CZEGO NIE POWIE KOBIETA PO PORODZIE

7 grudnia 2014

CZEGO NAUCZYŁA MNIE MODA NA SUKCES?

10 grudnia 2014

NAJLEPSZE CIĄŻOWE ZABOBONY

8 grudnia 2014

Odkąd zaszłam w ciążę, regularnie byłam częstowana wybitnymi mądrościami, nierzadko z ust znajomych, których dotychczas uważałam za rozsądnych, bo mają wyższe wykształcenie, ironiczne zdjęcia profilowe na facebooku i Ray Bany. Niestety, jako że nauka, logika ani wybuchy śmiechu nikogo nie przekonują, musiałam poczekać, aż junior się urodzi, żeby móc się do nich odnieść. Teraz mi wolno, tak więc poznajcie 10 najlepszych zabobonów, w które wierzą poważni ludzie w tym kraju.


1. Świadoma, że wszystko, co chemiczne, szkodzi rezydentowi mojej macicy, wygooglałam pewnego wiosennego poranka, jak to jest z farbowaniem włosów. Dowiedziałam się, że absolutnie nie wolno mi zbliżać się do farby, choć nie dlatego, że nawdycham się amoniaku, wchłonę go przez skórę albo wywołam reakcję alergiczną na wrażliwym organizmie. Otóż


jeśli kobieta w ciąży farbuje włosy, jej dziecko będzie rude!


Logiczne. L’Oreal wybił się na pokrywaniu siwych włosów i modyfikowaniu kodu genetycznego. Postanowiłam zaryzykować: mam już czarnego kota, rude dziecko pasowałoby mi do wizerunku. Niestety, pomimo mojego regularnego rozjaśniania odrostów, mój syn jest mrocznym brunetem.

2. Prawdziwy smak włosowej potęgi poznałam, gdy pochwaliłam się koleżance, że umówiłam się do fryzjera na podcięcie końcówek. „No coś ty!!! Nie boisz się?!” – wykrzyknęła. „Czego mam się bać? To jest niedaleko” – odpowiedziałam zaskoczona. „Ale przecież w ciąży nie wolno obcinać włosów!!!” – powiedziała, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. Nie była, ale teraz już wiem, że

jeśli kobieta w ciąży obetnie włosy, jej dziecko urodzi się z krótkim rozumem!


Przyznaję, mój czterodniowy syn nie potrafi skupić uwagi na niczym, co nie jest moim cyckiem, przez dłużej niż 3 sekundy, ale winą za to obarczam geny jego ojca. Poza tym, mam naprawdę fajne cycki.

3. Pewnego dnia, gdy walnęłam się w łokieć, dowiedziałam się od kolegi z pracy czegoś, co zmartwiło mnie nie na żarty. Mianowicie,

jeśli kobieta w ciąży uderzy się w jakąś część ciała, jej dziecko będzie miało w tym samym miejscu znamię!


W ciąży moja koordynacja ruchowa osiągnęła poziom krytyczny i bezustannie obijałam się o meble, framugi, ludzi, zwierzęta, drzewa i ściany. Biorąc pod uwagę ilość moich wypadków, byłam więc przekonana, że urodzę syna-Mulata, którego jedynymi jasnymi plamami na ciele będą lewy policzek i pachy. Na wszelki wypadek, posprawdzałam adresy okolicznych domów samotnej matki i dziecka, a także przygotowałam domowe testy DNA. O dziwo, młody ma karnację zmarzniętego albinosa, więc jestem bezpieczna.

4. Prawdziwy dramat rozegrał się jednak pewnego sierpniowego popołudnia, gdy byliśmy na grillu u znajomych. Jako uosobienie wdzięku i gracji, nie trafiłam szklanką do ust i oblałam się wodą. Z ust znajomej wnet padł wyrok:

jeśli kobieta w ciąży obleje się wodą, jej dziecko będzie alkoholikiem!


Zalałam się łzami, kupiłam poradnik „Moje dziecko pije” oraz poszłam na terapię dla współuzależnionych. Wczoraj, z trwogą w sercu, postanowiłam sprawdzić, czy zagrożenie minęło i podałam synowi butelkę wódki. Upuścił. Odetchnęłam z ulgą.

