CO DAŁ NAM EURODANCE

4 marca 2015

DOBRE, BO NIEPOLSKIE

8 marca 2015

JAK ZOSTAĆ ULUBIEŃCEM BARMANA

6 marca 2015
eurodance fabjulus
dobre, bo niepolskie - fabjulus
Jak zostać ulubieńcem barmana - fabjulus

– Stary, so scesz? Fszysko ci stawiam, fszysko! – zaseplenił pijacko, zataczając wielkie koła niepewnymi rękami, po czym stracił równowagę i opadł na bar. – Siś som fffoje urodziny! Fszysko!
– To ja… Yyy… Pifo – wyjęczał kolega i wlepił wzrok w mój dekolt.
– Pani da pifo! Kolega ma siś osiemnastkę! Ja stafiam – zakrzyknął. – Bo fiesz… Kobiety… – wrócił do poprzedniej myśli. – Kobiety to nomanie… No one nomanie sjedzom ci dusze, fiesz? Kobiety to jest… jak to sie mófi…
– Czternaście złotych – przerwałam mu, stawiając przed nim dwa kufle piwa.
– Proszszsz – uśmiechnął się, wręczając mi dwadzieścia złotych. – Reszty nie czeba. Taka miła pani.
– Badzo miła pani, śliszna pani taka… – ożywił się nagle jubilat.
– Badzo śliszna. No wienc kobiety to jest ten… Gówno! Nomanie gówno!

Ja wiem. Melanżowanie wcale nie jest łatwe. Trzeba dotrzeć do klubu, przeżyć imprezę i jeszcze jakoś wrócić do domu. Ale żałuj, że nie widzisz czasami, jak wyglądasz od drugiej strony. Podczas swojego epizodu barmańskiego zaznałam wszelkich możliwych zachowań klientów. Rozmawiając z innymi barmanami, odkryłam, że istnieją pewne nieśmiertelne schematy, które przyprawiają o nagłe skoki adrenaliny i spadki życzliwości. Postanowiłam więc zebrać tutaj największe perełki i uświadomić ci, kiedy jest ten moment, kiedy wydaje ci się, że jesteś fajny, choć wcale nie jesteś. Poznaj niezawodne sposoby na to, żeby zostać ulubieńcem barmana.

1. Nie miej czasu

Oceń ilość ludzi w kolejce i uznaj, że nie będziesz czekać razem z tymi baranami – umówmy się, jesteś VIPem. Popraw więc cyc, naciągnij rajstopki i rusz śmiało do baru, taranując sobie drogę łokciami. Nielicznych asertywnych frajerów, którzy wpadną na to, żeby zapytać cię, co ty odwalasz, poinformuj, że jesteś z obsługi. Na miejscu zacznij wykrzykiwać swoje zamówienie. Jeśli ta anemiczna ameba jakimś cudem nie przyfrunie, oczarowana twoim anielskim głosem, wyciągnij z portfela dychę i zacznij machać jej nią przed nosem: niech ma świadomość, że ignoruje głównego sponsora tego lokalu i bez twojego wkładu, ta buda splajtuje w ciągu miesiąca.

2. Miej czas

Zapytany, co zamawiasz, nie miej pojęcia. Pytaj o skład poszczególnych pozycji w menu. Przeglądaj półki za barmanem. Wahaj się. Modyfikuj przepisy na drinki. Baw się włosami. Odwróć się do koleżanki i zaskrzecz „no właśnie ja też nie wiem!”. Spokojnie, mamy czas. Kiedy podejmiesz decyzję i złożysz wreszcie zamówienie, czekaj bezczynnie na drinka, a kiedy już go dostaniesz – zacznij poszukiwania pieniędzy. Zbierając potrzebną sumę, zgub się dwa razy i zacznij liczyć od początku, zapytaj znajomych, czy mają dwa ziko, drap się po nosie, ułóż pasjansa, zadzwoń do mamy. Bez nerwów, bo znów się zgubisz!

3. Wiedz, że nic nie wiesz

Na pytanie, co zamawiasz, odpowiedz „coś dobrego”. Na pytania pomocnicze, uśmiechnij się szeroko i powiedz „zaskocz mnie”. Po wysłuchaniu siedemnastu propozycji kompozycji słodkich, kwaśnych, kremowych, ostrych i korzennych, powiedz, że wobec tego lane z sokiem.

4. Zmień zdanie

Otrzymawszy zamówionego drinka, zmień zdanie i zapytaj, czy ta whisky może być jednak bez coli. Zdziw się, że nie – przecież kiedy wcześniej zamówiłeś bez coli, jakoś dało się szybko zamienić to za drinka z colą. Otrzymawszy trzy pina colady, domów czwartą. Kiedy dostaniesz czwartą, przypomnij sobie, że przyda się jeszcze piąta. Kiedy barman będzie już trzepał shakerem niczym zmarznięty epileptyk rażony prądem, powiedz mu, że jednak rezygnujesz z tej piątej i prosisz piwo. Z sokiem. Albo nie. Albo tak. Albo nie.

