Jedyne słuszne pierniczki świąteczne

19 grudnia 2018

Korektory pod oczy za 20, 60, 100 i 360 złotych

2 stycznia 2019

Jak zrobiliście prezenty dla 260 dzieci

22 grudnia 2018

„Kochani, robimy szybką akcję świąteczną dla dzieci z Domu Aniołów Stróżów. Dzieciaki napiszą listy do Mikołaja, wychowawcy mi je dadzą, ja przekażę je Wam. Kupujecie prezenty i przywozicie do mnie. Marzy mi się, że obdarujemy aż 50 dzieci. Wchodzicie w to?” – napisała Ania na swoim Facebooku. „Wpisz mnie na listę” – odpisałam. „A tak z ciekawości, ile tam jest dzieciaków?” – zapytałam w wiadomości prywatnej. „Coś koło 300. Ale tego nie ogarnę, wiadomo. Może uda się zrobić paczki przynajmniej dla tej najmniejszej grupy” – odpisała. Był listopad 2017 roku.

I pewnego dnia przyszedł. Krótko przed trzecimi urodzinami mojego syna, dostałam list od dziecka, które dla mnie wybrano. Chłopiec był mniej więcej w wieku Dziedzica – miał 2,5 roku. O czym marzył? O bluzie zapinanej na zamek błyskawiczny, bo jedyna bluza, jaką miał, była wciągana przez głowę, a on bał się ciemności i dostawał ataków paniki, kiedy ją zakładał.

Kiedy już przestałam płakać, obiecałam sobie, że za rok rozwiążemy to nieco inaczej…

Że mogę na Was liczyć przekonałam się już parokrotnie. Najbardziej – podczas zeszłorocznych Świąt, kiedy wspólnie z ekipą Halinek i Andrzejów z Instagrama zrobiliśmy Paczkę Wszystkich Paczek dla pewnej wyjątkowej rodziny w ramach Szlachetnej Paczki. Kiedy więc dwa miesiące temu robiłam tam live, w którym opowiedziałam o akcji, nie miałam wątpliwości, że bez trudu znajdziemy 260 osób, które będą chciały zrobić prezenty dla dzieci, które na co dzień raczej nie mogą liczyć, że ktoś spełni ich marzenia. Czego nie przewidziałam, to skala Waszego odzewu – w ciągu dwóch godzin po relacji miałyśmy dwa razy więcej chętnych, niż potrzebujących dzieci. Miałyśmy naszą Armię Aniołów. Nasz plan zaczął wchodzić w życie…

Najtrudniej było na ostatniej prostej – z powodu kłopotów zdrowotnych, nie mogłam być z Anią w Centrum Dowodzenia Wszechświatem i osobiście odbierać Waszych paczek. Ani rozchorował się syn. Paru prezentów brakowało i musiałyśmy uruchomić Anioły Rezerwowe. To były cztery nerwowe dni. Ale nawet przez chwilę nie dopuszczałyśmy do siebie możliwości, że nie zdążymy na czas.

Zdążyłyśmy. Zdążyliście.

Po powrocie do domu po wczorajszych wigiliach w Domu Aniołów Stróżów potrzebowałam chwili, żeby dojść do siebie. Wiecie, co tam widziałam? Widziałam dzieci, które płakały ze szczęścia, bo dostały gazetkę o zwierzętach. Taką samą, jak te, które mój syn wybiera sobie podczas każdego wyjścia do sklepu i ma ich całą stertę. Widziałam dzieci, które nie wiedziały, jak poradzić sobie z emocjami po otrzymaniu t-shirtu z ulubionym zespołem, więc zaczynały skakać. Widziałam dzieci, które dostały poduszki ze swoim imieniem, wtuliły się w nie i nie ruszyły przez kilka długich minut. Widziałam chłopców, którzy próbowali zgrywać twardzieli, więc chwalili się przed sobą prezentami, używając słów, których nie powinni w tym wieku znać. Widziałam małe dziewczynki, które wdrapywały nam się na kolana i wtulały w nas, dziękując, że o nich pamiętamy.

Ale to nie nam należały się te podziękowania. Należały się Wam. Jestem bardzo, bardzo dumna, że społeczność, którą tutaj zgromadziłam, jest przy mnie nie tylko wtedy, kiedy robię sobie jaja, opowiadam śmieszne anegdoty albo piekę ciasto. Mam tutaj inteligentnych, dobrych ludzi o wielkich sercach, którzy wiedzą, kiedy kończy się czas na robienie sobie jaj w internecie, a zaczyna czas na zakasanie rękawów i posłanie dobrej energii w świat.

260 paczek. Każda – to jedno spełnione marzenie. Jesteście wielcy! Ale to dopiero początek. Obie z Anią wyszłyśmy stamtąd nie tylko mokre od łez, ale też pełne pomysłów na przyszłość. Część z nich zachowamy dla siebie. Ale o jednym możemy Wam powiedzieć… Mamy nowy cel: 2019 rok – 500 prezentów dla dzieci, które zasługują na nie jak nikt inny. Wchodzicie w to?