TEORIA MONETY

6 października 2015

FAB TV

11 października 2015

KOBIETA IDEALNA

9 października 2015

– Proszę o chwilę spokoju – podniósł głos, żeby przebić się przez nasze śmiechy. – Dziękuję. Moi drodzy, zebraliśmy się tutaj, bo muszę powiedzieć wam coś ważnego.

– Myślałam, że zebraliśmy się tutaj, żeby wypić wino – zdziwiłam się. Od lat naszą tradycją było, że co drugą niedzielę spotykaliśmy się u niego, żeby przygotować się psychicznie na trudy nadchodzącego tygodnia rytuałem kulturalnego ciaprania.

– To też, ale dzisiaj wyjątkowo mamy za co pić – odparł tajemniczo Andżej. – Otóż chcę was poinformować, że się żenię.

– Ty się co?! – wrzasnął Mirek. – Z kim ty się?!

– Żenię się, uspokój się – przewrócił oczami Andżej. – I nie znasz jej, bo ja sam poznałem ją tydzień temu.

– To wiele tłumaczy – odparł Mirek z ulgą. Mieszkali razem od pierwszego roku studiów, czyli już dokładnie dziesięć lat, więc raczej był na bieżąco z dotychczasowymi miłosnymi podbojami współlokatora.

– Kolejne love story naszej parówy… Daję wam miesiąc – wtrącił Czesiek, wyciągając z torby sziszę.

– To jesteś w błędzie, grubasie, bo tak się składa, że tym razem to jest coś zupełnie innego – rozpromienił się Andżej. – Panowie i pani, uroczyście oświadczam, że poznałem kobietę idealną!

Halinka

Znałam Andżeja od sześciu lat, ale nigdy nie widziałam go w związku, który trwałby dłużej niż termin ważności przeciętnego mleka UHT w kartonie. Od czasu odtrącenia przez mityczną Andżelę na drugim roku studiów, Andżej bezustannie szukał wybranki, dla której warto by było porzucić kawalerskie nawyki, co w praktyce oznaczało cykliczne zauroczenia, po których przychodziły nagłe rozstania. Zawsze okazywało się, że niewiasta, która na początku wydawała się być uosobieniem słodyczy, dobroci i skrzyżowaniem jelonka Bambi z wyuzdaną wersją syrenki Ariel, tak naprawdę była niezrównoważoną kleptomanką z nieuregulowanymi relacjami z ojcem, kłopotami z wiernością i tendencją do ataków furii. Choć Andżej był jednak kochliwy, nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby uznał, że poznał ideał godzien spaceru ku ołtarzowi i/lub kredytowi na trzydzieści lat.

– No, dobra, opowiedz nam, na czym polega jej fenomen – powiedziałam więc. – Jako kobieta, muszę wiedzieć, co słychać u konkurencji.

– Ty nie masz konkurencji, zawsze będziesz moim ulubionym ziomem z cyckami – odparł czarująco, polewając mi wino. – Ale Halinka… Ech… Powiedziałbym wam, ale mi nie uwierzycie… – rozmarzył się.

– Mów, mów – uciął szorstko Mirek, wyraźnie zirytowany, że dotychczas o niczym nie wiedział.

– To jest jedna z trzech najpiękniejszych kobiet, jakie w życiu widziałem, przy czym jedną z nich była Lara Croft w wersji z 2011 roku – zaczął entuzjastycznie. – Dwa lata ode mnie młodsza. Po studiach, pracuje w jakiejś firmie, która produkuje coś z prądem i czipami… Nie pamiętam. Ale jest tam księgową. Ma swoje auto, mieszka sama… kumacie, ogólnie jest pozbierana życiowo.

– Nie to, co Mariolka – burknął Czesiek, a my zachichotaliśmy na wspomnienie poprzedniej dziewczyny Andżeja: aspirującej dwudziestosześcioletniej jakby-fotomodelki bez matury, ale za to ze sztucznym biustem i tatuażem na lędźwiach, przedstawiającym delfina na tle zachodzącego słońca.

