JANUSZOSEKSUALIZM

12 lutego 2015

50 TWARZY ABSURDU

15 lutego 2015

MŁODZI, PIĘKNI, SAMOJEBNI

14 lutego 2015
januszoseksualizm
50 twarzy absurdu

W top 3 najbardziej egoistycznych rzeczy, jakie może zrobić człowiek, znajdują się kolejno: nazwanie syna imieniem ojca, zjedzenie ostatniego ciasteczka oraz strzelenie sobie selfie. Początkowo kojarzona wyłącznie z niskim ilorazem inteligencji, wysokim współczynnikiem próżności i syfem na drugim planie, samojebka przeszła w ostatnich latach podziwu godną ewolucję. Opuściła mroczne odmęty Naszej Klasy i ruszyła w pełną przygód podróż. Od brudnych luster w smutnych łazienkach, przez zabawne próby odwracania wzroku od obiektywu i udawania, że zdjęcie zrobił ktoś inny, wkroczyła do windy Dawida Wolińskiego, żeby ostatecznie wylądować na Oscarach. Po drodze wpadła jeszcze do USC, gdzie pogadała z kierowniczką i zmieniła imię, dzięki czemu niepostrzeżenie od prześmiewczej „samojebki” przeszliśmy gładko do przystępniejszego i znacznie bardziej światowego „selfie”, aż nagle odpaliłeś któregoś dnia fejsbunia, żeby odkryć, że samostrzały robi już nawet twoja polonistka z gimnazjum.

Po kilku starciach z nowym filarem fotografii, każdy głodny akceptacji łowca lajków zaczyna zauważać pewien schemat towarzyszący procesowi strzelania sobie foteczki. Nie każdy jednak kuma, jak zrobić zdjęcie, które podbije walle znajomych, a także znajomych jego znajomych na trzy piękne godziny, zamiast zostawić w internetach kompromitujący list gończy, który spotka jedynie pełne litości milczenie gawiedzi. Żeby oszczędzić ci więc samodzielnego poszukiwania właściwej drogi, zdradzę ci składniki sukcesu, dzięki którym poczujesz się jak Iwona Węgrowska na festynie w Raciążu – jak prawdziwa gwiazda.

Przedfocie

Dobrze zorganizowana faza przygotowawcza to podstawa sukcesu. Wybierz lokalizację, w której strzelisz swoje małe dzieło sztuki i zastanów się nad rekwizytami. Jeśli zdecydowałeś się na basen w Sharm El-Sheikh, zadbaj o widoczną palmę na drugim planie. Jeśli ma to być parkiet w remizie – zadbaj o widoczną palemkę w drinku. Jeśli wybrałeś łazienkę – opuść klapę kibla. Weź psa lub kota – dzięki nim zdobędziesz dodatkowe lajki od sympatyków Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oraz koleżanek w wieku produkcyjnym, które odczuwają już silny zew macicy i przelewają go na wszystko, co małe i żywe. Dopieść stylówę – pozbądź się pietruszki z górnej dwójki i kurzego przyklapu na głowie. Podnieś cyc, naciągnij dekolt, napnij bica, dla ładnego kolorytu poszczyp się w policzki i jabłko Adama. Chwyć telefon.

Akt focenia

Zacznij od zdjęcia próbnego. Przybierz pozycję, która wyciągnie wszystkie twoje podbródki, wyeksponuje twój lepszy profil i ukryje nos Tysona, sprawiając przy tym wrażenie swobodnej i naturalnej. Zrób zdjęcie. Przypomnij sobie, że to nie był twój lepszy profil. Zrób drugie zdjęcie. Stwierdź, że nie masz czegoś takiego „jak lepszy profil”. Wybierz ten mniej smętny, po czym unieś telefon, żeby oczy wyglądały na większe niż są. Przybierz spojrzenie, które jednocześnie będzie wyrażać uwodzicielską głębię twojej złożonej osobowości, jak i zaskoczenie, że twoja ręka robi ci zdjęcie. Uśmiechnij się, jakbyś chciał umówić się ze swoim telefonem na kolację z śniadaniem i wal foty, aż zaczniesz łzawić.

Pofocie

Spośród 127 zdjęć, między którymi różnicę widzisz tylko ty, wybierz tę z największym potencjałem lajkochłonnym. Otwórz filtry i wybierz taki, który kusząco otuli twoją boską twarz, maskując trądzik i rozświetlając smagane kawą zęby. Spójrz na efekt końcowy i odkryj, że wygląda dokładnie tak samo, jak każda dotychczasowa samojebka, którą puściłeś w świat. Sporządź podpis, który będzie brzmiał wystarczająco błyskotliwie i ironicznie, żeby odwrócić uwagę od tego, że właśnie zrobiłeś sam sobie zdjęcie. Postaraj się o „LOL-factor”, dzięki któremu nieszczęsny odbiorca uśmiechnie się na twój widok, nawet jeśli nienawidzi cię od czasów zielonej szkoły. Wyznacz sobie ilość lajków, po której przestaniesz się spinać, że upublicznienie twego oblicza było błędem, bo ewidentnie jesteś pasztetem i nie podobasz się nawet swoim krewnym. Udając, że jednak wcale ci nie zależy, kompulsywnie odświeżaj stronę, aż liczba przy kciuku przekroczy tę magiczną granicę i odetchnij z ulgą.

 

z grażą

Nailed it.

 

Pamiętacie swoją pierwszą samojebkę? Ja niestety owszem. To był 2007 rok. Tego dnia czułam się wyjątkowo ładna i uznałam, że świat musi się o tym dowiedzieć. Postanowiłam więc popłynąć z prądem nowych trendów i wyciągnęłam aparat cyfrowy (w 2007 roku telefony nie ogarniały tematu). Zrobiłam zdjęcie, potem następne i jeszcze jedno, a już dwanaście podejść później znalazłam zwycięzcę, którego wrzuciłam na swój profil. Nagle jest on. Pierwszy komentarz. Jak cudownie! Może zaraz ktoś mi powie, że jestem ładna i szłoby! O! Od kolegi! Tym lepiej! Odpaliłam go więc bezzwłocznie (komentarz, nie kolegę), z sercem walącym jak młot i wypiekami na twarzy. Trzy sekundy później wypieki przerodziły się w karminowe rumieńce wstydu, a twarz wykrzywiła się w grymasie autożenady. Komentarz brzmiał:

Zrób sobie kiedyś przedziałek na drugą stronę. To będzie szok dla otoczenia.