CO MIAŁA NA MYŚLI MARILYN MONROE?

22 lutego 2015

MÓJ DZIEŃ Z TINDEREM

26 lutego 2015

JAK SKUTECZNIE WYWOŁAĆ AWANTURĘ

24 lutego 2015
Co miała na myśli Marilyn Monroe- (1)
MÓJ DZIEŃ Z TINDEREM - FABJULUS
Jak skutecznie wywołać awanturę - fabjulus

– To już prawie pół roku – powiedziała rozanielona.
– Była już pierwsza awantura? – zapytałam ją znad kubka herbaty.
– No właśnie nie! – zmartwiła się. – To chyba dziwne, nie?
– Zwariowałaś? Ciesz się! – odparłam zaskoczona. – Coś ty, przecież kłótnie są potrzebne! – odparowała z wyrzutem. – Jak inaczej mam go dokładnie poznać?

W pierwszej chwili chciałam ją wyśmiać, ale po namyśle odkryłam, że jej obawy były w pełni uzasadnione. Dobra awantura to jeden z niezbędnych elementów pełnego, zdrowego związku, a tymczasem każdego dnia tysiące par borykają się z koszmarem zgodności i harmonii. Problem narasta, bowiem zasypane fachową literaturą i pouczającymi reportażami w „Dzień dobry TVN”, kobiety zaczęły władać psychologicznymi sztuczkami, pozwalającymi rozwiązywać konflikty szybko i skutecznie, mężczyźni natomiast przesiąknęli chorą ideologią dialogu i empatii, które wpajane są im wbrew ich naturze już od najmłodszych lat. Ta plaga jest lekceważona przez mainstreamowe media już zbyt długo. Jeśli więc twój związek stoi w obliczu podobnego kryzysu, ratuj swoją miłość i przeczytaj poniższy poradnik, który podpowie, jak skutecznie wywołać w domu mini-wojenkę, która obróci w pył ten toksyczny spokój.

Szukaj złej woli

Skoro jesteście parą, a on zadeklarował już, że cię kocha oraz najbardziej podobasz mu się bez makijażu, masz pełne prawo oczekiwać, że każde jego słowo, czyn i myśl kręci się wokół ciebie. Z tej właśnie perspektywy przyjrzyj się jego zachowaniom. Napisał przy tobie smsa do przyjaciela? To dowód, że kumple są ważniejsi od ciebie. Upił się? Na pewno zrobił ci to na złość. Spóźnił się? Chciał w ten sposób okazać ci brak szacunku. Postaw się w centrum wydarzeń i patrz na wszystko z perspektywy wyroczni, a błyskawicznie odkryjesz niezliczone dowody na jego kłamstwa, złośliwość i brak wrażliwości. I słusznie! Koniec taryfy ulgowej. Podchodzisz do tego związku poważnie i tego samego oczekujesz w zamian.

Oczekuj cudu

Znasz go już trochę i wiesz, jakie są jego mocne i słabe strony. Biorąc to pod uwagę, postaw przed nim jakieś zadanie adekwatne do jego możliwości i przyglądaj się sytuacji. Wiesz, że zawsze się spóźnia? Zdziw się, że przyjechał dziesięć minut później, niż zadeklarował. Wiesz, że ma słabą pamięć? Wspomnij mimochodem, że za miesiąc wychodzi film z twoim ulubionym aktorem i zrób scenę, kiedy nie zabierze cię na jego premierę. Wiesz, że kocha grać na konsoli? Dostań szału, że zamiast oglądać z tobą seriale, przed snem ratuje Gotham City. Sprawa jest prosta: jeśli cię kocha, to będzie chciał nad sobą popracować. Farbujesz się L’Orealem, więc wiesz, że jesteś tego warta. Dlatego wyznacz mu w swojej głowie zadanie i czekaj cierpliwie, aż da dupy postara się dla ciebie zmienić.

Buduj napięcie

Wykorzystaj doświadczenie zdobyte już w latach przedszkolnych i zagraj w „króla ciszy”. Milcz jak zaklęta i unikaj kontaktu wzrokowego – w ten sposób zwrócisz jego uwagę na twoją niechęć i gniew. Kiedy wreszcie zapyta, co się stało, a na pewno zapyta, odpowiedz krótkim „nic”. W okolicach siódmego ponowienia pytania, możesz zmienić strategię, korzystając z niezawodnego „jeżeli nie wiesz, o co chodzi, to nie mamy o czym rozmawiać”. Dzięki temu zabiegowi, nie pozostawisz mu wątpliwości, że ma przechlapane i powinien natychmiast przystąpić do ratowania sytuacji. Do meritum możesz przejść dopiero, gdy zacznie cię błagać, abyś otworzyła przed nim nieprzeniknione skarbce swojego gniewu. Tylko nie pomyl kolejności! Idiotyczne porady, żeby prosto z mostu mówić, co jest nie tak, to oczywiste bzdury rozwodowego lobby. Nie daj sobie zrobić wody z mózgu. Umiejętne zbudowanie napięcia jest niezbędne, żeby delikwent zrozumiał powagę sytuacji.

