Moje 6 tygodni bez cukru, glutenu i nabiału

6 lutego 2019

Co zrobiłaby Beyoncé? – czyli ekspresowy plan ratunkowy dla twarzy

28 lutego 2019

ASMR, czyli orgazm dla mózgu

13 lutego 2019

Znacie to przyjemne uczucie mrowienia, kiedy ktoś się bawi Waszymi włosami? Albo dreszcze, kiedy ktoś szepcze Wam do ucha? Łaskotanie na czubku głowy podczas gdy ktoś robi Wam makijaż? Falę rozluźnienia podczas badania lekarskiego? Super, czyli doskonale wiecie, czym jest ASMR, choć prawdopodobnie nie znaliście dotychczas tej nazwy… Dziś powiem Wam, jak możecie osiągnąć ten stan w zaciszu własnego domu.

Pamiętam, że w każdej klasie zawsze była jakaś dziewczyna, która potrafiła zaplatać piękne warkocze i na wszelakich godzinach wychowawczych i innych wuefach ustawiały się do niej kolejki koleżanek jęczących błagalnie „pobaw mi się włosami!”. I ona przerzucała nam te kudły z lewej na prawą, a my odpływałyśmy do Ciarolandii. Kiedyś mówiło się o tym po prostu „jakie to przyjemne”, ale jako że trzeba iść z duchem czasu, postęp nie śpi, a Amerykańscy naukowcy piją zdecydowanie za dużo kawy, dziś mamy na to nazwę, a ta nazwa to ASMR.

ASMR to skrót od Autonomous Sensory Meridian Response, co tłumaczone jest jako „samoistna odpowiedź meridianów czuciowych”. Wszystko jasne, nie? Tak myślałam, możecie się rozejść.

Dla tych w Was, którzy jednak nadal mają pewne wątpliwości, pędzę z rozwinięciem tematu: zjawisko to polega na przyjemnym mrowieniu (najczęściej w okolicach głowy i karku, choć nie zawsze), połączonym z uczuciem relaksu i spokoju, a wywołane może być przez tzw. „wyzwalacze”. Wyzwalaczem może być wizualny, dotykowy, słuchowy lub zapachowy bodziec zewnętrzny. Już wiecie, dlaczego zainteresowałam się tym tematem? Tak, tak – temat jest bardzo podobny do SYNESTEZJI. Jeśli nie wiecie, o co chodzi, zerknijcie o tu. Jeśli wiecie, to sami rozumiecie, że wszędzie tam, gdzie mózg robi coś zabawnego, niewytłumaczalnego i bezsensownego, ale przyjemnego, wchodzi Fab, cała na biało!

Zjawisko ASMR badanie jest od bardzo niedawna i nadal niewiele o nim wiadomo. Co jednak najważniejsze, zakłada się, że ta nietypowa aktywność mózgu jest nie tylko przyjemna, ale również bardzo dobrze działa na zdrowie, bowiem… tymczasowo zamyka obszary mózgu, które odpowiedzialne są za stres i napięcie nerwowe! Po prostu przez moment masuje nam mózg i to bez jakichkolwiek używek! Czad? Czad!

Badania przeprowadzone w 2015 roku przez Emmę L. Barratt i Nicka J. Davida z Uniwersytetu Swansea w Wielkiej Brytanii przeprowadzone na 475 ochotnikach pokazały, że 80% osób, które oglądały filmy wywołujące ASMR odczuwało odprężenie jeszcze przez kilka godzin po ćwiczeniu. Te same badania pokazały, że osoby z synestezją (pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko) są na ASMR bardziej podatne, więc sami widzicie, że coś jest na rzeczy…

No, dobra, ale przejdźmy do konkretów

Okazuje się, że aby wprowadzić się w przyjemny stan ASMR nie trzeba biegać po klatce schodowej krzycząc „czy ktoś pomizia mnie po włosach?!” albo kazać partnerowi czytać książkę telefoniczną szeptem. ASMR uruchamiane jest przez mnóstwo zagadkowych bodźców, a jak się okazuje – internet pełen jest ludzi, którzy już dawno to odkryli i z przyjemnością produkują kosmiczne ilości materiałów, które są w stanie wywołać u Was ciarki i odprężenie w dowolnym miejscu i czasie…

Kategorii mamy kilka…

Filmy z serii #oddlysatisfying

Czyli takie, które nie wiadomo dlaczego sprawiają nam przyjemność, ale hipnotyzują nas tak, że nie możemy się od nich oderwać. Jest coś zabawnego w tym, że w czasach błyskawicznej konsumpcji informacji, migających komunikatów, scrollowania, przerzucania, pasków w TVN24 i wiecznego braku czasu, potrafimy godzinami oglądać, jak ktoś kroi mydło… No, to zobaczcie sami, czy przemawia do Was to…

…albo to…

…albo to…

…albo to…

Mogłabym tak długo, ale chyba kumacie koncepcję. Jeśli chcecie więcej, bez trudu wydłubiecie sobie to w internetach.

Filmy z serii „dziwne dźwięki”

Tu się zaczyna robić dziwne, jestem tego w pełni świadoma. Otóż macie jakiegoś typa lub typiarę z mikrofonem. Istota owa mówi szeptem, sprawia wrażenie nawiedzonej oraz stuka paznokciami po różnych powierzchniach, mizia mikrofon pędzlami, głośno oddycha i mlaska. Dziwne? Fest dziwne, kiedy zobaczyłam to po raz pierwszy, miałam ochotę wezwać pogotowie na Youtube. Ale co jest jeszcze dziwniejsze, to fakt, że… to działa! Założenie jest takie: trzeba to włączyć z otwartym umysłem, bez uprzedzeń, założyć słuchawki (bo cały sekret nagrań polega na umiejętnym balansowaniu między kanałem lewym a prawym) i dać się temu ponieść. Spróbujcie. W anglojęzycznych odmętach sieci jest tego mnóstwo, ale i polscy jutuberzy zaczynają tworzyć ciamkające ASMRy, zobaczcie sami:

Filmy z serii „roleplay”

Tu jest kolejny etap odjazdu. Nie dość, że istoty z mikrofonem szepczą nam do ucha, to jeszcze odgrywają z nami scenki. I na przykład udają, że są naszym fryzjerem. Albo masażystą. Wkręcają nam różne opowieści i tu już naprawdę trzeba się skupić, żeby nie parsknąć śmiechem. Ale może na Was zadziała? Spróbujcie!

Filmy relaksacyjne

Na koniec coś, od czego tak naprawdę wszystko się zaczęło. Pierwszy raz trening relaksacyjny Jacobsona wpadł w moje ręce w 2009 roku i przysparzał mnie o solidne ASMR, ale wtedy po prostu mówiłam, że mi mózg wibruje. Tak więc łapcie nieco klasyki:

To jak, działa to na Was? Dajcie znać, podobno nie każdy jest na to podatny. Jestem bardzo ciekawa, jak to jest z Wami!

Ciekawe? Udostępnijcie! Dzięki 🙂