– Morda, grubasie – uciszył go Andżej. Bezpowrotnie straciwszy osiem tysięcy złotych, które pożyczył jej na kurs kosmetyczki, a ona zainwestowała je w korektę nosa, dziś wolał udawać, że tego rozdziału w jego życiu nie było. – Halinka trenuje kickboksing, a kiedyś była mistrzynią Polski juniorów w tenisie ziemnym – kontynuował, rozsiadając się w fotelu. – Blondynka, niebieskie oczy. I ma owczarka niemieckiego, którego nazwała Vader! Kumacie to? Vader! Bo ona kocha „Gwiezdne wojny”! – rozpromienił się.

– O kurde – mruknęłam z uznaniem.

– Świetne poczucie humoru, wyluzowana, bez nałogów i nie lubi Eneja, a wiecie, że to dla mnie ważne – podkreślił. Wiedzieliśmy.

I taki anioł w wieku dwudziestu siedmiu lat nikogo nie ma? – skrzywił się sceptyczny Mirek.

– No, właśnie tu jest problem. Halinka niedawno zakończyła czteroletni związek i jest trochę nieufna – zmartwił się Andżej. – Ale spoko, już ja ją rozpracuję. Zobaczycie, to będzie moja żona!

id1

Love story

– Stary, myślałem, że tym razem poznamy Halinkę! – zmartwił się Czesiek, rozejrzawszy się po pokoju.

– Tak, wiem, ale miała na dzisiaj inne plany. Następnym razem, obiecuję – odparł Andżej, wnosząc z kuchni talerz ciasta. – A tutaj macie serniczek urodzinowy od mojej mamy.

– Ty mi tu nie mydl oczu ciastem, tylko opowiadaj, jak wam idzie! – powiedziałam, po czym sięgnęłam po kawałek z największą ilością lukru. – I talerzyk mi daj, bo kruszę.

– Właśnie, statusu na fejsie jeszcze nie zmieniłeś, frajerze – dodał Czesiek. – Ta twoja Halinka w ogóle istnieje? – uśmiechnął się z przekąsem.

– Istnieje! – odparł Andżej.

– Istnieje – zgodził się Mirek. – Poznałem ją tydzień temu.

– Ooo, i co? – zainteresowałam się, strzepując okruchy z dekoltu. – Naprawdę taka śliczna?

– Bardzo ładna. I sympatyczna – odparł Mirek poważnie. – Uśmiechnięta, wygadana, wszystko gra. Polubicie ją, szybko łapie nasz klimat – dodał po chwili namysłu.

– Czy ktoś może dać Julii ten talerzyk? Nie mogę patrzeć jak ona te okruszki… – wtrącił Czesiek.

– To jest jeszcze nic! Jakie ona ma zdroworozsądkowe podejście do życia! To jest najinteligentniejsza kobieta, jaką w życiu poznałem! – rozpromienił się Andżej.

– Halo! – huknęłam znad ciasta.

– Zaraz po tobie, wiadomo – uśmiechnął się on. – Uwielbiam z nią rozmawiać. Wiecie, z nią się gada jak z kumplem. Totalnie wyluzowana, żadnej spiny… – zachwycał się Andżej. – I kumajcie to: nie przeszkadza jej, że gram na Playu, bo sama ma xBoksa! Laska z własnym xBoksem, czaicie?

– Czyli wszystko się układa? – upewniłam się z ulgą. – Mimo że jest po rozstaniu?

– Faktycznie, myślałem, że po tym swoim ex-debilu będzie miała uraz do wszystkich facetów, ale ona naprawdę ma poukładane w głowie – powiedział z dumą, jakby intelekt Halinki był jego osobistą zasługą.

– A… wiesz… – zaczął Czesiek, zamiatając porozumiewawczo brwiami, niczym wielką wroną przyklejoną do czoła.

– Nie, jeszcze nie, zboczku – odparł Andżej. – Mamy czas. Nie chcę zrobić falstartu…

– Słonko, są na to tabletki – zaśmiałam się, kładąc sernik na CKMie.

