ZDEJMIJ CZAPKĘ, CHŁOPCZE

1 grudnia 2014

CZEGO NIE POWIE KOBIETA PO PORODZIE

7 grudnia 2014

ZNAKI OSTRZEGAWCZE

3 grudnia 2014

Randkowanie jest trudne. Wiem, co mówię: mam na swoim koncie kilka spektakularnych związkowych faili. Ilekroć podnosiłam się po nich z gleby, najgorsza była świadomość, że tego można było uniknąć. Prawie wszystkie dramaty były do przewidzenia na podstawie złotych myśli, które padały z ust moich rozmówców już na pierwszej randce. Oto teksty, po których wasze wewnętrzne radary powinny rozbłysnąć niczym panorama Las Vegas po zmroku.

1. „Nigdy nie byłem w związku”

Kiedy mówi to osiemnastolatek, prawidłową reakcją jest „aha”. Kiedy mówi to dwudziestoośmiolatek, prawidłową reakcją jest „chyba nie wyłączyłam żelazka”. W pewnym wieku to, że facet jest niezapisaną kartką, nie jest urocze ani ekscytujące, a staje się przerażające i należy się zastanowić, jak to jest możliwe. W najlepszym wypadku, po prostu „wcześniej nie poznał nikogo wyjątkowego” i będziesz musiała uczyć go wszystkich podstaw, takich jak to, że „chyba nie” to nie jest idealna odpowiedź na pytanie „czy jestem gruba?”, a parówki i cola to nie jest wymarzone menu na twoje urodziny. W najgorszym wypadku, typ właśnie wyszedł z więzienia po dziesięcioletnim odsiadywaniu wyroku za pobicia na zlecenie i bez zlecenia. Lepsze jednak to, niż…

2. „Nigdy nie byłem zakochany”

To, że dorosły mężczyzna nigdy z nikim nie był, jest dziwne, ale prawdopodobne. To, że nigdy nie był zakochany, jest prawie niemożliwe. Opcje są dwie: albo jego mózg nie funkcjonuje w prawidłowy sposób i powinnaś zamówić taksówkę, albo tobą manipuluje i chce rzucić ci takim tekstem wyzwanie. Częściej to drugie. Co jest w tym wszystkim najlepsze, panowie używają tego tekstu, bo on działa! Przeciętna kobieta słysząc coś takiego na pierwszej randce, podświadomie mówi „challenge accepted” i natychmiast sobie wyobraża, że będzie tą pierwszą, jedyną, wyjątkową, odczaruje go i wygra życie, więc zaczyna się starać dwa razy bardziej, a on może spokojnie założyć ręce i patrzeć, jak wokół niego skacze, nawet nie zadając sobie samej pytania, czy go lubi. Nie bądź tą kobietą.

3. „Marzą mi się dzieci i owczarek niemiecki”

Jeśli w ciągu pierwszych piętnastu minut rozmowy dowiadujesz się, że typ marzy o domku na prerii, beżowym volvo combi, bo ma z tyłu dużo miejsca na foteliki, trójce dzieci, w tym córkach-bliźniaczkach, które nazwiecie Maria i Magdalena, a także że najlepiej jest mieć dzieci na wiosnę, bo wtedy unikniesz upałów w ciąży, to wiedz, że coś się dzieje. Podobnie jak poprzednio, interpretacje takich wyznań są dwie:

a) ma takie ciśnienie na prokreację, że nie interesuje go zbyt wiele na twój temat, wystarczy mu, że jesteś chętna, płodna i w twojej rodzinie nie ma historii cukrzycy;

b) przeczytał na wizażu, że kobiety marzą o mężczyznach, którzy poważnie myślą o przyszłości, więc pociska ci kit.

W pierwszym przypadku, uciekaj. W drugim przypadku, uciekaj.

4. „To zła kobieta była”

Jeszcze nie wiesz, co jest w karcie dań ani co on myśli o dzisiejszej pogodzie, ale wiesz, że jego poprzednia dziewczyna go zdradzała. Wcześniejsza, kłamała i wykorzystała go bez skrupułów. A ta, która była przed nią, nigdy go tak naprawdę nie kochała. Przez to wszystko, on teraz nie wie, czy komukolwiek kiedykolwiek zaufa, choć nadal wierzy w miłość. Super. Gwarantuję ci, że kolejne opowieści będą o tobie. I to już bardzo niedługo. Gorsze jest tylko…

5. „Mam świetne relacje ze swoimi byłymi”

W wolnym tłumaczeniu: w mojej ekipie jest moja była narzeczona, a na każdej imprezie całujemy się po pijaku/moja eks i ja jesteśmy już tylko przyjaciółmi, ale nadal codziennie do siebie dzwonimy/ciągle razem mieszkamy, bo nie wiedzieliśmy jak podzielić psa. Zapamiętaj: jedyna dobra relacja z eks, to brak relacji z eks.

