CO MIAŁA NA MYŚLI CARRIE BRADSHAW?

11 kwietnia 2015

TBT 4: WENA, ROZSTANIE I FOTOMONTAŻ

16 kwietnia 2015

MĘŻCZYŹNI NIE LUBIĄ PORNO

13 kwietnia 2015
carrie bradshaw fabjulus
tbt fabjulus
mężczyźni nie lubią porno

– Kiedy wychodziłam do ciebie, on leżał jeszcze w łóżku, z gazetą, laptopem i kawą – zaczęła wzburzona. Pół godziny wcześniej pożegnałyśmy się po wspólnym spacerze, więc jej nagły telefon nieco mnie zaskoczył. – Kiedy wróciłam, nadal był w łóżku, kawa wypita, gazeta nietknięta. Dopiero gdy zobaczył mnie w drzwiach, wstał i poszedł pod prysznic.
– Typowe – odparłam, jedną ręką składając pranie. – Przecież jest sobota, po co miał wcześniej się podnosić?
– Tak, tylko że mnie zaciekawiło, co można robić przez trzy godziny z kompem w łóżku, więc wzięłam jego laptopa i sprawdziłam mu historię…
– Po co to zrobiłaś?! – przerwałam jej oburzona.
– Po prostu byłam ciekawa – odparła lekko. – Nieważne, w każdym razie, zgadnij, co miał w historii przeglądarki? – zapytała piskliwym głosem.
– Nie wiem… Facebooka? – zapytałam, walcząc z prześcieradłem z gumką.
– Nie. Nic!
– Nic?
– No nic! Pusta historia! – wykrzyknęła.
– No i co? – zapytałam lekko poirytowana nią i prześcieradłem.
– Jak to co? Wiesz, co to oznacza? – zaatakowała mnie.
– Że usunął historię – odparłam spokojnie.
– Albo oglądał incognito! – dodała.
– Albo oglądał incognito – zgodziłam się.
– Powiedz mi, tylko szczerze… – powiedziała słabo, jakby zaraz miała się rozpłakać. – Czy to możliwe, że on… oglądał porno?

Z monitorem to też zdrada

Zrobiło mi się jej żal. Była słodką, uroczą dziewczyną, taką z gatunku kochanych księżniczek, więc pewne rzeczy po prostu nie mieściły jej się w głowie. Byli ze sobą od paru lat, a niedawno się zaręczyli i zamieszkali razem w ślicznym mieszkaniu po jego babci. Ona po raz pierwszy w życiu mieszkała z kimś innym niż mama, więc codziennie przeżywała różne wstrząsy, na przykład gdy obok łóżka znajdowała jego brudne skarpetki albo odkrywała, że jej ukochany gra w Angry Birds w toalecie, głośno gratulując sobie sukcesów na obu polach. Była oburzona – na co dzień wolała udawać, że jej własna fizjologia nie istnieje, a co dopiero fizjologia jakiegoś obcego faceta. Fuj.

Po jej reakcji dodatkowo wiedziałam też, że jest typem kobiety, dla której z monitorem to też zdrada, więc z ciężkim sercem odkryłam przed nią okrutną prawdę: tak, było to więcej niż możliwe, że jej mężczyzna oglądał porno.

– Jezus Maria. No coś ty. O nie. O fuj. O nie – powtarzała w kółko, jakby właśnie się dowiedziała, że jej matka opuszcza rodzinę, żeby jechać w trasę po Niemczech z Iwanem Komarenko.
– O tak. O co ci chodzi, naprawdę jesteś zaskoczona? – zapytałam, zastanawiając się, skąd ta histeria.
– Tak! Przecież kiedyś go nawet pytałam, czy lubi! – odparła łamiącym się głosem.
– No i co ci powiedział?
– Że nie!
– A co ci miał powiedzieć? – zaczęłam się śmiać.
– Nie rozumiesz, on powiedział, że kręciło go to, kiedy był chłopcem, ale jako dorosły mężczyzna wie, że życie tak nie wygląda, więc teraz te filmy go śmieszą, zamiast jarać – wytłumaczyła naiwnie, ostatecznie mnie rozczulając.
– I ty mu uwierzyłaś?
– Czyli mnie okłamał? Jakie to obrzydliwe! – jęknęła, po czym zawiesiła głos i po chwili zapytała: – Myślisz, że powinnam odwołać ślub?

