O GUSTACH SIĘ DYSKUTUJE

10 listopada 2014

BABY SHOWER PO POLSKU

14 listopada 2014

SZEŚĆ FAZ TWOJEGO ZWIĄZKU Z MULTISPORTEM

11 listopada 2014

Dorosłość jest wtedy, kiedy opłacając karnet na siłownię, zastanawiasz się, jak mogłeś kiedykolwiek fałszować zwolnienia z wf-u.

Twój tryb życia nieco się zmienił. Stała praca w określonych godzinach i więcej pieniędzy na przyjemności nadały ci przyjemne poczucie niezależności. Po męczącym tygodniu czujesz potrzebę, żeby się rozpieszczać, więc weekendy spędzasz brodząc w korytach alkoholu i żarcia, śpiąc i chodząc do kina. Pewnego dnia odkrywasz, że jesteś szerszy niż kiedykolwiek wcześniej: nie dopinasz się w spodnie, a kiedy chcesz założyć nogę na nogę, uda stawiają opór, którego nie potrafisz przełamać negocjacjami. Czujesz się z tym obrzydliwie. Postanawiasz zapisać się na siłownię za 150 ziko miesięcznie, ale twój kolega Marian, który pracuje w korpo, mówi ci, że za dodatkowe dwie dychy mógłby ci wyrobić u siebie w pracy Multisporta, który jest jak karnet na wszystkie siłownie w Polsce, a poza tym wreszcie moglibyście chodzić razem na squasha. Stwierdzasz, że to świetny pomysł. Marian zapisuje cię jako swoją osobę towarzyszącą i inkasuje 170 złotych.

1. Faza zakochania

Dostajesz kopertę opatrzoną logotypem pracodawców Mariana oraz własnym nazwiskiem. Rozszarpujesz ją drżącymi dłońmi i wyciągasz z niej kawałek szarego plastiku, po czym pędzisz do komputera, gdzie sprawdzasz, co ci wolno i dowiadujesz się, że wszystko. Nie miałeś o tym pojęcia, ale okazuje się, że za jedyne 170 złotych miesięcznie prawie każda forma aktywności fizycznej w tym kraju stoi przed tobą otworem. Czujesz nagły przypływ adrenaliny. Wiesz, że w ciągu najbliższych miesięcy zmienisz się ze smętnego żelka w atletyczną panterę i nie możesz się doczekać tej metamorfozy. Lecisz do Decathlonu po torbę treningową i nowy dres. Ocierasz łzy wzruszenia, myśląc o wspaniałomyślnym Marianie i jego cudownej korporacji. Googlasz czym jest „crossfit”. 

2. Faza romantycznych początków

W poniedziałki i środy jeździsz przed pracą na basen. We wtorki i czwartki po pracy chodzisz na jogę. Zrezygnowałeś z piątkowego piwka ze znajomymi, żeby pójść na salsę, ale było warto, bo już wiesz, że enchufla doble w twoim wykonaniu podbije każdy parkiet w tym mieście. Ostatnio musiałeś zerwać się szybciej sobotnich urodzin babci, żeby zdążyć na crossfit – trener Miro nie akceptuje wymówek. W niedziele jeździsz z Marianem na squasha, po którym idziecie razem do sauny, gdzie rozmawiacie o życiu, śmierci i yerba mate. Czujesz się cudownie. Nigdy w życiu nie miałeś tyle energii. Masz wrażenie, jakby ktoś rzucił cię w sam środek magicznego lasu kucyków Pony: z twoich ust nie schodzi uśmiech, oczy zaszły różową mgłą, twoja grzywka lśni brokatem i pocisz się na tęczowo.

3. Faza związku kompletnego

Spróbowałeś wszystkiego i dzięki temu już wiesz, co jest dla ciebie najlepsze. Stawiasz na mądre planowanie. Przeczytałeś poradnik o zdrowym żywieniu i zrównoważonych treningach. Codziennie rano wstajesz nieco wcześniej, żeby przygotować sobie do pracy lunchboxy z kiełkami soi, rukolą i łososiem gotowanym na parze. W środy i soboty chodzisz na crossfit, gdzie dajesz z siebie wszystko – deklarujesz, że jara cię ogólnorozwojowy trening i szybkie efekty, ale tak naprawdę panicznie boisz się, że Miro uzna, że nie robisz postępów i na tobie usiądzie, a ty popłaczesz się przed całą grupą. Dwa razy w tygodniu jeździsz na basen, ale nie narzucasz sobie sztywnych terminów. Niedziele są nadal Mariana i twoje, choć coraz częściej olewasz squasha i idziesz prosto na saunę – zakwasy po crossficie uniemożliwiają utrzymanie rakiety dłużej niż przez 7 sekund.

4. Faza związku przyjacielskiego

Schudłeś o dwa rozmiary i czujesz, że możesz sobie nieco odpuścić. Znów spotykasz się ze znajomymi w piątki i pozwalasz sobie wtedy na piwko, czasem dwa, ale bez żarcia, chyba że idziecie w nocy na pizzę. Nie masz wyrzutów sumienia, wiesz, że spalisz wszystko na sobotnim crossficie. Co prawda, Miro coraz częściej krzyczy, że pocisz się jak pijacka świnia i jesteś żenującym flakiem, ale bardzo cię to cieszy – nic nie motywuje tak, jak strach i obelgi. Po zapaleniu zatok przebytym w zeszłym miesiącu, postanowiłeś na jakiś czas pożegnać się z basenem – jesień idzie, wieje, zimno, po co ryzykować? Sauna z Marianem została zawieszona z tego samego powodu, ale przypominasz sobie, że poradnik radził raz w tygodniu zrobić sobie leniwy dzień regeneracji, więc postanawiasz, że dobrym pomysłem będzie poświęcić niedziele na porządny sen i nadrabianie serialowych zaległości.

5. Faza związku pustego

Od trzech miesięcy nie byłeś na niczym innym, niż crossfit i Marian zaczął sugerować, że właściwie nie potrzebujesz Multisporta, bo wystarczyłby zwykły karnet na siłownię. Ty jednak wiesz, że chodzi mu tylko o to, że chciałby wyrobić kartę swojej nowej dziewczynie, którą poznał ostatnio w saunie. Nie z tobą te numery. Poszedłeś ostatnio na salsotekę, gdzie odkryłeś, że już nic nie pamiętasz ze swoich zajęć i postanowiłeś, że kiedyś na pewno wrócisz na kurs, a bez karty się nie opyla. Trener Miro został trenerem personalnym klientów premium, a jego grupy przejęła Mirelka. Mirelka jest śliczna, sympatyczna i wierzy, że marchewka motywuje skuteczniej niż kij. Lubisz ją. Od dwóch tygodni nikt nie nazwał cię owczym wzwodem. To miła odmiana.

6. Rozpad związku

Co miesiąc przesyłasz Marianowi pieniądze za kartę, żeby nie stracić twarzy i nie pozwolić mu triumfować, ale już wiesz, że to bez sensu. Ostatni raz byłeś na siłowni dwa miesiące temu – po tym, co robił z tobą Miro, masz wrażenie, że Mirelka nie jest w stanie niczego cię już nauczyć i straciłeś motywację. Poszedłbyś na salsę, ale tak się składa, że wszystkie szkoły tańca są w samym środku kursów. Z zaskoczeniem odkrywasz ogromne zasoby wolnego czasu. Postanawiasz, że wiosną wrócisz na basen, ale do tego czasu musisz znaleźć sobie nowe hobby. Googlasz czym jest „muffin”.