– Bardzo śmieszne, dwa na dziesięć – zmarszczył się Andżej. – Komu jeszcze talerzyk, bo nie będę szedł dwa razy?

id2

Trudna prawda

– Ej, parówo… Nie tak się umawialiśmy… – oburzył się Czesiek, przysuwając sobie fotel. – Co to ma być?

– O co ci chodzi? – zapytał Andżej, włączając muzykę.

– No, gdzie jest Halinka? – uściślił Czesiek.

– Halinki nie będzie – uśmiechnął się półgębkiem Mirek.

– Co się stało? – zmartwiłam się. Znałam ten uśmiech.

– Dajcie mi spokój… – odwrócił się Andżej i zaczął podpinać laptopa do wieży.

Andżej postanowił rzucić Halinkę – odparł więc Mirek. – I to nie byle jak…

– Zamknij się! – syknął Andżej.

-…bo na Vanish – dokończył Mirek.

– Jak to: na Vanish?! – przeraziłam się. – Coś ty narobił?

– Dobra, przyznaję, to było słabe… – zaczął niechętnie Andżej.

– Otóż grubasek poszedł z Halinką do łóżka, po czym następnego dnia usunął ją z fejsa, przestał odbierać jej telefony, nie odpisał na żadnego smsa… – przerwał mu Mirek.

– Matko bosko rozdwodowsko… – jęknęłam cicho.

– Mirek, morda! – warknął ostrzegawczo Andżej.

– Zmartwiona Halinka zadzwoniła więc do mnie. Myślała, że jej chłopakowi coś się stało – kontynuował Mirek.

– Plus była świeżo po waszym pierwszym razie, więc pewnie była nieco nadwrażliwa – rzuciłam ostro w stronę Andżeja.

– Byłem zmuszony odpowiedzieć Halince, że Andżej ma się świetnie i właśnie poszedł na basen – mówił Mirek. – Ona z godnością podziękowała za informację i nie drążyła tematu, bo ma dziewczyna klasę. Choć powinna była nasłać na niego Vadera – dodał z przekąsem. – No, i to by było na tyle. Serio.

– Jak to? – zdziwił się Czesiek.

– Dobra, dosyć tego – odparł Andżej. – Owszem, strzeliłem Vanish, nie jestem z tego dumny, ale nie potrafiłem inaczej. Natomiast po pięciu dniach…

– Nie wierzę! – schowałam twarz w dłoniach.

– …spotkałem się z nią i jej powiedziałem, że to koniec. Więc wiecie… wybrnąłem! – spointował Andżej bez cienia zażenowania.

Czy tylko mnie interesuje o co poszło? – zirytował się Czesiek.

– Nieważne – odparł Andżej.

– Ważne! Stary, pochwal się – uśmiechnął się złośliwie Mirek.

– Wiedziałem! – wykrzyknął tryumfalnie Czesiek. – Idealna Halinka była porażką w łóżku!

– Nie była – mruknął Mirek.

– Nie była? – zmartwił się Czesiek.

– Nie była – przyznał Andżej.

– To jaka była? – zapytał zdezorientowany Czesiek.

– No… – burknął niechętnie Andżej. – Zajebista była… – wydukał pod nosem.

– To ja już nic nie rozumiem – rzuciłam, patrząc na niego pytająco.

Dżizas, za dobra była, okej? – pękł Andżej. – To nie jest normalne, żeby ktoś był taki idealny! Ładna, zgrabna, mądra, niezależna, nie lubi Eneja i jeszcze dobra w łóżku? Jasne, to brzmi spoko, ale wiecie, jaki to jest ciężar? – zapiał, machając rękami. – Ten związek nie miał przyszłości!

– Niby dlaczego?! – spojrzałam na niego jak na szaleńca.

– Bo czułem się przy niej gorszy – Andżej spuścił wzrok z zakłopotaniem. – I trochę się jej bałem.

 

fot. xvire1969