zacząć z grubej rury. Patryka Jakiego już co prawda nie przeskoczę, ale on na szczęście kandyduje na inne stanowisko, więc jestem uratowana, zwłaszcza, że w mojej kategorii póki co konkurencji ani widu, ani słychu.

Siadłam sobie więc dzisiaj i przymierzyłam się do programu wyborczego, bo akurat dochodził mi bulion warzywny do ogórkowej, a ja byłam świeżo po dyżurze w redakcji i miałam wolny kwadrans.

Zastanowiłam się do kogo chcę dotrzeć i co chcę przekazać. Sprawa dość szybko stała się jasna: dotrzeć chcę do kobiet takich, jak ja, bo przecież właśnie takie kobiety znam. I w takie kobiety wierzę. Nadeszła era kobiet, które ogarniają. Napisałam więc szkic własnego programu wyborczego i nie zawaham się go użyć, bo powiem Wam, że jak czytam, co mi piszecie, rozglądam się dookoła i patrzę na własne życie, to czuję, że ktoś nas tu wkręca, a ja jestem Fab – mnie się nie wkręca, to ja wkręcam wkręcających!

No, ale do rzeczy. Pogadałam z koleżankami, przejrzałam Instagram, porozmawiałam ze swoimi czytelniczkami i udało mi się ustalić zestaw oczywistych oczywistości, które będą naszym punktem wyjścia. Popatrzmy na kilka podstawowych rzeczy, które, jak powszechnie wiadomo, każda kobieta musi. 

Tak, musi. Możemy sobie nawzajem poprawiać humor jakimiś truizmami, że musimy tylko umrzeć, a reszta jest opcjonalna. Jeśli chcemy przetrwać do kolejnego tygodnia, nie mamy raczej wyjścia…

Otóż wszyscy się zgodzimy, że kobieta musi mieć:

pracę, dzięki której będzie niezależna finansowo. Takie mamy czasy, moje drogie, syndrom księżniczki, przez który niektóre z Was może zakładały, że znajdą bogatego męża i problem będzie z głowy, roztrzaskał się bezlitośnie o mur kapitalistycznej rzeczywistości, więc kobieta w pracy to nie luksus, tylko konieczność. Przy czym spójrzmy prawdzie w oczy: miło by było, gdyby to nie była zwykła praca, tylko kariera, coś błyskotliwego i na kierowniczym stanowisku, ale o to raczej nie trudno, bo przecież mamy erę rynku pracownika, a nie pracodawcy, a jeśli Wam nie wychodzi, to znaczy, że za słabo się staracie;

wyższe wykształcenie, bo błagam Was, kto w dzisiejszych czasach nie ma magisterki?!;

związek, taki z długim stażem i stabilny, ale jednak nadal ekscytujący, bo jak chcecie dożyć razem do późnej starości, jeśli nie ma między Wami przyjaźni i namiętności? Związek, o którym więc tu mówimy to taki, w którym on robi romantyczne niespodzianki żywcem wyrwane z filmu z Meg Ryan, ona jest zawsze czuła i wyrozumiała, nikt nikogo nie zawodzi, nikt nie pozwala zmęczeniu niszczyć magicznych wspólnych chwil po ciężkim dniu, nikt nigdy nie jest wkurzający i nikt się z nikim nie kłóci, bo to strata czasu. Tu to już naprawdę wszystko w Waszych rękach, moi drodzy, wystarczy odrobina polotu, bilety do kina raz na jakiś czas, malutki podarunek kupiony przy kasie w Biedrze, miły sms w ciągu dnia, koronkowa bielizna, sprawne synchronizowanie kalendarzy, wspólne pasje, dużo kofeiny i jeszcze więcej alkoholu;

dziecko, bo kobieta nie jest w pełni kobietą, jeśli nie ma dziecka, a jeśli nie wierzycie, to zapytajcie moją katechetkę z podstawówki;

dom i to wymuskany, co nie powinno być problemem, skoro większość dnia kobieta jest poza domem i nie ma kto w nim bałaganić, a myć podłogi i wekować ogórki można wieczorami, dla relaksu. Tu bardzo pomaga odpowiedni partner, który zwyczajnie oczekuje, że w domu będzie zawsze pachniało gulaszem i ciętymi kwiatami, a w szafach będą czekały na niego świeżo wyprasowane koszule, z wykrochmalonymi kołnierzykami, ale bez przesady, bo przecież wiecie, że potem go to obciera i to jest nieprzyjemne. Fajnie jeśli partner nas rozlicza ze stanu sanitarnego domu, punktuje odchylenia od normy i beszta za niechlujność – to wszakże doskonale motywuje, a wiemy, że my, kobiety, mamy skłonność do popadania w bezproduktywność i apatię, zwłaszcza wieczorami;

