NAJOBRZYDLIWSZE ZE ZDAŃ

4 stycznia 2015

SYPIAJĄC ZE SWOJĄ STARĄ

8 stycznia 2015

10 NAJGŁUPSZYCH PYTAŃ DO KOBIETY W CIĄŻY

6 stycznia 2015

Od dnia, w którym kobieta podzieli się ze światem nowiną o zaludnieniu jej macicy, aż do dnia szczęśliwego jej wyludnienia, niezliczoną ilość razy musi odpowiadać na serię upośledzonych bardziej lub mniej pytań. Część pozycji znajdujących się w tej puli jest szczególnie debilna. Dowiedz się, które z twoich pytań generują facepalm, którego plask odstrasza wróble i wybija stonki. 

1. Planowane?

Czego oczekuje osoba zadająca takie pytanie? Opowieści o tym, jak przez ostatnie miesiące badałam sobie śluz i karmiłam swojego onego selerem, usiłując począć potomka? Zabawnej anegdotki o prezerwatywie, która zawiodła? Szczegółów dotyczących pozycji, w której doszło do zapłodnienia? I czy mogę w zamian zapytać ją, jak często uprawia seks i z kim?

2. Cieszysz się?

Super, że pytasz, przypadkowy kolego z pracy, z którym rozmawiam drugi raz w życiu, przy czym pierwszy raz dotyczył kończącej się kawy! Właśnie szukałam kogoś, komu będę mogła opowiedzieć o moim dole związanym z czekającą mnie przemianą i myślę, że jesteś idealną osobą do tak intymnych zwierzeń!

3. A czyje to?

Ha ha ha, borze, jak śmiesznie!

4. Kiedy idziesz na L4?

Że co, źle wyglądam? Skąd się wzięło przekonanie, że w momencie, gdy kobieta nasika na plastikowy patyczek i zobaczy dwie kreski, natychmiast traci chęć i/lub zdolność do pracy? Okazuje się, że ludzie naprawdę oczekują, że ciężarówka już na samym początku stanu błogosławionego odfrunie do krainy dresów i seriali. Dziwne.

5. Co na to twój szef?

Nie wiem, dziecko nie jest jego. Czy naprawdę żyjemy w tak chorym kraju, że w momencie, gdy dowiaduję się, że jestem w ciąży, powinnam przede wszystkim zastanowić się, co na to mój szef? Przecież to powinna być ostatnia rzecz, jaka przychodzi do głowy w obliczu tak dużej rewolucji. Z drugiej strony, skoro normą jest L4 od pierwszego trymestru…

6. Nie boisz się karmić piersią?

Opcjonalnie: „będziesz karmić piersią?” oraz „a jeśli nie będziesz mogła karmić piersią?”. Dotyczy zwłaszcza mężczyzn, którzy na co dzień rzadko patrzą kobietom w oczy. To pytanie zadają wszyscy ci, którzy przez lata marzyli, żeby w mojej obecności bezkarnie gadać o moich piersiach i teraz wreszcie mogą dać temu ujście, więc dostają cyckowego Tourette’a.

7. A jeśli stracisz figurę?

To ją odzyskam. Wiem, że patrząc na polskie ulice, trudno w to uwierzyć, ale ciąża nie musi oznaczać dożywotniej transformacji w Jabbę z „Gwiezdnych wojen”. Uwaga: w przypadku brzydkiej koleżanki, pytanie często zadawane jest ze złośliwym uśmieszkiem i tonem pełnym nadziei. Wierz mi, Halina, choćbym miała skakać z Chodakowską podczas karmienia, na złość tobie odzyskam talię osy zanim skończysz ten słoik nutelli.

8. Ile przytyłaś?

To już pytanie osoby, która się nie pierniczy i wali z grubej rury. Nic nie przytyłam, ciołku, bo to jest ciąża, a nie dieta czekoladowa.

9. Wybraliście imię?

Niby całkiem bezbolesne pytanie, ale nie dajcie się zwieść. Hardkor następuje potem. Z jakiegoś powodu, ludziom się wydaje, że świat pragnie ich opinii, więc, poznawszy opcje, które wchodzą w grę, nieproszeni przechodzą do konkretów: „to pierwsze imię – tragedia, jak do psa normalnie, ale to drugie spoko”; „oj nie, tak go nie nazywaj, miałam w przedszkolu kolegę, który się tak nazywał i był strasznie tępy!”; „to pierwsze jak dla starca, ale to drugie możesz dać”. Nie no, dzięki, stary!

10. Kiedy następne?

Prawdziwy hit: jeszcze nie zdążyłam wypchnąć z siebie jednego ziomeczka, a już powinnam wiedzieć kiedy zacznę całą zabawę od początku. Może nie będę chciała mieć kolejnego dziecka. Może nie będę mogła. Wyjdź.

Jest coś fascynującego w tym, że umysły większości ludzi idą dokładnie takim samym torem. Przyznaję ze wstydem, że dawno temu, w czasach prokreacyjnej nieświadomości, sama sadziłam część tych kwiatków. Jeśli nie chcesz być więc zaskakujący jak strajk lekarzy w styczniu, zastanów się, zanim następnym razem odwalisz Ewę Drzyzgę.