6. „Tylko się nie angażuj”

Prawdziwy hit: podczas pierwszej randki (a także podczas drugiej i trzeciej), typ mówi ci, że on zawsze ostrzega swoje dziewczyny, że mają się nie angażować, bo nie mogą liczyć na wzajemność, a one mimo to się angażują i potem mają do niego żal, a on przecież uprzedzał. Po czym czule poprawia ci włosy i dolewa wina. Mistrzostwo świata. Interpretacje są dwie:

a) uważa, że jesteś tępa i zaakceptujesz „układ”, który on ci właśnie usiłuje sprzedać;

b) uważa, że jesteś tępa i dasz się zmanipulować jak w punkcie 2.

Czy któraś z tych opcji cię satysfakcjonuje? Tak myślałam. Podziękuj za miły wieczór i wyjdź.

7. „Mam jeszcze czas, żeby spoważnieć”

Najpiękniejsze ze zdań, po którym następuje mrugnięcie okiem, ewentualnie charakterystyczne „hehe”. Wypowiedziane przez faceta dobiegającego trzydziestki oznacza, że w wolnych chwilach gra na Play Station, na obiad je pizzę, w piątki chadza do klubów, soboty spędza z bongiem na kanapie, a w niedziele jeździ do mamy zjeść obiad i odebrać pranie. Twoje ewentualna rola w jego życiu polegałaby na dotrzymywaniu mu towarzystwa podczas sobotniego chillu. Jeśli szukasz tego samego, przybij mu pionę i wyciągnij blanta.

8. „Mieszkam z rodzicami”

Bardziej problematyczna mutacja punktu 7. Może i ma trzydzieści lat, dobrą pracę, samochód i wygląda na zdrowego na ciele i umyśle. Niby mógłby mieszkać sam, ale po co? Rodzice akceptują jego wolność, może wracać o której chce, zawsze ma ugotowany obiad, w zamian musi tylko wychodzić z psem, a to, co by wydał na czynsz, może oszczędzać i/lub wydawać na swoje pasje, a teraz też na ciebie. Tu wszyscy wygrywają! Nie ma w tym nic złego! Jeśli jakaś część ciebie przez chwilę da się zwieść, powtarzaj niczym mantrę: jest w tym wiele złego. Bardzo, bardzo, bardzo wiele złego.

9. „Lubię czytać, ale nie mam na to czasu”

Wie, że powinien dużo czytać, bo laski to lubią, poza tym każdy w cv i na pierwszej randce deklaruje, że kocha książki. Tymczasem, nie dość, że nie czyta, to jeszcze nie ma jaj, żeby powiedzieć „papieru dotykam tylko w kiblu i dobrze mi z tym”. Choć sama pochłaniam książki na tony, jestem daleka od orzekania, że ktoś, kto nie czyta, nie jest wartościowym człowiekiem. Wiem jednak na pewno, że szkoda czasu na kogoś, kto kreuje się na kogoś, kim nie jest.

10. „Balcerowicz musi odejść”

Nie ma nic bardziej seksownego na pierwszej randce, niż egzamin z poglądów politycznych. Jeśli będziesz miała szczęście i nie będziesz się z nim zgadzać, możesz liczyć na to, że twój towarzysz wyjdzie, zanim skończysz mówić „Samoobrona”, ratując cię przed nieuniknioną katastrofą. Jeśli jednak będziesz podzielać jego poglądy lub, co gorsza, jest ci w sumie wszystko jedno i dyplomatycznie nie zaoponujesz, kupisz sobie bilet do trudnego świata bezustannych testów, dyskusji i starć światopoglądowych, w którym życie będzie ci upływać na lajkowaniu infografik z fanpage’a Kancelarii Premiera oraz oglądaniu wszystkich istniejących serwisów informacyjnych („żeby mieć pełen ogląd”). Wszystko to tylko po to, żeby dostać swoją szczoteczkę do zębów i piżamkę w plastikowej reklamówce, gdy odmówisz pójścia na wybory z zapaleniem płuc.
 
Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy. Sama nie we wszystkich tych sytuacjach obudziłam się za późno, ale i tak przypałów było zbyt wiele. Spoko, błędy są po to, żeby wyciągać z nich wnioski. Nie od razu onego zbudowano. Czy jakoś tak.