WYGRAĆ ROZSTANIE

24 lipca 2015

DOMÓWKA WEDŁUG PRAPRABABCI FAB

29 lipca 2015

FANTAZJE DUŻYCH DZIEWCZYNEK

27 lipca 2015

To zabawne, jakim metamorfozom ulegają kobiece wyobrażenia o romantyzmie. Małe dziewczynki chłopców po prostu się brzydzą, bo głośne to, brudne i jeszcze dziwnie sika. Dziewczynki większe przestają jednak niestety dostrzegać te ewidentne minusy, a pod wpływem filmów, seriali i klipów na MTV zaczynają nawet dopuszczać do siebie myśl o tym, że kiedyś któregoś tego okazu dotkną czymś innym niż kijem. Jeśli mają szczęście, po okresie tyleż burzliwym, co krótkim, w ich głowach następuje szybkie uporządkowanie wyobrażeń o związkach. Jeśli nie, infantylizm zostaje z nimi tak długo, aż wydrapie go z nich któryś z licznych kotów, zamieszkujących ich wypełnione malutkimi świeczkami i kolekcją seriali na dvd mieszkań. Ilekroć natykam się na memy z serii „justgirlythings”, ogarnia mnie przerażenie, jak liczna musi być ta druga grupa. Postanowiłam więc zebrać te najpopularniejsze, żeby porównać ze sobą to, o czym fantazjują księżniczki tworzące nierealistyczny obraz związków, z tym, o czym marzą księżne, które zaznały już grozy życia. Gotowi? To lecimy.

Małe gesty

g4

Czapka jest ważna. Czapka to świętość. Jeśli facet pozwala ci dotknąć swojego nakrycia głowy, wiedz, że coś się dzieje. Z tego powodu, każda wybranka dowolnego czapkopozytywnego andżeja marzy, że pewnego dnia zasłuży na to wyróżnienie i andżej pozwoli jej założyć swojego fullcapa. Kiedy jednak halinka dorasta, jej marzenia nieco się zmieniają. Po owocnie wydębionej od niego na ognisku bluzie i ukradzionym do spania ulubionym t-shircie zaczyna kumać, że prawdziwą radość czerpie chyba z innych bodźców, żeby po paru latach wreszcie zrozumieć, że król małych gestów andżeja jest tylko jeden:

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (3)

Kark

g8

Całowanie w kark jest przyjemne, chyba że ktoś jest mną i ma tam łaskotki – wtedy całowanie w kark grozi wypłaceniem całusodawcy z łokcia między żebra. W każdym razie, każda szanująca się młoda halinka fantazjuje o mężczyźnie, który będzie ją miział, tulił i całował, zwłaszcza w różne niestandardowe miejsca, bo wydaje jej się, że im dziwniej, tym poważniejszy związek. Z biegiem czasu, młoda halinka przeżywa jednakowoż olśnienie. Okazuje się bowiem, że wyżyny przyjemności biegnące ze stymulacji karku nie obejmują zabaw z bitą śmietaną i miodem. Prawdziwa rozkosz jest wtedy, kiedy andżej musi się bardziej wysilić i wygląda tak:

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (8)

Poświęcenie

g7
Niedoświadczona halinka myśli, że poświęcenie jest wtedy, kiedy andżej się dla niej spoci i weźmie ją na barana. Korzyści z takiej rozrywki są wielorakie, bowiem nie tylko nie będzie musiała dylać dalej przez dzielnię w niewygodnych sandałkach obcierających jej piętę, ale przede wszystkim pomoże andżejowi rzeźbić bica, więc w sumie powinien wręcz jej za to podziękować. Będąc już dużą dziewczynką, halinka spogląda wstecz z uśmiechem politowania – przeżyła już wiele i wie, że prawdziwe poświęcenie nie wygląda jak sześciopak, a raczej jak Meg Ryan. I smakuje jak popcorn.

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (7)

Siła mięśni

g5

Wydawać by się mogło, że tężyznę fizyczną mężczyzny poznaje się po tym, ile bierze na klatę. Zakochana w andżeju niewiasta uważnie szacuje więc potencjał płynący z umięśnienia swego mężczyzny, zerkając ukradkiem, czy zakupy wnosi na dwa razy i czy w wolnych chwilach preferuje walkę ze złem w Gotham City na PlayStation, czy raczej wycieczkę do pobliskiej siłki. Powód jest jeden: marzy, że niczym w pierwszych klipach Avril Lavigne, jej mężczyzna będzie nosił ją na rękach. Wraz z upływem czasu, halinka zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jego prawdziwą męskość pozna owszem, dzięki podnoszeniu, ale bynajmniej nie jej krągłych pośladów i okolic…

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (1)

Magiczna codzienność

g9

Ustaliwszy już, że udany związek składa się z małych gestów wypełniających szare dni, obfitujące w niekorzystny barometr, powtórki „Barw szczęścia” i rosnące ceny Nutelli, młodociana halinka odpala „Plotkarę” i po chwili już wie: magia jest wtedy, kiedy on okazuje jej czułość i niespodziewanie przytula ją od tyłu. Tuli się więc z pierwszym, drugim i piętnastym andżejem, żeby po latach rozpłakać się ze wzruszenia, kiedy pozna tego jedynego po najbardziej czułym geście, jaki kiedykolwiek ktokolwiek dla niej zrobił.

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (9)

Wspólne noce

g3

Młoda halinka marzy o pełni intymności ze swoim misiaczkiem i z tego powodu nie może doczekać się pięknych chwil, kiedy dane jej będzie dzielić ikeańskie łoże z andżejem. Świadoma, że prawdziwa bliskość nie musi mieć nic wspólnego z seksem, wyobraża sobie, jak zasypiają razem, wtuleni w siebie, trzymając się za ręce i nie zmieniają tej pozycji przez całą noc, żeby po paru godzinach symultanicznie się obudzić i obdarzyć porannym pocałunkiem. Biedna, nie bierze pod uwagę paru podstawowych niuansów: po pierwsze, że romantyczne przytulenie kończy się z pierwszym kopniakiem w nerę; po drugie, że porannemu oddechowi daleko do ożywczego powiewu morskiej bryzy; po trzecie, że prawdziwa magia wspólnej nocy objawia się tak:

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (4)

 Rozmach

g1

Po przedawkowaniu filmów oglądanych w asyście lodów i piżamki w misie, młoda halinka wierzy, że kiedyś spotka ją miłość tak piękna, jak ta w kinie. Nęcą ją zwłaszcza spektakularne pocałunki w strugach deszczu, wykrzykiwane sobie w złości wyznania miłości i zmieniające życie dramatyczne wydarzenia. Biedna, nie wie jeszcze, że na filmową miłość raczej nie ma szans. Na szczęście, kiedy halinka staje się dużą dziewczynką, mija jej apetyt na włos rozwiany na wietrze i serce złamane na sopockim molo, bowiem żeby wznieść się na wyżyny ekstrawagancji w towarzystwie swego wybranka, potrzebuje godzinki, ewentualnie dwóch…

kiedy podnosi po sobie skarpetki z (2)

 

Za nic w świecie nie chciałabym żyć z filmowym rozmachem – już to miałam i wystarczy. Jako typowa Polyanna z watą zamiast mózgu, pewnego dnia z zaskoczeniem odkryłam natomiast, że prawdziwa magia rodzi się w całkowicie niespodziewanych miejscach i nie ma nic wspólnego z dedykowaniem sobie piosenek na fejsie. U mnie ma kształt świeżych bułeczek na śniadanie, zapach umytej łazienki i kolor trawy w lesie na wspólnym spacerze. A wy? Jakie gesty najbardziej doceniacie u swoich partnerów?