Interpretuj

Dziewięciu na dziesięciu mężczyzn nie wie, co ma na myśli, gdy mówi, co ma na myśli. Tutaj przydasz się ty i twój geniusz interpretacyjny. Pomóż mu nazwać swoje emocje. Wskaż dalszą drogę w dyskusji. Wytłumacz mu, o co mu chodzi. „A więc uważasz, że jestem gruba?”, „czyli myślisz, że jestem ślepa?”, „masz mnie za idiotkę?”, „a więc już ci na mnie nie zależy?”, „po prostu powiedz, że już mnie nie kochasz” – to tylko niektóre z podstawowych kierunków myślenia. Wierz mi, on właśnie to chciał powiedzieć, po prostu o tym nie wiedział. Bez twojego zaangażowania, rozmowa szybko może zabrnąć w kozi róg, a przecież zależy ci na szybkim i skutecznym doprowadzeniu jej do końca.

Uruchom pamięć

Aby poprawnie zdiagnozować problem, przyda ci się umiejętność dedukcji godna Sherlocka Holmesa. Aby z niej skorzystać, niezbędne będą zasoby archiwalne. Przypomnij sobie każdą rzecz, jaką typ zrobił nie tak na przestrzeni ostatniej dekady i nie wahaj się, by jej teraz użyć. W ten sposób szybko odkryjesz wzorce zachowań, które kładą się cieniem na waszej relacji, a także otworzysz mu oczy na jego niegodziwość, niespełnione obietnice zmiany oraz błędy wychowawcze jego rodziców, za które teraz ty, biedna, musisz płacić cenę. Dla dobrego efektu, nie tylko wygrzeb każde dawne potknięcie i rozsmaruj je na nim jak Magda Gessler smalec, ale i użyj magicznych słów kluczy, które spadną na niego niczym wielki głaz poczucia winy i przypieczętują twoją krzywdę. Szczególnie skuteczne będą stare, sprawdzone „jak mogłeś?”, „obiecałeś” oraz „mam nadzieję, że jesteś z siebie zadowolony”.

Wzmocnij przekaz

Zrób wszystko, żeby upewnić się, że twoje słowa trafią do rozmówcy. Żeby wyeliminować ryzyko, że czegoś nie dosłyszy – krzycz. Postaraj się rozpłakać – dzięki temu nie pomyśli, że krzyczysz na przykład z ekscytacji przed koncertem Bajmu, tylko będzie wiedział, że jednak jest ci źle, a to wszystko przez niego. Używaj gestykulacji. Dużo. Różnej. Zadbaj o rekwizyty: rzuć kubkiem, trzaśnij drzwiami, kopnij w ścianę, z bólu stopy zemdlej na potłuczone szkło. To ma być awantura, a nie jakaś popierdółka.

Graj na punkty

Kiedy uda ci się już doprowadzić do szczęśliwego rozwinięcia fazy właściwej konfliktu, a więc eskalacji hejtu, pamiętaj, że tu nie chodzi o rozwiązanie problemu, wyjaśnienie sprawy i puszczenie kłótni w niepamięć. To jest wojna, którą ty masz wygrać. Na każdy argument, który usłyszysz, błyskawicznie odparowuj więc ripostą ciętą jak goździki na Dzień Kobiet, nie zaszczycając go refleksją – on na pewno nie ma racji, a nawet jeśli ma, to przecież i tak nie możesz przerwać kłótni w połowie jakimś idiotycznym „o kurcze, rzeczywiście”. Nie wahaj się i używaj ciosów poniżej pasa. Oglądałaś „Magdę M.”, więc wiesz, co to szermierka słowna. Wypominaj. Czepiaj się słówek. Wyłapuj nieścisłości. Obniż jego wiarygodność. Zbieraj punkty. Wymieniaj na garnki w najbliższym Tesco. I pamiętaj: kompromis jest dla słabych. Nie przez przypadek brzmi prawie jak „kompromitacja”.

Et voila! Tak to się robi! Za skuteczność powyższych metod ręczę wieloletnim doświadczeniem w branży. Jeśli masz swoje sprawdzone hity awantury, koniecznie daj znać – wspólnie stworzymy niezawodną recepturę na idealną kłótnię. Stop chorym związkom opartym na zrozumieniu! Udowodniono naukowo, że dzieci wychowane w takich rodzinach mają wypaczony obraz świata i są objęte wzmożonym ryzykiem gotowości do dialogu! Nie możemy na to pozwolić. Ratujmy europejską cywilizację!

Uwaga: produkty nie mogą być sprzedawane oddzielnie. Tylko zastosowanie pełnego pakietu zaowocuje klasyczną hają, poznaniem wszystkich pięćdziesięciu twarzy misiaczka oraz doświadczeniem największego, niepojętego dla mnie fenomenu departamentu libido: seksu na zgodę. Ale co ja wiem, jak to mówią – „bez kurwicy nie ma chcicy”.

fot. Maggie Stiefvater