8 RZECZY, KTÓRYCH NIE ZROBISZ W CIĄŻY

28 października 2014

PRIORYTETY

2 listopada 2014

PAMIĘTNIKI Z L4

31 października 2014

Dzień 1

Tym razem pani doktor była stanowcza: muszę leżeć, nie ma litości. Kręgosłup nie wytrzymuje mojego trybu życia, mam szlaban na jogę, pilates i pracę. Trudno, przecież dziecko jest najważniejsze.

Dzień 2
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, w jakim żyję napięciu. Potrzebuję solidnego odpoczynku. Dziś nie wyjdę z łóżka przez cały dzień. O! Nowe odcinki Big Bang Theory! Będę oglądać seriale, aż zasnę z ogłupienia. Zasłużyłam na 3 leniwe dni, prawda?

Dzień 3
Hihi, to nawet przyjemne! Obudziłam się dziś o 10 rano, a obok czekało śniadanie, które przygotował mi mój on wychodząc do pracy. Jakie to urocze! Troszkę niewygodnie ogląda się filmy z laptopa, ale to przecież przejściowe, za dwa dni wrócę do normalnego życia domowego. Och, już południe, pora się wykąpać, przebrać i zrobić lekki makijaż. To, że jestem na L4, nie znaczy, że mam przestać o siebie dbać.

Dzień 7
Uwielbiam być na L4! Wreszcie się wysypiam! Niczym się nie przejmuję! Jako że nie wolno mi się męczyć i nic podnosić, mój on przejął dbanie o dom, zakupy i pranie, ja tylko raz na dwa dni wstaję zrobić obiad. Jestem wypoczęta i szczęśliwa, choć kręgosłup nadal dokucza, w dodatku boli mnie kark od patrzenia na laptopa. Idę pod prysznic.

Dzień 10
Dziś wstałam o 12.00. Nie wiem, czy jeść śniadanie, czy od razu odgrzać obiad. Kot też jest zdezorientowany. Przenieśliśmy telewizor do sypialni.

Dzień 13
Skończyły mi się seriale. Pora nadrobić zaległości książkowe! Chętnie wstałabym już z łóżka, ale muszę cały czas leżeć na plecach. Ojej, pora iść pod prysznic, mój on za godzinę wróci z pracy! Nie chce mi się dzisiaj robić makijażu. Chyba dam skórze odpocząć od chemii.

Dzień 14
Książka spadła mi na twarz cztery razy w ciągu pierwszych pięciu minut lektury. Po dziesięciu rozbolały mnie ramiona. Nie robię makijażu, przez tę cholerną książkę mam nos jak Morgan Freeman. Mam ochotę na spacer.

Dzień 15
Mam zakwasy na ramionach. Zakwasy!!! Wracam do seriali. Nie mam siły wstać, trudno, dziś się nie umyję. Nos nadal spuchnięty.

Dzień 20
Obudziłam się o 11 i z przerażeniem odkryłam, że mój on leży ze mną w łóżku. Zaczęłam go szarpać, krzycząc, żeby szybko wstawał, bo zaspał.
Okazało się, że jest sobota. Nie wiedziałam.

Dzień 24
Jak ja mam pomalować paznokcie u nóg, skoro sięgam tylko do kolan?! Może powinnam pomalować sobie kolana – wtedy nikt nie zwróci uwagi na zaniedbane stopy.

Dzień 29
Wszystko mnie wkurza. Duszę się w tym domu, nie wiem już, czy plecy mnie bolą przez ciążę, czy przez ciągłe leżenie. 

Dzień 34
Nienawidzę tego cholernego L4! Jeśli nie wyjdę do ludzi, to oszaleję. Wczoraj puściłam sobie na youtubie filmik z czyjegoś spaceru po lesie. Marzy mi się ciasto oreo z Coffee Heaven. Zjedzone w Coffee Heaven.

Dzień 37
Chcę wrócić do pracy! Tęsknię za moim biurkiem, mailami i ładnymi ciuchami do biura! Chcę znowu czuć, że jestem do czegoś potrzebna! Nie pamiętam, kiedy ostatnio pomalowałam sobie rzęsy. Niedługo zmienię się w jedną z tych kobiet, które czeszą się wiatrem i ubierają w aptece.

Dzień 39
Czuję się jak obrzydliwy pasożyt, kiedy tak rozkazuję onemu, co ma zrobić w domu i kupić mi w supermarkecie. Muszę wreszcie zacząć robić coś pożytecznego. Jutro, bo dzisiaj jest już 16.00, więc się nie opłaca… 16?!?!?! Przecież przed chwilą było południe!!! Dość. Tak nie można dłużej żyć.

Dzień 40
Wstałam o 8.00, zrobiłam godzinny pilates dla ciężarówek, posprzątałam w domu i pojechałam na zakupy. Mam mnóstwo warzyw i owoców, zrobię przetwory na zimę! Jestem zmęczona, ale to wspaniałe uczucie: zapomniałam już, jak to jest być zmęczoną.

Dzień 41
Mój zamrażalnik pęka w szwach. Zrobiłam 12 litrów sosów z różnych warzyw oraz knedle z owocami. Jestem perfekcyjną pani domu: zorganizowana i efektywna. Telewizor wrócił do salonu.

Dzień 43
Pora przygotować się na przybycie dziecka! Muszę kupić ubrania jemu, sobie, wyprawkę do szpitala, kosmetyki, mebelki, fotelik, wózek i pampersy. To takie ekscytujące!

Dzień 44
Mogłabym kupować ubranka godzinami! Te wszystkie malutkie sweterki i buciki są przeurocze! Cudownie być w ciąży!

Dzień 48
Ile rzeczy może potrzebować małe dziecko?! To niedorzeczne, od tygodnia mieszkam na allegro i w dziale dziecięcym H&M, a mimo to lista zakupów wcale nie maleje! A co, jeśli nie zdążę? Boli mnie kręgosłup.

Dzień 51
Jasna cholera, coś strzeliło mi w plecach, kiedy usiłowałam wypakować 80 mokrych pieluch tetrowych z pralki. Płaczę z bólu na podłodze w łazience i nie potrafię wstać, a jest dopiero 14.00, więc pomoc nadejdzie najwcześniej za 3 godziny.

Dzień 52
Od wczoraj nie potrafię się wyprostować. Mój on zrobił mi awanturę: uważa, że jestem nieodpowiedzialna i kompletnie nie szanuję swojego zdrowia. Chyba muszę troszkę zwolnić. Pójdę się położyć, tylko najpierw wyprasuję 80 pieluch tetrowych.

Dzień 53
Wszystko mnie boli, drętwieją mi palce. Mama pyta, czy spuchły mi stopy. Skąd mam wiedzieć, skoro nie widzę swoich stóp?!

Dzień 54
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, w jakim żyję napięciu. Potrzebuję solidnego odpoczynku. Dziś nie wyjdę z łóżka przez cały dzień. O! Nowe odcinki Big Bang Theory! Będę oglądać seriale, aż zasnę z ogłupienia. Zasłużyłam na 3 leniwe dni, prawda?