Okłam mnie

Kobieta to egoistyczne stworzenie i uwielbia zachowywać się, tak jakby wszystko na świecie kręciło się wokół niej. Kiedy więc jej ukochany zawiesi oko na dwuwymiarowych cheerleaderkach i pokojówkach, jest przekonana, że to musi coś znaczyć. Na podstawie oddziaływania grawitacji na cycki, kąta padania słońca, biorytmu i liczby JulMadów, dokonuje błyskawicznych obliczeń i po chwili już wie: to dlatego, że ona mu nie wystarcza. Mało tego: ona mu się nie podoba! Jest za gruba. Za chuda. Za mało azjatycka. Ma za duży biust. Nie jest wystarczająco wysportowana, ruda i nasmarowana oliwką, a przede wszystkim: jest jedna, a wiadomo, że powinny być dwie, najlepiej bliźniaczki.

Czuje się zagrożona i wtedy właśnie zadaje pytanie, które w rankingu Niezależnej Komisji ds. Idiotyzmu zajmuje zaszczytne, trzecie miejsce, tuż za pytaniami „żyjesz?” oraz „śpisz?”, a mianowicie: „lubisz pornografię?”. To jest ta chwila, kiedy mężczyzna może się wykazać. Widzi, że jego ukochana się spięła, mimo, że udaje pełen luzik, więc wymyśla argumenty, które do niej trafią: oczywiście, że nie! Przecież te filmy są nudne. Każdy taki sam, bez sensu. Dialogi – tragedia! I ta fabuła – kto uwierzy w nagłą eksplozję namiętności między samotną nastolatką a dostawcą pizzy? Na pewno nie on! Gra aktorska – dno. Fatalny montaż. Nigdy w życiu nie słyszał gorszych soundtracków. No, i przede wszystkim: te kobiety są za chude. Obrzydlistwo, sama skóra i kości. On woli, jak jest za co chwycić. Do tego te sztuczne cycki. Oblecha. On się brzydzi silikonem. Ino natura. INO. Jak by się nad tym głębiej zastanowić, to te filmy są po prostu żenujące. Nie, nie żenujące: śmieszne. Taka komedyjka. Dlatego spoko, on tej kaszany nie ogląda. Niech więc ona nie wierzy w stereotypy. Mężczyźni nie lubią porno.

fabjulus: mężczyźni nie lubią porno

 

Jestem zdania, że filmy 18+ są dla mężczyzn tym, czym dla kobiet są programy kulinarne: uwielbiają oglądać, jak apetycznie zaokrąglona mistrzyni patelni, w sweterku przyszytym do sukienki, konstruuje wielopiętrowe arcydzieła z boczku, foie gras, świeżej cykorii i kuminu, mimo że nawet nie mają w domu sprawnego blendera. Doskonale wiedzą, że nigdy nie spróbują odtworzyć tych wymyślnych dań i nawet nie mają na to ochoty. To nie o to w tym wszystkim chodzi. Obserwują. Marzą. Wyobrażają sobie feerię zapachów buchających z kolorowych, kamionkowych naczyń do pieczenia. Wizualizują sobie niebiańskie smaki eksplodujące im w ustach z każdym kęsem. Delektują się wyszukanym słownictwem pani w sweterku i zastanawiają się, jak ona to robi, że potrafi bezbłędnie filetować pstrąga z włosami lecącymi jej do oczu. A po wszystkim, truchtają do kuchni, żeby z dzikim apetytem rzucić się na swojską kanapkę z żółtym serem.

I mniejsza już o to, że są kobiety, które lubią ostrą akcję do poduszki oraz faceci, dla których sobota bez Okrasy się nie liczy. Chodzi o zasadę. A zasada jest prosta: w tym nie ma drugiego dna. Niektórzy lubią, niektórzy nie, ale żaden facet, oglądając Jennę Jameson w akcji, nie zadaje sobie pytania, czy byłaby dobrym zamiennikiem dla jego niuni. On nie porównuje. Bez paniki. To nie ma z tobą nic wspólnego.

Kiedy jednak koleżanka zapytała mnie, czy ma odwołać ślub, jeśli jej narzeczony wszedł na któregoś tube’a, pomyślałam o tym biednym facecie, fałszywym jego obrazie, który sobie stworzyła, o tym, ile jeszcze czeka ją rozczarowań i jak bardzo się nie rozumieją, i doszłam do wniosku, że chyba lepiej tak.