5. Nie dawaj napiwków

Płacąc za zamówienie, wysyp na bar zawartość portfela i wszystkich kieszeni, po czym zacznij odliczać potrzebną kwotę. Zapytaj barmana, czy możesz być dłużny trzy grosze. Zrób tak jeszcze pięć razy. Ewentualnie: zamawiaj wiadra skomplikowanych drinków w różnych ilościach i konfiguracjach, ale płać zawsze kartą, nie zostawiając barmanowi ani grosza. Niech nie pyskuje, w końcu wykonuje swoją pracę.

6. Dawaj napiwki

Zamawiając trzy drinki, każdy za trzynaście złotych, połóż na barze cztery dychy i puszczając oczko do barmanki, powiedz jej, że reszty nie trzeba.

7. Spróbuj szczęścia

Jeśli jesteś jeszcze trzeźwy, zamów dwa piwa i numer telefonu. To bardzo dowcipne i nowatorskie, więc na pewno rozbroisz ją tym oryginalnym tekstem. Jeśli nie jesteś już trzeźwy, rozłóż się na barze jak odpadki organiczne i powiedz barmance, dlaczego dziś przyszedłeś do klubu, mimo że cierpisz po rozstaniu z dziewczyną oraz boli cię lewy łokieć, bo uderzyłeś się dziś w spożywczaku i chyba odnowiła ci się kontuzja, której nabawiłeś się na rejonowych zawodach siatkówki w 2002 roku. Wymień, w jakich jeszcze zawodach brałeś udział w czwartej klasie. Powiedz jej, że jest piękna i pewnie myśli, że jesteś pijany, ale nie jesteś i chętnie pójdziesz z nią na randkę. Zorientuj się, że cały czas mówiłeś do mopa.

8. Wyznaj prawdę

W schyłkowej fazie melanżu, na potężnej klepie, zainstaluj się przy barze ze swoim ziomeczkiem, niczego nie zamawiając. Uwieście się na sobie nawzajem i zacznijcie poważne rozmowy o życiu. Powiedz mu, że go szanujesz. Poinformuj go, ze jest twoim najlepszym przyjacielem. Raz jeszcze powiedz mu, że go szanujesz. Rozpłacz się. Dostań czkawki. Przypomnij przyjacielowi, że go szanujesz. Walcząc z głową bujającą się jak u psa z deski rozdzielczej, wbij kaprawe oczka w barmana i powiedz, że stawiasz wódkę dla wszystkich. Wybuchnij pijackim śmiechem. Spadnij z hockera.

9. Tańcz

Przypomnij sobie, że zawsze chciałeś to zrobić, a dziś jest idealny dzień, żeby spełnić to marzenie i zacznij wdrapywać się na bar, żeby na nim zatańczyć. Każ barmance zdjąć z niego te wszystkie głupie szklanki i kraniki. Zdziw się, że kraników nie da się zdjąć. Stłucz dwie szklanki, popielniczkę i kolano. Powiedz barmance, że nie zejdziesz. Raz jeszcze powtórz, że nie zejdziesz. Powiedz ochroniarzowi, że jednak zejdziesz.

10. Wyrzuć to z siebie

Zamów shota. Wypij go. Zrób się zielony. Puść pawia na bar. Wystrasz się i ucieknij. Wróć w ramionach ochroniarza, który poinformował cię, że albo to posprzątasz, albo on to posprząta twoją koszulą. Rozpłacz się.

Nie martw się, choć prawdopodobnie doprowadzasz barmana do szału, wiedz, że jest on wyrozumiały na większość twoich odchyłów. Ostatecznie, nie takie rzeczy już widział. Prawdopodobieństwo, że zrobisz coś, co zapadnie mu w pamięć jest naprawdę małe. Chyba, że błyśniesz jak Wenus na lipcowym niebie, co czasem się zdarza…

– Redbulla bez cukru z sokiem proszę – powiedziała stanowczo drobna brunetka przy barze.
– Z sokiem?! – zdziwiłam się.
– No… To nie wiem… Może z colą? – zaczerwieniła się, a cała stanowczość opuściła jej chude ciało.
– Redbulla z colą? Serio? – nie mogłam w to uwierzyć. Wyciągnęłam puszkę z lodówki, żeby upewnić się, że mówimy o tym samym. – Takiego Redbulla?
– A nie? To jak pani proponuje? – poddała się, zbita z tropu.
– No, nie wiem… Czystego? – odpowiedziałam zdumiona.
– Naprawdę? A to ile on ma procent?