6 LAT DO ZAGŁADY

20 listopada 2014

JAK ZOSTAĆ BABĄ ZA KIEROWNICĄ?

23 listopada 2014

KOŁDRA NIEZGODY

22 listopada 2014

Lubię zaszaleć w łóżku. Często samą siebie zaskakuję tym, jakie potrafię wymyślić pozycje – lata jogi procentują!

Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, która po pięciu latach zmiennie zaangażowanego związku, z ogromnymi obawami, zdecydowała się na przełomowy krok i zamieszkała ze swoim chłopakiem.
– Jest suuuuuper! – rozpływała się z uśmiechem na twarzy. – Nie robi syfu, wie, gdzie się daje brudne skarpetki i że to nie jest na podłodze, zmywa i opuszcza deskę w kiblu.
– Gratulacje – odparłam. – Czyli jednak jest szansa, że go nie zatłuczesz?
– Nawet gdybym chciała, nie miałabym siły – odpowiedziała szybko. – Prawie wcale nie śpię.
– Łał, aż tak? – poczułam nagłe ukłucie zazdrości. – Po tylu latach?
– Nieee, to nie o to chodzi! – wybuchnęła śmiechem. – Po prostu się nie wysypiam. Wiesz, jak to jest, jak się z kimś dzieli łóżko…
– Jak? – zdziwiłam się.
– No wiesz, ciągle ktoś cię kopie, spycha, kradnie ci kołdrę, jest mi albo za gorąco, albo za zimno, tragedia. Ale spoko, przywyknę, nie?

Matkoboskokochano! Oby nie! Sen jest przecież taki ważny! I przyjemny! Noc służy temu, żeby wreszcie zdjąć wszelkie maski i być sobą. Jeśli nie możesz się wyluzować w łóżku, to gdzie? 

Relaks na nerwowo

W nocy moja kreatywność, jeśli chodzi o wachlarz pozycji, jest nieograniczona. Bywam embrionem, preclem, żółwiem, rozgwiazdą, supermanem, koalą, a najchętniej zamieniam się w ludzkie burrito. Wiem, że nie jestem w tym odosobniona. Dlaczego więc ludzie utrudniają sobie życie i… śpią pod jedną kołdrą?

dwie kołdry czy jedna? fabjulus.pl


– Jezusie kochany, jak to dwie kołdry?! – wykrzyknęła, gdy zaproponowałam jej wycieczkę na zakupy do Ikei.
– Dlaczego nie? Wierzę, że fundamentem udanego związku jest polityka dwukołdrowa.
– No coś ty, przecież to by było jakbym… jakbym… – przerażona szukała słów ilustrujących ogrom mojego szaleństwa.
– Jakbyś co?
– Jakbym chciała się od niego odseparować! – dokończyła z grozą w głosie. Zgłupiałam. Przecież tu chyba o to chodzi, prawda? Żeby nie kopać się w nery po nocach i nie pocić się sobie na twarz. Kiedy dzieli się z kimś radości, smutki i rachunek za wifi, człowiek potrzebuję odrobiny własnej przestrzeni. Dla dobra związku.

Nie wiem, jak można być tak szalonym, żeby oczekiwać od drugiego człowieka, że przez sen będzie nieruchomy, ewentualnie intuicyjnie zsynchronizuje swoje ruchy z naszymi. Gdybym musiała kontrolować się przez sen, po dwóch nocach dostałabym wylewu, zeza i eboli kolan. Wiem, że u niektórych wspólna kołdra się sprawdza. Spoko. Ale jeśli się nie sprawdza, po co się męczyć?
– Nie po to z nim zamieszkałam, żeby budować mury – rzekła mi na to ona. – To by mogło zabić naszą bliskość.
– Co więc zamierzasz? – poddałam się, widząc, że mam do czynienia z typem, który lubi utrudniać sobie życie.
– Będę musiała się przyzwyczaić. No wiesz… dla dobra związku.

dwie kołdry czy jedna? fabjulus.pl