pełną lodówkę, a w lodówce świeże produkty, czekające aż kobieta przetworzy je w pełnowartościowy posiłek;

jędrne pośladki i wszystko inne też w sumie jędrne, bo przecież karnet do klubu fitness to nie jest żaden wydatek, poza tym każdy Wam to powie, że jak się tak człowiek regularnie zmęczy, to od razu mu się chce żyć;

nienaganną stylówę, włosy bez odrostów, świeżą hybrydę na paznokciu, a i zabieg na twarz by się od czasu przydał, bo latka lecą; 

nietypowe hobby, którym można pochwalić się w mediach społecznościowych i/lub podczas majowego grilla u szwagra – tutaj już pełna dowolność, naprawdę, bez presji: może być malarstwo, lepienie z gliny, nurkowanie na Wielkiej Rafie Koralowej albo czytanie hinduskiej poezji w oryginale. Służy to wszystkim, a samorozwój jest podstawą zdrowego umysłu;

bogate życie towarzyskie, najlepiej żeby kręgi towarzyskie były od razu swego rodzaju kręgami wpływów. Praktycznie jest zawrzeć taktyczną znajomość z jakimś prawnikiem, lekarzem, przydaje się też ktoś w urzędzie skarbowym i lokalnym samorządzie – nigdy nie wiadomo, kiedy przydadzą nam się jakieś wpływy;

wyrobione zdanie na temat sytuacji Trump-Iran oraz bieżącej polityki w kraju, bo to jednak wstyd być ignorantem w dobie tak swobodnego dostępu do informacji;

uśmiech na twarzy, co akurat jest oczywiste, jeśli prowadzi się tak szczęśliwe i pełne życie.

Jeśli dopatrzyliście się w powyższej liście jakiejś ironii, informuję, że jest to wyłącznie Wasza nadinterpretacja.  Wnikliwe przejrzałam, jak żyją różne ładne panie z Instagrama, a one mówią, że tak mają i że się da.

Jako że swoją kampanię wybroczą postanowiłam oprzeć na kontrowersji i wizerunku szalonej innowatorki, przybywam, żeby pomóc Wam osiągnąć pełne szczęście.

No, tak więc informuję, że żeby osiągnąć pełne szczęście musicie siąść spokojnie, wziąć głęboki wdech i mieć to wszystko w dupie.

Tak, szanowne Panie, powiedziałam brzydkie słowo, ale co ja poradzę, skoro tak właśnie nazywa się to miejsce, w którym macie to mieć?

Musicie wyłącznie o siebie dbać i szanować swój czas. A także, jeśli macie dzieci, musicie zadbać o swoje dzieci. Przypilnować, żeby były zdrowe, szczęśliwe, bezpieczne i najedzone. Ewentualnie też czyste – ale to rzadziej, zwłaszcza, że jakoś tak się składa, że im dziecko czystsze, tym mniej szczęśliwe, więc bez histerii.

Musicie też, moje drogie, parskać śmiechem, kiedy ktoś Wam każe coś robić, a jeśli powie Wam, że jesteście bezczelne, to wtedy inna rozmowa, bowiem wtedy przejdźcie od razu do wskazania mu, gdzie są drzwi i jak się je obsługuje.

Wszystkiego zrobić perfekcyjnie się nie da. Kumacie? NIE DA SIĘ. Na pewno można próbować, jeśli ktoś lubi i chce, ale jeśli w którymś momencie rzeczony ktoś uwierzy, że mu się uda, to ja proszę o cynk, gdzie podjechać z popcornem, bo, uwierzcie mi, czeka nas niezłe kino…

Mówię Wam: jak czytam, co mi piszecie, rozglądam się dookoła i patrzę na własne życie, to czuję, że ktoś nas tu wkręca, a ja jestem Fab – mnie się nie wkręca, to ja wkręcam wkręcających!

Pora przestać wierzyć, że ta laska obok ma wszystko, więc warto naparzać się z rzeczywistością, żeby wreszcie dolecieć do jej Planety Fotogenicznego Życia. Ona nie ma wszystkiego. Idę o zakład, że osoba, z którą się dziś porównałyście, żałując, że nie jesteście tak seksowne, zadbane, bogate, szczęśliwe, zakochane, spełnione i/lub oczytane, jak ona, w ciągu ostatniego miesiąca co najmniej raz płakała w kiblu, zastanawiając się, co robi nie tak, bo znowu w życiu jej nie wyszło i późno, późno, późno, późno jest. Pora wrzucić na luz. Pora się zatrzymać. Pora być, kurde, szczęśliwym i wdzięcznym za to, co się ma.

I taką właśnie politykę wspólnie będziemy prowadzić w tym kraju, kiedy już wybierzecie mnie na Prezydenta Internetów 2018. No, to jak? Na czyj głos mogę liczyć?

 

  • Anna Brzozowska

    Swój głos oddaję na Fab! Kiedy te wybory, gdzie ta urna? Jak ja czasem potrzebuję takiego kopa: „Halina, nic nie musisz”..! Serio. Swego czasu dość wysoko zawiesiłam sobie poprzeczkę, a potem zdziwiłam się, że nie potrafię do niej doskoczyć. Odkąd poszłam „na swoje” obowiązków więcej i więcej też wymagań wobec siebie.. I chociaż narzeczony bardzo angażuje się w życie domowe to latam jak wariatka..to kurze, to podłoga, to łazienka i nogą jeszcze wymieszam zupę.. aż przyszedł moment, gdy sama nie wytrzymałam swojej presji i wyłam co noc, bo czułam że tracę kontrolę. I dopiero, gdy wypłakałam wszystko, olałam porządek w szafie i obraziłam się na Mr. Propera złapałam dystans.. Tak więc Haliny, nic nie musimy.. idę odpalić Netflixa. A Tobie Fab dzięki za wpis! :) <3

  • Doris

    Jezu, Fab, przez chwilę miałam stan przedzawałowy :D :D :D

  • Lady Shepard

    Masz mój głos, a jak przeforsują bzdurną ustawę masz też głosy moich dzieci :D

  • Ewa

    Świetny tekst!

  • ROMAN TOMASZEWSKI

    MASZ JUŻ „9 lajków” na G+

  • Marta Pasierbek

    Fab – Prezydent Internetow! Swietna jestes. I jak najbardziej sie ze wszystkim zgadzam. Super tekst!

  • ROMAN TOMASZEWSKI

    18 lajków!

  • ROMAN TOMASZEWSKI

    opublikowałem na fb, 0 lajków, może „Moje Panie” nie są dość sfeminizowane? (do wykorzystania w celach marketingowych)…

  • Dot

    Na mój!!! :D Kolejny super tekst. Julia, jesteś w formie!

    „kobieta nie jest w pełni kobietą, jeśli nie ma dziecka, a jeśli nie wierzycie, to zapytajcie moją katechetkę z podstawówki” Ach, te katechetki. Pamiętam to do dziś. Gdybym była histeryczką, z pewnością miałabym traumę.

    „myć podłogi i wekować ogórki można wieczorami, dla relaksu.” xD

    „uśmiech na twarzy, co akurat jest oczywiste, jeśli prowadzi się tak szczęśliwe i pełne życie.” haha no pewnie!

  • ROMAN TOMASZEWSKI

    23 lajk na G+, na fb 1+, bo kliknąłem za Żonę…

  • Świetny tekst, masz mój głos!

  • Róża Wigeland

    Ciekawi mnie, czy Twoja pani katechetka ma dzieci, zwłaszcza, jeżeli jest zakonnicą. Skoro każda kobieta, to każda!

  • Wake_up_Neo

    Fajnie czyta sie to co piszesz.. taka płynność prosto z żywo tętniącej inteligencji i empatycznej obserwacji..:) tylko gdy tekst sie kończy zostaje duza sympatia do Ciebie i uśmiech. Tylko lub aż – to jasne, i w tym oczywiście można znaleźć sens i lek dla siebie, dając ujście ekspresji. Ale szkoda trochę tego całego potencjału.. systemu nie zmienisz będąc jego częścią. Racjonalizować coś co samemu promuje sie przez praktykę.. manifest prawdy w nowym instastory:)

  • Wake_up_Neo

    ..nie chciałem zamulać. Po prostu błyszczysz, a możesz inspirować:) Big up & Wake up

  • Ok, ok, wszystko uroczo, ale to nie jest ten moment w moim życiu, w którym mam prawo sobie wmawiać, że mycie naczyń dopiero wtedy, kiedy muszę jeść obiady z garnka, jest akceptowalne „bo nie można być zbyt idealnym” :P Warto mieć tą jedną koleżankę z uczelni, która robi wszystko lepiej i motywuje cię, by jednak nie marnować życia na leżenie w łóżku i czasami napisać lepszą niż ona pracę na zaliczenie…