Lis, Węglarczyk i Pol wytłumaczą Ci świat. Szminką

19 czerwca 2018

9 książek, na które warto wydać pieniądze

17 grudnia 2018

Równość płci według premiera, czyli najśmieszniejszy żarcik Morawieckiego

15 grudnia 2018

Piękna sobota. Śnieg za oknem. Ogień w kominku. Herbata na stole. Oczywiście mogło być lepiej — ostatecznie miałam właśnie spacerować barcelońskimi ulicami z koleżankami, a zamiast tego dostałam kroplówkę i zakaz oddalania się od najbliższej placówki medycznej o więcej niż 10 kilometrów, ale można powiedzieć, że w ramach tej przykrej sytuacji udało się stworzyć możliwie najprzyjemniejsze warunki. Leżałam więc sobie w dresiku z książką, aż tu nagle ekran telewizora zaatakował znienacka on — premier Morawiecki.

Cóż, taką już mam robotę, że czy mi się to podoba, czy nie, ważne wydarzenia polityczne w kraju śledzić muszę. Konwencja Prawa i Sprawiedliwości do takich wydarzeń niewątpliwie należy. Toteż dałam głośniej. Odłożyłam książkę. Na wszelki wypadek sięgnęłam po leki, wszak pan doktor zabronił mi się denerwować, a że pochodzę z rodziny obciążonej genetycznie polityczną nadpobudliwością, wolałam być przygotowana na emocje jak w ostatniej scenie „Titanica”. I oto pan premier, zza swej mównicy chwaląc się kolejnymi sukcesami swojego rządu, rzucając tu i ówdzie żarcikami na temat zbawiennej mocy alkoholu w działaniach dyplomatycznych, podniósł mi ciśnienie szybciej, niż Błaszczykowski podczas Euro w 2016.

– Powoli zaczyna się okres przedświąteczny… – zaczął radośnie pan premier. – Panowie pomagają paniom przy Świętach? – zapytał, a po sali przetoczył się radosny rechot.

Tak, drogie Halinki i kochani Andrzeje. W XXI wieku premier europejskiego państwa naprawdę zadał takie pytanie.

W XXI wieku premier europejskiego państwa uważa, że mężczyzna wykonujący obowiązki domowe POMAGA kobiecie. Jak widać, elity partii rządzącej z panem premierem fundamentalnie się zgadzają, o czym świadczyło radosne ożywienie publiki po słowach Mateusza Morawieckiego.

Pragnę więc pospieszyć panu premierowi z pomocą. Bowiem choć z doświadczeniem zawodowym i dorobkiem pana premiera nie śmiałabym nigdy w życiu konkurować, wszystko wskazuje na to, że w poprawnym postrzeganiu ról płci mam około 29 lat doświadczenia więcej niż pan premier.

Szanowny Panie Premierze. W świecie, w którym przedstawiciele obojga płci pracują zawodowo; w świecie, w którym przedstawiciele obojga płci zarabiają i wydają pieniądze; w świecie, w którym zarówno kobieta, jak i mężczyzna prowadzą firmy oraz (to może być dla niektórych pewnym szokiem!) pojazdy mechaniczne; w świecie, w którym zarówno kobieta, jak i mężczyzna mają te same prawa, obowiązki i przywileje; wreszcie — w świecie, w którym Pana poprzedniczką była KOBIETA, premier Beata Szydło, NIE ISTNIEJE coś takiego, jak „pomoc kobiecie” w prowadzeniu domu.

Nie, kobieta nie przygotowuje Świąt w ramach własnego kaprysu. I nie, uczestnictwo w tych przygotowaniach nie jest dobrą wolą jej partnera. Mężczyzna angażujący się w życie rodzinne nie wykonuje przysługi na rzecz swojej partnerki, bo organizowanie tego życia nie jest obowiązkiem kobiety. To nie jest pomoc, bo kobieta nie jest niewolnicą na dworze pana, który może, choć nie musi, wydać dekret o jednorazowej przysłudze w postaci wyniesienia śmieci.

Partnerzy oboje żyją w swoim domu. Oboje w nim bałaganią, jedzą, wypoczywają i świętują. Czy się to Panu Premierowi podoba, czy nie, kobieta nie ma w tym domu więcej zadań tylko dlatego, że urodziła się z innymi organami płciowymi. Kiedy widzę, że jakiegoś mężczyznę komunikat, że kobieta i mężczyzna są sobie równi bawi — jestem zła. Ale kiedy widzę, że takim mężczyzną jest premier mojego kraju — jest mi zwyczajnie wstyd.

 

fot. opinie.wp.pl