PRZEPROWADZKA: LEVEL PRO

14 stycznia 2015

ZNAKI OSTRZEGAWCZE 2: GDY BABY SĄ GŁUPIE

18 stycznia 2015

5 PIOSENEK, KTÓRE SĄ O CZYMŚ INNYM, NIŻ MYŚLISZ

16 stycznia 2015

Przeciętny Polak opuszcza szkołę średnią z opanowanymi do perfekcji umiejętnościami potrzebnymi do zdania matury: czytaniem ze zrozumieniem, montowaniem ściąg na łydce oraz kolorowaniem małych kwadratów na czarno. A co ze słuchaniem? Czy to przez zły program nauczania, drugim najczęściej wypowiadanym przez polskiego polityka zdaniem, po „siadaj, kurduplu”, jest „ja panu nie przerywałem”? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne: słuchanie ze zrozumieniem nie jest naszą mocną stroną. Najlepszym dowodem są dzisiejsze hity – Wielcy Niezrozumiani polskiego radia. Poznajcie piosenki, na których wykłada się większość andżejów.


Every breath you take – Police

 


Cudowna full romantiko piosenka o tym, że on ją tak kocha, że aż pilnuje jej oddechu, w dodatku rytm w sam raz do bujania „na dwa”. Idealna na pierwszy taniec na weselu, nie? NIE. To jest piosenka o obsesji. Ona go zostawiła, a jemu bije na dekiel. Odkąd odeszła, nie może znaleźć sobie miejsca. On ją obserwuje. Śledzi każdy jej krok. Nie spuszcza jej z oczu. Czy ona nie widzi, że należy do niego? On jej to pokaże. Gdyby ten tekst był zestawiony z melodią z „I’ve seen that face before” Grace Jones, byłaby to najbardziej przerażająca piosenka w historii świata.



Niech żyje bal – Maryla Rodowicz

 



Nie, to nie jest piosenka o dożynkach w Skaryszewie. Ani o orkiestrze. Ani nawet o wódce. To jest pełna gorzkich refleksji opowieść o życiu i śmierci, wzbogacona o odniesienia do peerelowskiej rzeczywistości. Wiem, trudno w to uwierzyć, ale kiedy Maryla śpiewa, że „życie zachodu jest warte”, chodzi jej o emigrację, a nie o to, że masz zajść do sklepu po następną Wyborową. A jednak, po każdym poważniejszym melanżu, mój fejsbuk wypełnia się wpisami typu „Nieeeech żyyyyje baaaaal!!! 😀 😀 😀 Sylwester!!!!!111 % % % Z Najlepszymi w miejscu: OSP Chwaszczyno”.

Imagine – John Lennon

 



Jedna z najpopularniejszych piosenek świata. W kategorii promujących harmonię poprawiaczy humoru, plasuje się gdzieś między „What a wonderful world” Louisa Armstronga a „Jajecznicą” Ali Janosz. Wiecie, że siła wyobraźni, świat bez wojen, jesteśmy braćmi, pokój, kuchnia, łazienka na świecie. A tymczasem, sam pan John nazwał tę piosenkę manifestem komunistycznym, podkreślając, jak szkodliwe są religie, granice geopolityczne, komercja tudzież kapitalizm. Coś takiego mógł palnąć tylko typ odnoszący komercyjne gigasukcesy w światowej stolicy kapitalizmu, jaką są Stany Zjednoczone.

Windą do nieba – 2 plus 1

 




Za każdym razem, gdy słyszę tę piosenkę na weselu, a słyszę tę piosenkę za każdym razem, gdy jestem na weselu, mam ochotę podejść do pana młodego i zapytać go, czy kiedykolwiek wsłuchał się w jej tekst. Nie sondze. Mam bowiem szokującą informację: „mój piękny panie” to nie są słowa skierowane do niego. O panu młodym jest „ja go nie kocham, taka jest prawda (…), ale dziewczyna przez świat nie może iść całkiem sama”. Sama radość. Na szczęście, nikomu to nie przeszkadza, więc co sobotę tysiące Polaków stają w kółeczkach, łapią się za rączki i z szerokimi uśmiechami jadą z tym światem: „juuuuuż mi niosą suknię z welonem…”. Czad.

Summer of 69 – Bryan Adams

 



Morza szum, ptaków śpiew, Bryan Adams pośród drzew. Wspomnienia z wakacji w 1969 roku? Nope. Pan Bryan zrobił nas wszystkich w konia. Utwór „Summer of 69” opowiada o pięknym lecie, kiedy to grzywowładny nabył nową gitarę i założył z kolegami zespół. Pewnego wieczoru poznał fajną dziunię, a że akurat potrzebował się wyluzować, skorzystał z jej potencjału godowego. Jako że było to dawno temu i tabletka „po” była jeszcze na receptę, postanowili nie ryzykować, że stworzą sobie żywą pamiątkę i pan Bryan obrócił dziunię o 180 stopni, po czym ją obrócił. Tytułu nie należy więc tłumaczyć jako „Lato 1969 roku”, ale jako „Lato pozycji 69”. Serio.

No, to teraz będziecie odrobinkę mądrzejsi. Najlepsze jest to, że to przecież nie są żadne skomplikowane dzieła, tonące w woalu i wymagające interpretacji Roberta Langdona. Okrutna prawda zawsze była tuż przed nami, bezczelnie śpiewana prosto w bębenki. Jeśli macie pomysły na jakieś inne muzyczne miny, zamieniam się w słuch. Ze zrozumieniem.