OD PIERWSZEGO WEJRZENIA

22 maja 2015

7 SKŁADNIKÓW WIECZORU PANIEŃSKIEGO

28 maja 2015

NAJLEPSZE TEKSTY HURAGANU TERESY

25 maja 2015

Są babcie i jest Huragan Teresa. Część Was już ją poznała, jako najwierniejszą fankę mojego onego. Dziś uchylę Wam rąbka tajemnicy, dlaczego ochrzciłam własną babcię tym meteorologicznym pseudonimem. Złapcie się czegoś ciężkiego – będzie wiało!

– Cześć, co słychać, jak się czujesz, ale słuchaj! Co dziś robisz? – przywitała mnie radośnie pewnego popołudnia.
– Cześć, babciu. Idę dziś do kina.
– MATKO BOSKA! Tylko weź miejsca w ostatnim rzędzie!!! – wykrzyknęła niespodziewanie.
– Co? – zdziwiłam się.
– KONIECZNIE, obiecaj mi, że będziesz miała miejsca w ostatnim rzędzie! Pod ścianą! Czy w tym kinie ostatni rząd jest pod ścianą?
– Nie wiem, pewnie tak, ale o co ci chodzi?
– Tylko ostatni rząd! Pamiętaj! – nie ustępowała. – Obiecaj mi!
– Dobra! Ale dlaczego?
– Żeby nikt za tobą nie siedział! – odparła.
– Dlaczego?! – krzyknęłam zaniepokojona.
– No, jak to? Ktoś by cię mógł zasztyletować od tyłu!

Myślałam, że mnie przytula. A ona chroniła mnie przed sztyletami.

Myślałam, że mnie przytula. A ona chroniła mnie przed sztyletami.

Oczywiście. Jak mogłam na to nie wpaść? Samo przedstawianie się przez telefon to, jak wiecie, znak rozpoznawczy Huraganu Teresy. Nikt nie robi tego tak, jak ona. I babcia zdaje doskonale wiedzieć, co robi. Pewnego dnia, gdy wraz z mamą kupowałyśmy jej bilet na podróż do dalekiej rodziny, niepodziewanie chwyciła za telefon i wykręciła nieznany numer.
– Halo, słuchajcie, wyruszam w następną niedzielę, właśnie mi tu córka z wnuczką kupują bilety przez internet…
– Mamo, przedstaw się…! – przerwała jej szeptem moja Puma.
– Co? – zdziwiła się babcia.
– Przedstaw się, gdy do kogoś dzwonisz! – powtórzyła mama.
– Ach, no tak! – uśmiechnęła się z wdzięcznością. – Dzień dobry, to ja mówię!

Czego jeszcze jednak nie wiecie, moja babcia jest anglistką, a nauczanie młodzieży jest nie tylko jej sposobem na życie, ale i prawdziwą pasją. Nikt, tak jak ona, nie wymawia z perfekcyjnym, brytyjskim akcentem nazw British Airways, Reserved i Big Star (czy raczej Byg Staaaaaar). Huragan Teresa nie zrobiła też wyjątku dla zagranicznej sieci sklepów, podbijającej od paru lat polskie miasta, z moim rodzinnym miastem włącznie…
– Jaka piękna pogoda! – rozpromieniła się pewnego dnia Huragan Teresa, wracając z moją siostrą ze spaceru.
– Długo was nie było – odparłam.
– Tak, doszłyśmy aż do Dżejłajeskej – pochwaliła się, a ja zgłupiałam.
– Do czego doszłyście? – zdziwiłam się.
– Do Dżejłajeskej – powtórzyła.
– Ale… Co to jest Dżejłajeskej?
– No, Dżej… – zaczęła powoli, a mojej głowie pojawiło się wielkie jot. – Łaj… – dodała, a ja zobaczyłam igrek. – Es… – ciągnęła. – Kej. Dżejłajeskej.
– Babciu, czy ty masz na myśli JYSK?! – wykrzyknęłam.
– No, już bez przesady z tym spolszczaniem!

Co jednak jest najbardziej imponujące, babcia zawsze jest na bieżąco z nowinkami muzycznymi i popkulturowymi. I tak, kilkanaście lat temu odebrałam osobliwy telefon.
– Cześć, co słychać, zjadłaś coś w szkole? Mam prośbę – przywitała się.
– Cześć, babciu. Słucham.
– Sprawdź mi w internecie, czy w Empiku jest płyta Spadochrony – Parachutes takiego zespołu… I tu jest problem. Słyszałam przed chwilą ich w radio, ale nie jestem pewna nazwy – zaczęła tłumaczyć. – Sprawdź to, ale chyba Zimna Płyta.
– Zimna Płyta? Że żarcie? – zdziwiłam się.
– Tak, tylko po angielsku. Czyli Cold Plate – dodała, a mnie olśniło.
– Czekaj, znam ich, to będzie Coldplay! – powiedziałam.
– Nie żartuj – zaśmiała się. – Coldplay? A co by to niby miało znaczyć?

Typowa polska sześćdziesięciolatka, zjeżdżająca na dupolocie.

Typowa polska sześćdziesięciolatka, zjeżdżająca na dupolocie.

Pomimo tej swojej nowoczesności, Huragan Teresa od czasu do czasu zdradza się jednak z sentymentem do przeszłości.
– Teraz jedzenie już nie jest takie samo jak kiedyś. A ja tak lubię jajecznicę! – rozmarzyła się podczas świątecznego obiadu. – Tak trudno dziś o przedwojenne, chłopskie jaja! – dodała dobitnie, a mój wujek wybuchnął śmiechem.
– Przedwojenne, chłopskie jaja? – zapytał nieświadomą podtekstu babcię. – A co ciocia wie o przedwojennych jajach, skoro ciocia się urodziła podczas wojny?
– Już ty się ze mnie nie śmiej! – oburzyła się. – Może byłam wtedy małą dziewczynką, ale smaku jaj od chłopa się nie zapomina!

Całe życie z wariatami. I jak ja mam być normalna? Nie da się. Nie mam odpowiednich wzorców!
Powiedzcie, że nie jestem jedyna… Czym rozbrajają Was Wasze rodziny?