CIĄŻOWA SESJA ZDJĘCIOWA: OCZEKIWANIA VS RZECZYWISTOŚĆ

27 października 2014

8 RZECZY, KTÓRYCH NIE ZROBISZ W CIĄŻY

28 października 2014

CZEGO NAUCZĄ CIĘ KOBIETY PIŁKARZY?

28 października 2014

Jak każdy inteligentny człowiek na poziomie, swój dzień zaczynam od prasówki towarzyszącej śniadaniu złożonemu z organicznej owsianki i zielonej herbaty. Wiecie, lubię być na bieżąco. Tak więc czytam sobie te wiadomości, a tam doniesienia, że jakaś nieznana mi żona piłkarza A i dziewczyna piłkarza B poszły razem na zakupy, przymierzyły ten sam sweter, a także poszły na obiad.
Dobra, żona piłkarza A nazywa się Sara Boruc, a dziewczyna piłkarza B to Marina Łuczenko i wiem to wszystko, bo czytam pudelka. No co?! Pudelek to też jest źródło informacji! Podają wyniki meczów i w ogóle…
W każdym razie, dziewczyny się zaprzyjaźniły, bo obie mieszkają w Londynie i mają coś wspólnego: kupę hajsu i mnóstwo wolnego czasu. Okazuje się, że to jest błąd: nie wolno być kobietą piłkarza, nie wolno się przyjaźnić, nie wolno mieć wolnego czasu, a już na pewno nie wolno mieć pieniędzy.

Nic szczególnego


Nie mamy ich dużo, ale będzie więcej. Póki co, w grze liczą się Anna Lewandowska, Sara Boruc i Marina Łuczenko. Polska dorobiła się swoich pierwszych, prawdziwych, medialnych WAGs i jeszcze nie wie, co z nimi zrobić. Zabić je? Zniszczyć? Zignorować? Z drugiej strony, tak fajowo się ich nienawidzi, że lepiej się ich nie pozbywać, to by było bez sensu. Alternatywą jest pogarda dla nich samych oraz pieniędzy, których nie zarobiły ciężką pracą na 2 zmiany w KWK Borynia, a mimo to im się wydaje, że mogą je wydawać. Kretynki.


Przede wszystkim są nieciekawe. Nic szczególnego. Brzydkie wręcz. Tak, po namyśle jednak są brzydkie. I mają szpetne, zoperowane twarze. Wszystkie są identyczne! Serio, klony, wystarczy spojrzeć: mają długie włosy, nosy (niedługie) i takie te… usta! I dwoje rąk i nóg. I plecy. W dodatku są szczupłe. Eeee… niezdrowo chude, znaczy się. Nie pasuje im ta chudość, źle to wygląda.


O co tu tak naprawdę chodzi?


Mój nauczyciel jogi wbił mi do głowy pewną bardzo pożyteczną rzecz, która od teraz być może i tobie ułatwi życie: za każdym razem, kiedy coś doprowadza cię do szału, zatrzymaj się na chwilę, zastanów się co konkretnie cię zirytowało i zadaj sobie pytanie, dlaczego i co to mówi o tobie. Kiedy mój on drażni mnie swoim marnowaniem czasu, wiem, że wkurza mnie to tylko dlatego, że sama mam bezustanne wyrzuty sumienia, że marnuję go zbyt wiele. Kiedy kłócę się z moim onym o bałagan, wiem, że tak naprawdę kłócę się ze sobą. Spróbuj kiedyś, to oszczędza wiele czasu i energii.


No, fajnie, to teraz zastanów się, co tak naprawdę cię wkurza w kobietach piłkarzy. Paleta jest szeroka, aż trudno się zdecydować: mają mnóstwo kasy (może nie potrafisz zorganizować swojego budżetu?), wydają mnóstwo kasy (może sam wydajesz za dużo?), nie robią nic pożytecznego (spójrzmy prawdzie w oczy: ty też w wolnych chwilach nie ratujesz bezdomnych kociąt), ani nie błyszczą intelektem (a ty w tym roku przeczytałeś tylko skład Ambi Pura, gdy nudziłeś się na kiblu), realizują swoje pasje (a ty od 4 lat nie masz jaj zebrać się na gokarty) i mają świetne związki (a ty dziś znowu zaśniesz przy włączonym telewizorze, żeby nie czuć się samotnie). Wykorzystaj energię, z jaką pieklisz się na te dziewczyny, żeby znaleźć się ciut bliżej życia, o którym marzysz, choć się do tego nie przyznajesz.


Co mnie wkurza w kobietach piłkarzy? Nic mnie nie wkurza, lubię patrzeć na ładnych ludzi. Poza tym, przecież wiem, że nadejdzie taki dzień, że rozwinę każdy swój talent, zgłębię wszystkie pasje, a w sklepie będę patrzeć na metkę wyłącznie po to, żeby sprawdzić rozmiar, a nie cenę pięknej sukienki.

No i kupię organiczną owsiankę, bo na razie jem taką niebieską z Lidla.