 


5. Życzliwi byli mi nie tylko znajomi. Pewna zupełnie przypadkowa niewiasta, na oko po pięćdziesiątce, na oko Grażyna, widząc, że kupuję cień do powiek w drogerii, przyjrzała mi się uważnie i odnotowawszy tapetę na mym ciążowym obliczu, powiedziała mi, że

jeśli kobieta w ciąży się maluje, jej dziecko zejdzie na złą drogę!


Jako urodzona hazardzistka, nie rzuciłam kosmetyków w kąt. Na szczęście, okazało się, że pani Grażyna nie miała racji: dni mijają, a junior nadal unika kasyn.

6. Na którychś urodzino-imieninach, moje ciotki pogrążyły się w dywagacjach ma temat wyglądu naszego nienarodzonego syna. Ustaliwszy, jakie będzie mieć włosy, oczy, wzrost, kształt paznokci, a także czy będzie mieć wadę wymowy, zajęczą wargę i skłonności do tycia, zapytały mnie, czy miewam zgagę. Nie miewałam. „No, to wda się w tatusia i będzie łysy, hehe” – orzekły. „Dlaczego?” – zapytałam.

jeśli kobieta w ciąży ma zgagę, jej dziecko będzie miało dużo włosów!


– odpowiedziały. Okazuje się, że włosy dziecka drażnią żołądek matki, wywołując zgagę. Włosy. Żołądek. Rozumiecie. Cała moja wiedza anatomiczna była kłamstwem.

 


7. To nie koniec naukowych niespodzianek! Dzień jak co dzień: koleżanka wpadła w odwiedziny, więc piłyśmy herbatkę, jadłyśmy ciasteczka, rozmawiałyśmy o literaturze i Kim Kardashian. Chciałam pokazać jej nowy nabytek książkowy, ale zanim zdążyłam zdjąć go z półki, ona zerwała się z kanapy jak oparzona. „Nie podnoś rąk!” – wykrzyknęła.

jeśli kobieta w ciąży podnosi ręce, jej dziecko owinie się pępowiną i udusi!


Zdębiałam. Zadając pytania pomocnicze, wnet dowiedziałam się, że moje ruchy są zsynchronizowane z ruchami dziecka, więc kiedy ja podnoszę ręce, dziecko robi to samo i przekłada sobie pępowinę. Od tamtej pory, do końca ciąży 2 godziny dziennie bębniłam palcami po stole – mam nadzieję, że junior będzie pianistą.

8. Podnoszenie rąk to nie wszystko. Zatroskana wypytałam koleżankę, jakie jeszcze zagrożenia czyhają na tchawicę mojego potomka. Okazało się, że

jeśli kobieta nosi w ciąży wisiorek lub szalik, jej dziecko owinie się pępowiną i udusi!


To, że mój syn urodził się bez boa z chrząstki uważam zatem za prawdziwy cud: jestem mamą grudniowego dziecka, więc to oczywiste, że w ciąży każdego dnia do czapki i rękawiczek dobierałam odpowiedni wisiorek!

9. Koleżanka sprzedała mi jeszcze jedną dobrą radę:

jeśli kobieta w ciąży dzieli się z kimś jedzeniem, po porodzie nie będzie miała pokarmu!


Tutaj jednak nie jestem w stanie powiedzieć, czy to fakt, czy mit. Przez ostatnich 9 miesięcy nie było opcji, żebym dała komuś swoje żarcie. Ale przyznaję: pokarm mogłabym sprzedawać na wiadra. Chce ktoś?

10. Wisienka na torcie nadeszła już po tym, jak dziecko ewakuowało się z mojego łona. Położna w szpitalu wytłumaczyła mi wtedy, skąd wzięła się bujna czupryna mojego syna:

jeśli kobieta w ciąży przytula się do psa, jej dziecko będzie kudłate!


Jestem jej bardzo wdzięczna, że mi o tym powiedziała. Bez niej, ta lista miałaby tylko 9 punktów. Nie rozumiem jednak jednego: jak to jest możliwe, skoro w ciąży nie miałam zgagi?!