5 REKLAM, KTÓRE ZMIENIŁY MOJE ŻYCIE (W TYM TYGODNIU)

8 listopada 2014

O GUSTACH SIĘ DYSKUTUJE

10 listopada 2014

BOKS – SPORT, KTÓREGO NIE ROZUMIEM

9 listopada 2014

Dwóch dorosłych mężczyzn umówiło się w określonym czasie i miejscu, żeby dać sobie po mordzie. Stanęli na podeście ogrodzonym linami i polowali na swoje szczęki. Żeby czuć, że to, co robią, ma sens, przed samą walką trochę sobie pogrozili i poobśmiewali nawzajem swoje genitalia. Poprosili trzeciego dorosłego mężczyznę, żeby liczył, który z nich uderzył konkurenta więcej razy, a zwycięzca odjechał kolorowym autobusem, ubrany w bardzo duży pasek do spodni, który jest kompletnie niepraktyczny, bo nie przetrwa odprawy na żadnym lotnisku.

Nikt nie dostrzega ironii w tym, że nazwano to „galą”, kobiety na widowni były obwieszone biżuterią, mężczyźni ubrani w drogie garnitury, a zawodnicy na miejsce przyjeżdżali limuzynami i nazywani są sportowcami.

Chleba i igrzysk

17 000 osób zapłaciło sporo pieniędzy, żeby zobaczyć to na żywo w tej sali, kolejne 2 000 000 osób zapłaciło troszkę mniej, żeby zobaczyć to w domach. Wśród tych dwóch milionów znalazłam się wczoraj ja. Było nas ośmioro: pięciu facetów i trzy kobiety. Wszystkie byłyśmy wystarczająco zdeterminowane, żeby spędzić sobotni wieczór ze swoimi mężczyznami, aby stawić czoła perspektywie oglądania pięciu godzin (sic!) przemocy, która nawet nie była w obronie naszej czci. Podczas siedmiu walk panowie wykrzykiwali zachwyty nad celnymi ciosami zawodników. Panie wykrzykiwały co następuje:
„To była jego narzeczona? Jaki miała wielki biust!”;
„Ale ma brzydki tatuaż!”;
„Czy komuś dolać wina?”;
„Ten facet w ogóle nie mruga!”;
„Czy to była Radwańska?”.

Myślałam, że może przez ten czas pojmę, z jakiego powodu to mordobicie ma być prestiżowe. Nie pojęłam. Przede wszystkim, nie rozumiem wzajemnego obrażania się w mediach długo przed starciem, żeby zbudować napięcie i tego teatralnego mierzenia się wzrokiem przed samą walką. Jak mi wczoraj powiedziano, to tylko element otoczki, która ma za zadanie zwiększyć widowiskowość wydarzenia. Być może, ale wzajemna niechęć zawodników do siebie wcale nie wyglądała mi na „zagraną”, a brak szacunku do oponenta jest bardzo niesportowym zachowaniem. Poza tym, bardzo przepraszam, ale…


Plastra i neurologa

Oni się biją, my się cieszymy – skojarzenie z gladiatorami jest oczywiste. Co ciekawe, dziś mówimy o rozrywkach starożytnych Rzymian z naganą i niesmakiem. Czym więc różnił się Spikulus od naszego Szpilkulusa? Mniej zarabiał. Miał gorszy rydwan. Poza tym, kiedyś walki gladiatorów były rozrywką mającą udobruchać biedotę, podczas gdy dziś za możliwość oglądania boksu płaci się miliony monet.

Patrząc na zawodników z wieloletnim stażem, utwierdzam się tylko w przekonaniu, że coś tu nie gra. Ich przegrody nosowe mają więcej meandrów niż brazylijska telenowela, ich uszy wyglądają jak zużyte gryzaki dwulatka, ich usta są napuchnięte jak po tanim kwasie, a po paru latach kariery sportowej, nie są w stanie sklecić sensownego zdania z powodu mikrourazów jamy ustnej, które utrudniają artykulację oraz makrourazów głowy, które utrudniają trafienie nogą do nogawki.

Myślałam, że od czasów gladiatorów minęło 2000 lat, a ludzkość zdążyła wykonać ogromny skok cywilizacyjny. Okazuje się, że ludzkość po prostu znalazła sposób, żeby gladiatorzy żyli troszkę dłużej.

Dobrze, że przynajmniej mieliśmy wczoraj dużo jedzenia.

Mężczyzno! Jeśli już musisz się z kimś bić, to chociaż wyglądaj wtedy tak: