ŚMIERĆ MOTYLI

13 października 2015

GDY KOBIETA MÓWI: „NIE JESTEŚ W MOIM TYPIE”

19 października 2015

JAK REKSIO SZYNKĘ

16 października 2015

Halinka wrzuciła zdjęcie na fejsa. Typowy samostrzał w lustrze, z podręcznikowym dzióbkiem i nieobecnym spojrzeniem, w dodatku w samych majtkach i staniku z logo Reeboka. Stylizację uzupełniła o obuwie sportowe, czerwoną szminkę i idealnie ułożone loki, a następnie przyjęła pozę, którą podpatrzeć mogła tylko w okolicznym szpitalu, podczas wieczornej dystrybucji zastrzyków dopośladkowych, bowiem biodra miała wypięte mocno w tył, dzięki czemu na jej lędźwiach można by postawić kufel piwa i nadgryzionego burgera. Zdjęcie eksponowało zgrabne nogi Halinki, jej spory biust i rzeźbiony dłutem samej Chodakowskiej brzuch, w dodatku w tle miała idealnie posprzątaną, modnie białą sypialnię, a jedyną rzeczą, która wyłamywała się z tego śnieżnego krajobrazu, była niedbale rzucona na fotel koszula nocna z czerwonej koronki. Jakoś tak się niechcący złożyło, że załapała się do kadru. Przez przypadek. Na pewno.

Swoją fotografię Halinka podpisała „po treningu”, dodając, że jest zmęczona i spocona, a dokładniej: cała mokra, w co uwierzyłam na słowo, choć zdjęcie nie zdradzało żadnych oznak wilgoci. Może chodziło o miejsca niedostępne dla oka. Na przykład kark. Kark pod kurtyną sztywnych loków rzeczywiście mógł jej się spocić podczas serii przysiadów z ciężarkami. Na odzew kibicujących jej sportowej pasji znajomych nie musiała czekać zbyt długo: lajki posypały się, niczym łupież na ramiona w czarnej marynarce, a pierwszy komentarz Halinka mogła przeczytać już po niespełna minucie po publikacji.

„Dobra dupa. Ruchałbym” – skomplementował szarmancko Andżej.

„Lubię to” – kliknęła w podzięce Halinka.

„Jesteś obrzydliwy” – odpowiedziała oburzona Mariolka.

Niezły towar

Chwilę później Andżej zapytał Mariolkę, dlaczego go obraża, poinformowała go więc, że traktowanie Halinki jak kawałka mięsa obrzydza ją, bo przyczynia się do utrwalania stereotypów i propagowania kultury gwałtu, a określenia, jakimi komplementuje się kobiety, są obraźliwe, seksistowskie i szkodliwe. Mariolka miała trochę racji – jakoś tak się utarło, że dla niektórych wyrazem najwyższego uznania dla kobiecej urody jest nazwanie jej „dupą”, „towarem”, „gąską”, „świnią” lub „laleczką”, natomiast typowe komplementy, jakie atrakcyjna dziewczyna słyszy na co dzień, to finezyjne wariacje na temat aluzji do stosunku seksualnego. Postanowiłam więc zapytać wujka Google, co myśli o mojej dzisiejszej stylówce. Wujek Google był nadzwyczaj uwodzicielski:

brałbym1

Ach, jak słodko!

 

brałbym2

Zaskakujące, biorąc pod uwagę, że piszę te słowa zapakowana w dres i potrójne burrito z koca.

 

 

Spojrzałam jeszcze raz na zdjęcie Halinki. Nie miałam najmniejszych wątpliwości, na jaki odzew liczyła, publikując takie zdjęcie. Jeśli więc ktoś tu traktował jej ciało jak towar, to była to przede wszystkim ona sama. Co powinien był napisać Andżej, żeby godnie wyrazić swoje uznanie dla zdobnych w adidaski wdzięków koleżanki, zaprezentowanych światu za pośrednictwem Facebooka?

Imponujesz mi swoją postawą – sport to zdrowie.

A może…

Zawsze ceniłem Twój intelekt.

Ewentualnie:

Biel dodaje Ci klasy.

Owszem, tekst Andżeja był prymitywny i seksistowski, ale sama Halinka nie widziała w nim nic złego, skoro nie tylko nie usunęła go, ale i polubiła. Kontekst nie pozostawał żadnych wątpliwości – na tego typu zainteresowanie liczyła. Czy naprawdę można więc mieć mężczyźnie za złe, że budzą się w nim najniższe instynkty, kiedy jest o to wyraźnie poproszony?

Brałby

Nie znoszę kobiet prowokujących facetów, a potem oburzających się, kiedy wywołają już zgodną z przewidywaniami reakcję. Dziewczyna, która robi wszystko, żeby udowodnić światu, że nie ma do zaoferowania nic poza jędrnym udem, a następnie oburza się o przedmiotowe traktowanie, jest jak rząd obiecujący obniżenie podatków po wyborach. Jak Hugh Hefner smucący się, że jego żona leci na kasę. Jak Krzysztof Ibisz obrażony, że musi pokazać dowód w monopolowym. Jest szczytem hipokryzji.

Nie czarujmy się – kiedy wrzucam na Instagram zdjęcie w bikini, nie spodziewam się komentarzy komplementujących przenikliwość mojego umysłu, a kiedy publikuję fotkę w mini, nie oczekuję pytań, co sądzę o III etapie Konkursu Chopinowskiego. A sądzę, że był kiepski. Kiedy więc czytam pod swoim zdjęciem „brałbym”, pozostaje mi podziękować za uznanie…

fot. youtube.com

fot. youtube.com

i pomyśleć „nie weźmiesz”.

 

fot. Dennis Brekke / flickr