GRÓB, POŃCZOSZKI, KSIĄDZ TWARDOWSKI

3 października 2015

KOBIETA IDEALNA

9 października 2015

TEORIA MONETY

6 października 2015

– Boże, Boże, Bożenko, co ja zrobię? – jęknęłam, opadając ciężko na taboret w kuchni.

– A co chcesz zrobić? – zapytał on.

– Nie wiem. Zadzwonić do niego. Albo nie, poczekać. Chyba poczekać. Chociaż mam ochotę zadzwonić… – odparłam, bębniąc nerwowo palcami po stole.

– Rzuć monetą – powiedział stanowczo.

– Świetny pomysł! – wybuchnęłam śmiechem. – Dzięki za pomoc, Andżej!

– Z czego się śmiejesz? – zapytał, patrząc na mnie spode łba.

– Chyba nie mówisz poważnie – zdziwiłam się, a gasnący uśmiech zastygł mi na ustach. – Przecież nie można powierzyć swojego losu monecie.

– Można – odparł spokojnie Andżej. – Tylko trzeba wiedzieć, jak rzucać.

Moneta wie

Spojrzałam na niego jak na wariata. Nieprzypadkowo właśnie jego wybrałam na powiernika – powściągliwy, zdystansowany i poważny, sprawiał wrażenie ostoi spokoju i rozsądku. Opowiedziałam mu więc o swojej sercowej zagwozdce, tylko po to, żeby wysłuchawszy mojej historii rodem z telenoweli, wyciągnął z kieszeni pięć złotych, burżuj jeden.

Zasada pierwsza:

Masz jeden rzut

Są ludzie, którzy w razie rozdarcia wewnętrznego radzą rzucić monetą, bowiem w momencie, kiedy zagubiona halinka widzi ją w locie, uzmysławia sobie, na jaki wynik podświadomie liczyła. Dzięki temu, bez względu na to, na którą stronę moneta opadnie, halinka wie, co zrobić. Ci ludzie są w błędzie. U podstaw Teorii Monety leży bowiem predestynacyjne założenie, że moneta wie.

Rzucasz jeden raz. Nie trzy razy, żeby zobaczyć, który wynik przeważy (zawsze tak robiłam), ani nie dziesięć, dla pewności (tak robiłam, kiedy wynik po trzech rzutach mnie nie satysfakcjonował). Nie można rzucać na próbę albo dla żartu, bo jeszcze moneta się obrazi i za karę ześle na Ciebie cellulitis i kontrolera abonamentu RTV, a po co Ci to.

Zasada druga:

Bądź konsekwentny

A więc stało się. Moneta opadła, ukazując swoje bezduszne oblicze. I tu zaczynają się schody, bo sprawa wymaga jaj. Trudno rozstać się z mnożeniem w głowie scenariuszy, snuciem rozległych rozkmin i delektowaniu się komfortem, jaki niesie za sobą bezczynność. W ciągu ułamka sekundy coś ucina za Ciebie dyskusję, a Ty musisz się dostosować, nawet jeśli właśnie odkryłeś, że jednak wolałeś drugi wariant. Ostatecznie, wypadło dokładnie to, co miało wypaść. Moneta nie jest wskazówką, tylko rozwiązaniem.

Tylko dla twardzieli

– Żartujesz, prawda? Powiedz, że żartujesz – powiedziałam więc, gdy skończył swój wykład.

– Nie żartuję, sam czasami tak robię – odparł Andżej.

– Uzależniasz swoje życie od przypadku? – zaskrzeczałam, niedowierzając.

– Tylko wtedy, kiedy jestem całkowicie bezradny. Paradoksalnie, najczęściej decyduję się na to w sprawach największej wagi – stwierdził enigmatycznie.

– Na przykład kiedy? – zapytałam.

– Na przykład kiedy trzy lata temu zastanawiałem się, czy próbować cię poderwać i zaryzykować zniszczenie naszej przyjaźni – wyszczerzył zęby w uśmiechu.

– Nie – wydusiłam z siebie po pięciu długich sekundach milczenia.

– Mówię ci, moneta wie – powiedział z niebladnącym uśmiechem i podał mi pięciozłotówkę. – Ale wiesz… To jest metoda tylko dla twardzieli. Dlatego rzucaj i dzwoń albo usuń jego numer na zawsze. Jeśli masz odwagę.

 

Nie miałam. A Wy macie?

 

fot. AJU photography / flickr