Dlaczego postanowiłam wystartować w wyborach

16 maja 2018

Równość płci według premiera, czyli najśmieszniejszy żarcik Morawieckiego

15 grudnia 2018

Lis, Węglarczyk i Pol wytłumaczą Ci świat. Szminką

19 czerwca 2018

Chodź, głupiutka kobieto. Wiemy, że jesteś tylko kobietą, dlatego dostosowaliśmy nasz przekaz to Twojego poziomu intelektualnego. Będzie nie tylko rozwijająco, ale przede wszystkim – bardzo zabawnie. Gotowa?

Wiecie co? Teoretycznie byłam na to przygotowana, bo tak jest przy okazji każdych mistrzostw. Zwłaszcza, że statystyki nie kłamią – rzeczywiście jest tak, że pasjonujących się futbolem mężczyzn jest więcej niż kobiet. Najprawdopodobniej spośród moich koleżanek niewiele będzie miało coś do powiedzenia o finale Ligi Mistrzów, podczas gdy mam paru kolegów, którzy nadal przeżywają występ Ramosa. Jasne. Powiem Wam jednak coś jeszcze: mam koleżanki, które obudzone w środku nocy są w stanie wyrecytować skład Realu Madryt. Mam też kolegów, którym „Ramos” kojarzy się z wyłącznie taką japońską zupą.

O czym to świadczy?

O tym, że ludzie miewają różne upodobania. I o niczym więcej.

Tymczasem od paru tygodni na naszych oczach rozkręca się żenujący festiwal seksizmu, który cofa poziom debaty publicznej do standardów, które w latach sześćdziesiątych skłoniły kobiety do palenia staników na ulicach.

beer-kitchen

Najpierw były niewinne rozmowy w radio, podczas których dziennikarki ekscytowały się, że podczas trwających właśnie Mistrzostw Świata będzie im wolno bezkarnie chodzić na zakupy i wydawać pieniądze (najprawdopodobniej te, które same zarobiły), bo ich mężczyźni nie zwrócą uwagi na taką swawolę. Były reklamy, w których panowie kupowali piwo i nowy telewizor, a panie wzdychały z politowaniem, obierając ziemniaki. Były internetowe poradniki dla kobiet „jak przetrwać mundial” i przezabawne komiksy, w których głupie, nieświadome niczego baby śmią oferować swoim mężczyznom obiad, podczas gdy oni właśnie są pochłonięci drugą połową meczu. Normalka.

Ale potem zobaczyłam, jak z tematem radzą sobie autorytety. Ludzie, którzy nadają ton i sterują publicznym dyskursem. Opiniotwórcze media. I złapałam się za głowę.

Oto mamy redakcję Dziennika Zachodniego, przekonującą, że w sekcji „Kobieca strona piłki” dziennikarki portalu udowodnią, że wiedzą, że spalony może być nie tylko kotlet, bo dostrzegają w futbolu więcej niż mężczyźni. Idealnie. Wszakże nic tak skutecznie nie zwalcza seksizmu jak seksizm. Na deser, w filmiku promującym sekcję, panie poprawiają makijaż. W kategorii walki ze stereotypami: 10/10.

Mamy okładkę firmowanego przez Dorotę Wellman magazynu „Well”. Na tejże redaktor Wellman w stroju sportowym, otoczona przez półnagich mężczyzn. Podpisana błyskotliwym „Kobiety w ataku. Oni mają mundial, my mamy siebie”. A obok „Zgodzimy się na wszystko, tylko dajcie nam oglądać mecze, mówi Dorocie dziennikarz Marcin Meller”.

zrzut-ekranu-2018-06-19-o-14-19-15

I wreszcie mój dzisiejszy faworyt: wypuszczony przez należącą do Onetu redakcję Ofeminin.pl filmik, w którym Michał Pol, Jarosław Kuźniar, Piotr Kędzierski, Bartek Węglarczyk, Łukasz Grass i Tomasz Lis tłumaczą kobietom, co to jest spalony. Próbują im to nawet rozrysować. Czym? Mówią do kobiet, więc to oczywiste, że szminką. Rysują, zaśmiewając się przy tym, bo, spójrzmy prawdzie w oczy, zadanie jest idiotyczne. Do tego wszystkiego mamy redaktora Pola argumentującego, że kobiety, które wiedzą, co to jest spalony, robią wrażenie na mężczyznach, dlatego warto się tego nauczyć. Wiecie, żeby imponować mężczyznom. Po to jesteśmy na świecie. A na koniec komentarz „od redakcji”: „nasi koledzy-dziennikarze bardzo się starali wytłumaczyć nam, czym jest to mityczne piłkarskie pojęcie. Wciąż nie rozumiemy, dziwicie się?”.

Dziwimy się. Wprost nie możemy pojąć, że redakcja nazywająca się „wyjątkowym portalem dla kobiet i źródłem inspiracji” wpadła na taki pomysł. Że wzięli w tym udział dziennikarze z taką pozycją i dorobkiem. I że ktoś to zatwierdził i opublikował. Dziwimy się. W głowie nam się nie mieści.

Jak to działa, że kobiety z własnej woli wchodzą w rolę głupiutkich zabaweczek bez wiedzy ogólnej, którym trzeba bez końca tłumaczyć te same pojęcia, bo same są w stanie zrozumieć tylko różnicę między spódnicą i sukienką? Jak to możliwe, że najważniejsze media w kraju sięgają po stereotypy, które są nie tyle irytujące, co po prostu niewyobrażalnie głupie? Jak do tego dochodzi, że inteligentni mężczyźni godzą się na konwencję, która ostatni raz bawiła naszych dziadków, i to też nie wszystkich, bo sama znam raczej takich, którzy żyli u boku kobiet-torped, które sterowały wszechświatem?

Bo zwróćcie uwagę. We wszystkich tych przypadkach, za takim komunikatem stały kobiety. To one postanowiły wypuścić w świat informację, że są ulepione z innej gliny. To one z zachwytem wręczały redakcyjnym kolegom szminki, nazywały swoje własne publikacje błyskotliwie „Baby o futbolu” i pozowały do zdjęć, które w odwrotnej konfiguracji wywołałyby wojnę w mediach i doczekały się soczystego felietonu w „Wysokich obcasach”.

Dlatego bardzo Was proszę, Halinki moje kochane. Znajcie swoją wartość. Szanujcie same siebie. I nie sprowadzajcie samych siebie do roli księżniczek, które są za głupie, żeby coś zrozumieć. Do niczego nie jest Wam to potrzebne.